Polityka i społeczeństwo

Maszynka rozdawnictwa PiS może się zaciąć. Premier ignoruje sygnały ostrzegawcze

Maszynka rozdawnictwa PiS może się zaciąć. Premier ignoruje sygnały ostrzegawcze
Fot. P. Tracz / KPRM

Rozdawnictwo Prawa i Sprawiedliwości stało się jednym z fundamentów politycznego sukcesu obecnego rządu. Politycy wykorzystali najlepszą od lat sytuację gospodarczą na świecie, aby z chwilowego przypływu gotówki uczynić symbol sukcesu swojej polityki. Jednak od dłuższego czasu prognozy wskazywały, że gospodarcze eldorado ze wzrostem na poziomie 5% rocznie nie ma szans na utrzymanie się w dłuższej perspektywie. Rządzący nie przejmowali się tymi danymi, dalej zwiększając konsumpcyjne wydatki. Jednak na horyzoncie pojawił się kolejny sygnał ostrzegawczy dla władzy, że jej działania mogą mieć nieprzewidywalne skutki.

Europejski Urząd Nadzoru bankowego (EUNB) przedstawił bowiem bardzo niepokojące dane dla europejskiej gospodarki. Instytucja oceniła sumę złych kredytów w europejskich bankach na 813 mld euro. Wtóruje mu niemieckie Ministerstwo Finansów, które ostrzega, że wysokość złych kredytów znajduje się na poziomie sprzed wielkiego kryzysu finansowego. Tym samym stoimy na tykającej bombie, która może wywołać finansowe tsunami, a w efekcie nowy kryzys. Przypomnijmy bowiem, że 10 lat temu do wywołania krachu starczył upadek jednego banku inwestycyjnego.

Z perspektywy wojny polsko-polskiej są to dane wydawałoby się mało ważne i oderwane od naszej codzienności. Niestety jednak Polska nie jest samotną wyspą, jesteśmy bowiem mocno uzależnieni od innych gospodarek, co oznacza, że ich krach, to nieuchronne uderzenie w nas. Tylko zeszłoroczny eksport wyniósł ponad 200 mld euro, czyli równowartość ponad 40% PKB.

Jeśli dojdzie do nowej fali kryzysu, to polski wzrost z poziomu 5% może spaść nawet do okolicy 0%, tak też miało miejsce właśnie w początkowej fazie ostatniego kryzysu. Rząd nie bierze też poważnie pod uwagę, że chińsko-europejsko-amerykańska wojna handlowa może dotknąć naszą gospodarkę. Tymczasem rządzący nie robią nic, aby poprawić strukturę wydatków publicznych, czy zwiększyć konkurencyjność przedsiębiorstw, aby były lepiej przygotowane na potencjalne zawirowania. Podatkowe i biurokratyczne dokręcanie śruby może bowiem mieć zgubne konsekwencje w momencie kryzysu, ponieważ rząd uderzył poprzez odwrócony VAT i split payment w płynność wielu firm, które kolejnego ciosu mogą po prostu nie przetrwać. Spadek wpływów podatkowych to nieuchronnie zaś brak zdolności do dalszego podtrzymywania tak hojnego rozdawnictwa.

Rząd nie może zatem spoczywać na laurach i wierzyć, że boom będzie trwał w nieskończoność. Mimo pozorów poprawy sytuacji finansów publicznych obecnej polityce bowiem daleko od racjonalnego gospodarowania.

Źródło: dw.com

Fot. P. Tracz / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie