Po godzinach

Media Rydzyka kompletnie zidiociały. “Bóg żadnych wirusów nie rozprzestrzenia”

Widzowie TV Trwam usłyszeli w jednym z programów, że uczestniczącym we mszy wiernym nie grozi zakażenie koronawirusem. „Pan Bóg żadnych wirusów nie rozprzestrzenia” – przekonywał ks. prof. Tadeusz Guz.

Gość TV Trwam zapewnia: w kościele nie ma wirusa

Pandemia koronawirusa wpłynęła także na życie religijne. Ze względów bezpieczeństwa ilość wiernych, mogących wziąć udział w nabożeństwie czy mszy, została ograniczona do pięciu osób. O korzystanie z transmisji telewizyjnych, internetowych czy radiowych apeluje wielu księży, także episkopat poprosił o respektowanie obostrzeń. Część wiernych usłyszy jednak inny głos, który może przynieść bardzo szkodliwe skutki.

W sztandarowym programie TV Trwam, „Rozmowy niedokończone”, swoimi refleksjami podzielił się ksiądz prof. Tadeusz Guz. Zapewniał widzów, że mimo panującej epidemii, uczestnictwo we mszy świętej nie grozi zakażeniem. Dlaczego? Wytłumaczenie jest proste: w Kościele Bóg nie rozprzestrzenia wirusów. Tak jak dawnymi czasy można było uzyskać w budynku kościoła azyl przed wrogiem, tak dziś, zdaniem ks. Guza, mury świątyni chronią przed wirusem.

Podczas spotkania sakramentalnego, czyli przyjścia na modlitwę, Bóg żadnych wirusów nie rozprzestrzenia. Bóg jest święty: jego bytowość jest święta, zarówno w wymiarze jego boskości, jak i człowieczeństwa – tłumaczył gość TV Trwam.

Ksiądz profesor odniósł się też do kwestii przyjmowania komunii świętej do ust z rąk kapłana. Według ks. Guza wierni nie mają powodów do obaw, gdyż celebrans myje ręce przed udzieleniem komunii.

Niektórzy się obawiali, że kapłan, który koncelebruje mszę i udziela komunii do ust, może zarażać. Kapłan ma po pierwsze konsekrowane dłonie, po drugie kapłan jako jedyna osoba w zgromadzeniu liturgicznym ma umywane dłonie przy Lavabo, czyli przy ofiarowaniu darów dla Boga – wyjaśnia ksiądz Guz.

Nawet jeżeli przyjmie się to tłumaczenie, to przecież na zakażenie może być narażony ksiądz. O ile oczywiście nie jest prawdziwą teza o kościelnym azylu…

Ksiądz Guz zaprasza do kościołów. Papież modli się sam

Nie chodzi o wyśmianie wiary czy potrzeby uczestnictwa w nabożeństwach. Wiara jest ważnym elementem życia dla wielu ludzi, a msza nie jest dla nich zbiorem rytuałów, a niesie rzeczywistą wartość. Dlatego tezy, takie jak wygłaszane na antenie TV Trwam, są bardzo szkodliwe, bo prowadzą do bagatelizowania zagrożenia.

Pandemia koronawirusa, szczególnie w przededniu Wielkanocy jest dla polskiego Kościoła i jego przywódców wyzwaniem i próbą. To właśnie hierarchowie powinni wziąć odpowiedzialność za los wiernych i stanowczo zaapelować, by na czas epidemii modlili się w domach. Głosy takie jak ten płynący z TV Trwam rodzi u wiernych niebezpieczne wątpliwości. A to, że zagrożenia nie widać, nie oznacza, że ono nie istnieje. Czy w czasie powodzi albo trzęsienia ziemi ksiądz Guz także przekonywałby, że żywioł nie dosięgnie kościelnych murów?

Czy gdyby sam fakt nabożeństwa stanowił tarczę przed zakażeniem, o przybycie na Plac św. Piotra nie apelowałby papież Franciszek? Wymowne zdjęcia samotnie modlącego się papieża obiegły świat, a jego słowa chyba nie tylko katolików skłoniły do refleksji.

Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie – mówił Franciszek. I chyba lepiej, by TV Trwam przypominała te słowa.

Źródło: Gazeta.pl, zdjęcie:

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie