Polityka i Społeczeństwo

Lider partii rządzącej boi się… kolegów z partii? Zaskakujące informacje o ochronie prezesa PiS

Kaczyński szykuje się do ostatecznej bitwy
fot. Shutterstock/Michael Wende

Z pieniędzy z subwencji dla partii politycznych, a więc z podatków wszystkich Polaków, PiS w 2017 roku płaciło za ochronę swojego prezesa 135 tysięcy złotych miesięcznie, co daje rocznie kwotę ponad 1,6 miliona złotych. Gigantyczne pieniądze wydawano także na ochronę smoleńskich obchodów, mimo że są tam setki policjantów i oficerów Służby Ochrony Państwa (dawniej Biura Ochrony Rządu), a to z racji obecności najwyższych państwowych urzędników. Na dodatkową ochronę może też liczyć siedziba partii przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, a po ujawnieniu tzw. “taśm Kaczyńskiego” i kulis przygotowywania inwestycji przy ul. Srebrnej 16 pojawić się miał tam nieoznakowany radiowóz policyjny wykonujący tajemnicze działania operacyjne.

Dziś okazuje się, że w kampanii wyborczej przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi lidera partii rządzącej, na każdym spotkaniu z wyborcami, w którym brał udział Jarosław Kaczyński, chroniło go dodatkowo od 16-26 pracowników Grom Group, prywatnej firmy ochroniarskiej, która od lat dba o bezpieczeństwo lidera Zjednoczonej Prawicy. Dziennikarze Radia Zet i Newsweeka dotarli do faktur, które komitet wyborczy Prawa i Sprawiedliwości złożył do Państwowej Komisji Wyborczej w ramach rozliczenia kosztów kampanii.

180 tys. złotych kosztowała dodatkowa ochrona spotkań i konwencji w czasie kampanii samorządowej z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Według dokumentów m.in każdą z imprez od 7.09 do 19.19 chroniła ponad 20 pracowników Grom Group. Dodatkowo, przed każdą z konwencji przeprowadzany był rekonesans przez 3-4 ochroniarzy – napisał na Twitterze Mariusz Gierszewski z Radia Zet.

Z kolei dziennikarze “Newsweeka” zauważają, że część spotkań nie była wcale otwartymi spotkaniami z wyborcami, ale przede wszystkim z aktywem partyjnym.

Wysoki stopień zagrożenia może zaskakiwać, ponieważ wszystkie imprezy, które są opisane przez Grom Group to zamknięte spotkania wyborcze głównie z działaczami Prawa i Sprawiedliwości. W większości brał udział także premier Mateusz Morawiecki, a zatem o bezpieczeństwo dbała przede wszystkim Służba Ochrony Państwa. W drugiej turze wyborów na burmistrzów i prezydentów miast prezes Prawa i Sprawiedliwości odwiedził Siedlce, Mielec, Sanok, Przemyśl, Radom, Zduńską Wolę, Skarżysko Kamienną i Chełm. Te imprezy ochraniało od 10 do 12 pracowników Grom Group – pisze “Newsweek”.

Do tego, że miłościwie panujący nam lider Prawa i Sprawiedliwości boi się szeregowych obywateli, zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Teraz jednak jego fobia wchodzi najwyraźniej na wyższy poziom, a potencjalne zagrożenie odczuwa już nawet podczas spotkania z działaczami własnej partii. Szkoda tylko, że znów płacić za to muszą polscy podatnicy.

Źródło: Twitter/Newsweek

fot. Shutterstock/Michael Wende

POLUB NAS NA FACEBOOKU

[wpdevart_like_box profile_id=”539688926228188″ connections=”show” width=”600″ height=”200″ header=”big” cover_photo=”show” locale=”pl_PL”]

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie