Polityka i Społeczeństwo

Łukaszenko dalej będzie prowokował Polskę. “Chce pokazać rodakom wspólnego wroga”

Prof. Dariusz Kozerawski w rozmowie z Onetem tłumaczył ostatnie działania reżimu Aleksandera Łukaszenki. Białoruski prezydent chce ponoć pokazać rodakom wspólnego wroga, “a takim może być państwo sąsiednie, na przykład Polska, tym bardziej że Warszawa wspiera białoruską opozycję”.

Białoruś prowokuje

Białoruś wysłała swoje wojska na granicę z Ukrainą. Sztab Generalny chce w ten sposób odpowiedzieć na domniemane “zagrożenie” ze strony armii ukraińskiej.

Podobne kroki są czynione wobec Polski. Dlaczego Łukaszenko decyduje się na takie działania?

Zdaniem prof. Dariusza Kozerawskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego możliwe są dwa powody. Może chodzić o pokazanie wspólnego wroga. — Białoruś ma problemy wewnętrzne. Łukaszenko nie będzie uderzać w NATO jako całość, ale chce pokazać rodakom wspólnego wroga, a takim może być państwo sąsiednie, na przykład Polska, tym bardziej że Warszawa wspiera białoruską opozycję – słyszymy.

Alternatywa to tzw. “scenariusz rosyjski”. – Nie podejrzewam o samodzielne kreowanie polityki w regionie. Wręcz odwrotnie – Łukaszenko wie, że ma słabą pozycję i jest zależny od Moskwy. Jednakże w ramach planów strategicznych planów Kremla, chce umocnić swoją pozycję w państwie. To też próba odwrócenia uwagi od tego, z czym Rosja ma problemy. Chodzi o brak powodzenia na wielu kierunkach na froncie. Działania Łukaszenki mogą skupić uwagę mediów. Chodzi o chwilowe przykrycie trudnych tematów, z którymi Rosja sobie nie radzi – mówi prof. Kozerawski.

Czy w takich okolicznościach dojdzie do prowokacji na granicy polsko-białoruskiej? — Może do niej dojść zawsze, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z władcą nieobliczalnym, jakim jest Aleksander Łukaszenko. Tutaj spodziewałbym się jednak prowokacji o charakterze hybrydowym z udziałem służb, w tym wywiadowczych, podobnej do tej z jesieni ubiegłego roku w związku z migrantami. Zdarzenia o charakterze militarnym są bardzo mało prawdopodobne, choć nie można ich wykluczyć – tłumaczy ekspert.

Napięta sytuacja na granicy z Białorusią miała już miejsce latem 2021 r. Eksperci nie wykluczają, że w tym roku czeka nas pewna powtórka tych wydarzeń.

Czytaj również:

Ziobro dał Kaczyńskiemu prztyczka w nos. PiS traci posłankę, Ziobro zapowiada: to nie koniec!

Kolejna gierka Putina. Rosjanie rozpowszechniają fałszywy list dotyczący Polski

TVP nie przeprasza pomimo wyroku sądu. Wolą płacić karę, niż się przyznać?

Źródło: Onet

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie