Polityka i społeczeństwo

Legislacyjna tragikomedia trwa w najlepsze. Rządowy bubel pogrążył w chaosie cały rynek

Fot. Adam Guz / KPRM

Znakiem firmowym ekipy rządzącej są niekończące się nowelizacje uchwalanych chyłkiem i po nocach ustaw. Kabareciarstwo stanowionego prawa wywołuje nawet uśmiech politowania wśród anonimowo wypowiadających się polityków Prawa i Sprawiedliwości. Ustawa o cenach prądu, która została przyjęta pod koniec roku w trybie ekspresowym, była hucznie ogłoszona przez wszystkie ośrodki władzy jako niepodważalny sukces rządu, a skończyła się niedawno pierwszą nowelizacją. Ustawa w swoich zamierzeniach miała utrzymać ceny prądu na pierwotnym poziomie z 2018 roku. Jest połowa marca i nic takiego nie ma miejsca, a perspektywa jest taka, że zapowiada się kolejne dłubanie przy wadliwie skonstruowanym akcie prawnym.

Dziennik Gazeta Prawa ustalił w dwóch niezależnych źródłach, że Komisja Europejska nadal ma zastrzeżenia do ustawy prądowej. Kluczowym problemem jest zapisana na sztywno cena z 30 czerwca 2018 roku. Według rozmówców DGP zakres podmiotowy regulacji cen jest za szeroki. Zapowiadające się kolejne modyfikacje to jedna strona medalu, a druga to rachunki jakie dostają samorządy, które obrazują skalę bajzlu, jaki wprowadza ustawa. “PGE Obrót wystawiła faktury z akcyzą na wyższym poziomie, co jest niezgodne z nową ustawą. Wystąpiliśmy o korektę i wyjaśnienia” – mówi Andrzej Łazecki z urzędu miasta w Krakowie. W woj. pomorskim faktury za energię przyszły z cenami z przetargu z 2018 r., ale tu również pojawia się problem z rozliczeniem akcyzy.

Z informacji gazety wynika także, że szykują się pozwy wobec Skarbu Państwa od alternatywnych sprzedawców energii, który zostali poszkodowani w tej zawierusze prawnej – “Docierają do nas sygnały, że niektóre prywatne spółki rozważają podjęcie kroków prawnych(…)W segmencie obrotu energią elektryczną nastąpił duży chaos, który jest niebezpieczny dla działalności tych podmiotów. Sprzedawcy nie tylko nie wiedzą, co będzie w przyszłym miesiącu, lecz także nawet na jakich zasadach funkcjonują od stycznia 2019 r. Odbiorcy energii również nie wiedzą, ile kosztuje energia elektryczna, którą kupują w tym roku, i czy zawarte w ubiegłym roku kontrakty są ważne” – rysuje obraz totalnego rozgardiaszu Joanna Maćkowiak-Pandera, szefowa Forum Energii.

Rząd już przyzwyczaił nas do tego, że sam tworzy problemy, które potem rozwiązuje i z uśmiechem na ustach oraz przy akompaniamencie prorządowych mediów ogłasza społeczeństwu wielki triumf. W przypadku ustawy o cenach prądu zapewne będzie tak samo. Żadna, po prostu żadna ustawa nie może być przeprowadzona od A do Z jak w książce napisano, bez skrajnie urągających zasadom sztuki prawodawczej wpadek. Na przypadek jednej nowelizacji w ważnej społecznie ustawie można machnąć ręką – każdemu się zdarza, przy drugiej zaczynają się pytania o jakość, a przy trzeciej ustawodawca powinien wysadzić się w powietrze razem ze swoimi ekspertami. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ustawa o cenach prądu nie jest jakoś wybitnie skomplikowana, tylko trzeba było zająć się nią z półrocznym wyprzedzeniem i spokojnie ją konstruować w dialogu z Komisją Europejską.

Fot. Adam Guz / KPRM

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie