Polityka i społeczeństwo

Alarmujące zagrożenie dla wolności obywatelskiej. Mariusz Kamiński tworzy “superresort”, dzięki któremu rząd może inwigilować każdego z nas?

Fot. Flickr

Przez ostatnie lata w debacie publicznej wydawało się, że największym zagrożeniem dla Polaków jest Zbigniew Ziobro, który poprzez upolitycznienie prokuratury i upartyjnienie sądów sprawi, że obywatel nie będzie mógł dłużej liczyć na sprawiedliwy proces bez koneksji partyjnych, a polityczni nominaci będą całkowicie bezkarni.

Jednak kiedy całą uwagę przykuwa Minister Sprawiedliwości, to równie potężne, ale dla naszego bezpieczeństwa jeszcze groźniejsze imperium zbudował Mariusz Kamiński – minister koordynator służb specjalnych, od niedawna także szef MSWiA. Ten ostatni nie tylko doprowadził do zwiększenia uprawnień służb do inwigilowania Polaków, ale jak wskazują kolejne dane, mógł nabyć bez publicznej wiedzy ultranowoczesny program do całkowicie niewykrywalnej inwigilacji obywateli. To ostatnie dać mogło ministrowi narzędzia do ominięcia zgody sądów i informowania operatora sieci komórkowej o czynnościach inwigilacyjnych.

Jak informowali informatycy z kanadyjskiego Citizen Lab w Polsce wykryto działanie Pegasusa, izraelskiego programu szpiegowskiego, który pod wizerunkową przykrywką anty-terroryzmu dał rządom możliwość inwigilowania obywateli w taki sposób, aby Ci nigdy się nie mogli o tym dowiedzieć. Program ten przejmuje bowiem kontrolę nad urządzeniami, głównie telefonami komórkowymi i uzyskuje dostęp do sms-ów, zdjęć, rozmów i haseł do aplikacji. Dodatkowo przejmuje kontrolę nad aparatem i mikrofonem mogąc śledzić poczynania użytkownika 24h na dobę. Bez kontroli, bez wiedzy sądu, bez informowania użytkownika o wszczętych czynnościach. Jeśli ktoś zadba o własne bezpieczeństwo i wyposaży się w odpowiednie oprogramowanie szukające konkretnie Pegasusa, to w odpowiedzi na próby szukania swojej obecności ten sam usuwa się po cichu z urządzenia zanim zostanie wykryty.

Wiele wskazuje na to, że ten właśnie program znalazł się w posiadaniu CBA. Sama instytucja zaprzecza, że stosuje “system masowej inwigilacji Polaków”, jednak te twierdzenia mogą być sprytną zagrywką, ponieważ Pegasus służy kompleksowej inwigilacji konkretnie wytypowanych osób, bardziej niż masowej akcji skierowanej przeciw milionom obywateli. CBA mogło zatem wykorzystać luki prawne dane przez samego producenta, aby łatwo wprowadzić w błąd opinię publiczną.

Takie rozważania mają podstawy, ponieważ CBA unikało stwierdzenia wprost, że “nie kupiliśmy oprogramowania Pegasus”. Tym bardziej sprawa jest poważna, ponieważ z Pałacu Prezydenckiego płynęły informacje podważające komunikat CBA. Profesor Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta Andrzeja Dudy zwrócił uwagę w rozmowie z TOK FM na brak potwierdzenia, że CBA faktycznie dysponuje systemem Pegasus, jednak wskazał równocześnie, że “Zaprzeczenia też nie ma, więc jakieś prawdopodobieństwo jest. Pytany o sprawę wicepremier Jacek Sasin miał do powiedzenia Polakom tylko tyle, że “jak ktoś nie ma nic do ukrycia, to się nie ma czego obawiać“. Takie stwierdzenia z ust osoby na szczytach władzy są szczególnie niebezpieczne, ponieważ oznaczają, że politycy obozu rządzącego mogą mieć dostęp do wszystkich danych wrażliwych Polaków. Jest to uzasadnienie, które do tej pory było znane głównie z systemu inwigilacji sowieckiego KGB.

Jerzy Dziewulski, były antyterrorysta, w programie “Polityka na Ostro” ocenił reakcje rządu w tych słowach: Przydzielenie lub kupienie przez CBA sprzętu Pegasus to pierwszy krok do nielegalnej inwigilacji ludzi. Brak zdecydowanej konkretnej odpowiedzi, np. “nie kupiliśmy tego systemu”, skłania mnie ku temu, by powiedzieć jasno: kłamiecie panowie”.

Polskie prawo jest tymczasem pełne luk w kwestii nowych technologii i sprawia to, że działania CBA mogą pozostać tutaj w cieniu i służbie ciężko cokolwiek udowodnić.  Jednak przesłanki, że dzieją się rzeczy bardzo niepokojące na tym się nie kończą. NIK natrafił bowiem na tajemniczą fakturę na ponad 30 mln zł, którą opłaciło Ministerstwo Sprawiedliwości, a której beneficjentem było CBA. Płatność odbyła się ze środków Funduszu Sprawiedliwości (pomocy ofiarom przestępstw), co wzbudziło zdziwienie kontrolerów, ponieważ dotacja z tej puli dla CBA była złamaniem prawa. Dokument wywołał jednak panikę wśród polityków PiS, gdzie doszło do próby wyciszenia sprawy. NIK złożyło bowiem zawiadomienie o złamaniu dyscypliny finansów publicznych do Ministerstwa Finansów, które jednak odrzuciło doniesienie. NIK odwołała się wówczas do głównego rzecznika dyscypliny finansów publicznych w MF, który od miesięcy konsekwentnie milczy w sprawie, grając na czas, ewidentnie do momentu jesiennych wyborów.

Widać zatem wyraźnie, że władza w kwestii inwigilacji Polaków jest nieprzejrzysta i ma autorytarne zapędy. Kwestia potencjalnego zakupu oprogramowania Pegasus nie może zostać zamieciona pod dywan, ale musi zostać kompleksowo wyjaśniona. Jeśli bowiem CBA rzeczywiście używa na szeroka skalę tego typu oprogramowania, to nikt z nas nie może czuć się dłużej bezpiecznie, ponieważ ryzykujemy, że każdego dnia nasze prywatne zdjęcia i korespondencje, czy podsłuchane rozmowy ze znajomymi mogą stać się narzędziem politycznego szantażu.

Przypomnijmy sobie jak to dziwnym trafem cała szafa nagrań z afery podsłuchowej trafiła do TVP, wewnętrzne dokumenty Ministerstwa Sprawiedliwości wydawano internetowej hejterce w celu ataku na sędziów, a kolejne dane, w których posiadaniu była przede wszystkim prokuratura posłuży, całkowicie oczywiście przypadkowo, posłużyły po wybuchu “afery hejterskiej” do ataku na sędziów, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od odpowiedzialności władzy.

Źródło: onet.pl/TVN24.pl/polsatnews.pl
Fot. Flickr/MSWiA

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie