Sport

Legia i Arka ukarane. Komisja Ligi sięga po zaskakującą karę

Kara była nieunikniona, ale jej forma zaskoczyła chyba nawet najbardziej przyzwyczajonych do dziwnych decyzji, jakie serwuje Komisja Ligi. Za wywieszanie skandalicznych transparentów nałożono karę finansową, co nie dziwi, oraz nałożono zakazy stadionowe. Problem w tym, że także na kibiców, którzy nie mieli z incydentami nic wspólnego.

Ekstraklasa wróciła po zimowej przerwie, ale po ostatniej kolejce zamiast o meczach więcej mówiono o transparentach, które zawisły na meczach Legii Warszawa i Arki Gdynia. Na Łazienkowskiej podczas spotkania z ŁKS Żyleta przyozdobiona została płótnem, na którym napisano po francusku komunikat w stronę Gregoire Nitota. To właściciel informatycznej firmy Sii, która ma w planach zakup Polonii Warszawa. „Panie Nitot. Nie jest za późno, żeby się wycofać. Ma pan jeszcze klientów, firma wciąż funkcjonuje” – tak brzmiała wiadomość do biznesmena.

Drugie płótno, które zawisło na Żylecie, zawierało dosadny komunikat „Won z Legii!” skierowany w stronę Jakuba Kisiela, 17-letniego zawodnika, który niedawno podpisał kontrakt z Legią, a na Łazienkowską trafił z Polonii.

Z kolei w Gdyni wywieszono transparenty nawołujące w wulgarnych słowach do rychłego opuszczenia klubu przez prezesa, Dominika Midaka.

W środę Komisja Ligi ogłosiła, jakie przygotowała kary dla obu klubów. Budżet Legii uszczupli się o 50 tysięcy złotych, a dodatkowo Komisja nałożyła zakazy stadionowe. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że owe zakazy dotyczą… wszystkich osób, którzy podczas obu meczów były na trybunach dla najzagorzalszych kibiców.

Oznacza to, że na następny mecz nie będą mogły przyjść tysiące ludzi, które miały akurat pecha kupić bilet na Żyletę czy Górkę. Ktoś mógł siedzieć 30 rzędów dalej, nie mieć świadomości, że jakiś transparent w ogóle istnieje, ale zostanie za to ukarany. To nowy, dziwny wymiar kary zbiorowej. Można go porównać do sytuacji, gdy policja po napadzie na bank wsadza do aresztu nie tylko złodziei, lecz także wszystkich, którzy akurat byli obecni w budynku.

Nie pozostawia wątpliwości, że złe zachowania na trybunach należy tępić. Jednak bolączką polskiej piłki jest to, że kary nie są wymierzone w sprawców. Z lubością wlepia się kary finansowe klubom i zamyka stadiony, jakby bez refleksji, że nie jest to żadna strata dla delikwenta, który jest tych kar przyczyną. Do tego dochodzi absurdalna „eksterytorialność” stadionów, które są w Polsce traktowane jak ambasady. Z jakiegoś powodu na trybunie Stadionu Narodowego można strzelać rakietnicą i nie wywołuje to żadnej reakcji służb. Policja czy prokuratura, do których należy przecież dbanie o egzekwowanie prawa niezależnie czy jesteśmy w parku, czy na stadionie, chętnie zrzuca odpowiedzialność na właścicieli klubów. Ci, pozbawieni pomocy państwa, są często bezradni.

A przecież recepta wydaje się tak prosta. Nieuchronność kar wobec winowajców. Tymczasem Komisja wywindowała temat na kolejny poziom absurdu.

Kluby biorące udział w rozgrywkach Ekstraklasy zobowiązane są dbać o jej wizerunek i prestiż oraz wspólnie budować jakość rozgrywek. Niedopuszczalnym i wysoce nagannym jest zachowanie kibiców Legii, którzy po pierwsze grożą młodemu zawodnikowi ich akademii, a po drugie grożą potencjalnemu sponsorowi innego klubu. Komisja Ligi wskazuje, że klub jako organizator imprezy masowej ma obowiązek reakcji na niedozwolone zachowanie swoich kibiców. Legia Warszawa nie podjęła tymczasem żadnych działań mających na celu usunięcie transparentów z niedopuszczalnymi treściami – napisał w uzasadnieniu decyzji przewodniczący Komisji Ligi Jarosław Poturnicki.

Jeszcze przed ogłoszeniem kar, Dariusz Mioduski wypowiedział się o aferze z transparentami na łamach portalu Legia.net.

Kiedy transparenty wymierzone są w klub, wszyscy piszą, że taki jest głos trybun. Kiedy dotyczą spraw zewnętrznych, ja jestem wzywany do tłumaczenia się. Mam odpowiadać za działania każdego kibica Legii? Gdyby wszystkie partie polityczne miały tłumaczyć się z działań swoich zwolenników, a gazety za każdego czytelnika, to popadlibyśmy w absurd. Nie znaczy to, że jesteśmy bezczynni i obojętni. Naszym zadaniem jako klubu jest dawać dobry przykład, edukować, wskazywać pozytywne wartości i robimy to każdego dnia na wiele sposobów – mówił prezes Legii.

Prócz Legii i Arki ukarano także inne kluby. ŁKS otrzymał karę grzywny w wysokości 15 tysięcy złotych, z kolei Raków Częstochowa zagra następne dwa mecze bez trenera. Marka Papszuna ukarano dyskwalifikacją za dyskusję z sędzią.

Źródło: Ekstraklasa.org, Legia.net

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie