Polityka i Społeczeństwo

Lewe dochody Obajtka? Politycy PO ujawniają nieścisłości w oświadczeniach majątkowych ulubieńca Kaczyńskiego

Daniel Obajtek
Shutterstock

Posłowie Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk i Marek Sowa na przedpołudniowej konferencji prasowej poinformowali o – delikatnie mówiąc – nieścisłościach w oświadczeniach majątkowych Daniela Obajtka – prezesa PKN Orlen, ulubieńca Jarosława Kaczyńskiego i prominentnego działacza Prawa i Sprawiedliwości.

Z ustaleń dziennikarzy „Gazety Wyborczej” wynika zaś, że Obajtek kłamał składając zeznania przed sądem, gdy pytano go czy jako wójt Pcimia prowadzi działalność gospodarczą. Poseł Sowa przytoczył konkretne dane: Dochody Obajtka wyniosły 153 tys. zł i 30 tys. zł z wynajmu nieruchomości. Po odliczeniu podatków jego wynagrodzenie wynosiło 130 tys. zł, wydał ponad 900 tys. zł. Politycy opozycji poinformowali, że złożą w tej sprawie stosowny wniosek do prokuratury.

Z kilku powodów to bardzo poważna sprawa. Po pierwsze dlatego, że były wójt jako szef kilku państwowych spółek wyrósł na bardzo potężnego uczestnika gier i zabaw w samym PiS, ale również szerzej – w obozie Zjednoczonej Prawicy oraz dookoła niego. Wszędzie tam, gdzie są ludzie życzliwi środowisku Kaczyńskiego. Potęga Obajtka wynika nie tylko z tego, że dysponuje tysiącami stanowisk pracy w PKN Orlen oraz w spółkach przejętych przez koncern z Płocka. Bierze się ona również z setek milionów złotych rocznie, którymi firmy te dysponują w ramach budżetów reklamowych. Wystarczy ułamek tych zasobów, aby z żebraka zrobić bogacza i w ten sposób zaskarbić sobie jego lojalność.

Po drugie – kłamstwo w sądowych zeznaniach, czy lewe dochody bardzo łatwo wytłumaczyć opinii publicznej. Znacznie łatwiej niż dość skomplikowaną sprawę budowy dwóch wieżowców. Tamto było abstrakcyjne, to każdy jest w stanie zrozumieć i sobie wyobrazić.

Po trzecie – nie jest tajemnicą, że wiele mediów popierających PiS istnieje tylko dzięki kroplówce z budżetu reklamowego zależnego od Obajtka – chcąc przetrwać, będą musiały go bronić a broniąc go zniechęcą wyborców do partii władzy.

Po czwarte wreszcie – dziś opinia publiczna – zwłaszcza po aborcyjnej zadymie, którą politycy PiS stale podsycają mówiąc, że kobieta nie ma prawa wyboru – jest wobec rządzących znacznie bardziej nieufna i krytyczna niż była wtedy, gdy wyszły na jaw deweloperskie marzenia Jarosława Kaczyńskiego.

Sprawa Obajtka jest sprawą PiS i Zjednoczonej Prawicy. To jest ich człowiek, który wszystko im zawdzięcza. Opozycja powinna umiejętnie podtrzymywać zainteresowanie opinii publicznej tym tematem. Jest bowiem duża szansa, że będzie to kolejny czynnik, który w odpowiednim momencie przypieczętuje upadek tego obozu. Nie juto, nie za tydzień i pewnie nie za miesiąc, ale przecież my mamy czas – to oni za chwilę zaczną cofać wskazówki, aby opóźnić nieuniknione.

Źródło: Platforma Obywatelska

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie