Polityka i Społeczeństwo

Macierewicz, Berczyński i śmigłowce, czyli gigantyczny skandal

Macierewicz, Berczyński i śmigłowce, czyli gigantyczny skandal

O Wacławie Berczyńskim jest ostatnio głośno. Nie jest to jednak rozgłos, z którego przewodniczący podkomisji smoleńskiej powinien być dumny. Choć znając jego i jego szefa zapewne ani trochę im to nie przeszkadza.

Do niedawna Berczyński był całkowicie anonimowy, obecnie główny śledczy w państwowym badaniu katastrofy w Smoleńsku ujawnił ostatnio w szczerym wywiadzie z Magdaleną Rigamonti, że to on stoi za wykończeniem Caracali, których zakup, jego zdaniem, był wielkim przekrętem. Kompletnie bezwiednie ujawnia swoją rolę w postępowaniu przetargowym, wskazując, że przekonał Antoniego Macierewicza do zerwania kontraktu z francuskim Airbusem, z powodów kompletnie oderwanych od tych oficjalnych.

Ministerstwo Obrony Narodowej oczywiście zaprzeczyło rewelacjom Berczyńskiego, jednak mleko się rozlało.

Jak donosi jednak Dziennik Gazeta Prawna, oświadczenie MON nie mówi całej prawdy. Berczyński posiadał wgląd w dokumentację przetargową, mimo to ministerstwo w swoim oświadczeniu kategorycznie stwierdza, że: :

Pan Wacław Berczyński nie był członkiem Zespołu do zbadania ofert offsetowych oraz przeprowadzenia negocjacji w celu zawarcia umowy offsetowej, nie wypowiadał się na ten temat, nie informował ministra obrony narodowej o swoim stanowisku i nie miał żadnych podstaw do wpływania na kształtowanie się decyzji Ministerstwa Rozwoju i Finansów“.

Nie jest to jednak zgodne z prawdą. Jak relacjonuje DGP Berczyński miał faktycznie dostęp do tajnego dokumentacji offsetowej, co oznacza, że posiadał on wiedzę o kulisach negocjacji i mógł wpływać na ich przebieg:

Faktycznie prawdą jest, że Wacław Berczyński nie był członkiem zespołu offsetowego i zapewne nie miał możliwości wpływania na ministra rozwoju. Nie zmienia to jednak faktu, że na przełomie lat 2015 i 2016 wystosował on prośbę do Inspektoratu Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej (jednostka prowadząca postępowanie na śmigłowce), by móc zapoznać się z wyżej wspomnianą dokumentacją. Dostał odpowiedź odmowną, ponieważ nie miał wymaganego poświadczenia dostępu do informacji, a postępowanie jest w dużej części zastrzeżone – np. szczegóły ofert stanowią tajemnicę przedsiębiorstw je składających. Po pewnym czasie dr Berczyński wrócił jednak do IU już z odpowiednim upoważnieniem (najpewniej ministra obrony), które pozwalało mu na wgląd w te dokumenty.”

Posłowie Platformy Obywatelskiej, z byłym ministrem obrony narodowej Tomaszem Siemoniakiem, złożyli w tym tygodniu zawiadomienia do prokuratory o możliwości popełniania przestępstwa.

Jest to kolejny rażący przykład arogancji ze strony obozu rządzącego, który pozwala ministrowi Antoniemu Macierewiczowi praktycznie na wszystko. Po ponad roku ukręcono co prawda łeb sprawie Misiewicza, ale w kwestii demolowania armii, zwalniania najbardziej zasłużonych dowódców czy anulowania przetargów na sprzęt, Macierewicz ewidentnie ma zielone światło.

Najnowszy skandal również najprawdopodobniej zostanie zasypany pod dywan. Macierewicz i jego miniony wydają się być w PiSie nietykalne, zaś rola Berczyńskiego jako prawej ręki naczelnego kapłana religii smoleńskiej roztacza nad pseudoekspertem dodatkową aurę nietykalności…

fot. flickr/KPRM

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie