Polityka i społeczeństwo

Kuriozalna odpowiedź Kurskiego do RPO. Prezes TVP ukarze sam siebie?

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar interweniował w TVP w sprawie rzekomego istnienia w stacji czarnej listy osób, których nie wolno zapraszać do studia. Po wielu miesiącach oczekiwania, rzecznik ponowił prośbę i tym razem doczekał się odpowiedzi prezesa TVP. Pismo zwrotne okazało się jednak zaskakujące. Zdaniem Kurskiego Telewizja Publiczna nie łamie żadnych standardów, ale sama jest ofiarą całej sprawy.

Już na wstępie prezes z szyderczą “wdzięcznością” wspomina, że list RPO “przyczyni się do rozstrzygnięcia kwestii, które od dłuższego czasu są przedmiotem analiz wewnątrz TVP S.A., tj. w jaki sposób publiczny nadawca powinien reagować na oszczercze i zniesławiające doniesienia medialne”. Stawką tej odpowiedzi ma być nie tylko dobre imię nadawcy, czy walka z “nieuczciwą konkurencją”, ale także realizacja “misji” – wolności słowa i dostępu do “niezależnej i pluralistycznej informacji”.

W temacie czarnej listy Jacek Kurski kontynuuje, że “Oczywiście mogę również potwierdzić, że Zarząd TVP S.A. nie sporządził, nie wdrożył, ani nie polecił sporządzić i wdrożyć jakiejkolwiek „czarnej listy” osób zaproszonych do TVP”. W liście prezes wystawia laurkę standardów publicznego nadawcy, wskazując, że “gdyby podlegli pracownicy w istotny sposób wykroczyli poza standardy dziennikarskie i na jakimkolwiek poziomie zarządzania lub w redakcjach powstawałyby jakiekolwiek „czarne listy”, motywowane osobistym stosunkiem do osób lub względami politycznymi, reakcja Zarządu byłaby natychmiastowa, a w stosunku do odpowiedzialnych wyciągnięte zostałyby konsekwencje służbowe”.

Jakby tego było mało, prezes nie miał wstydu i wskazał, że aktywność RPO byłaby pożądana, “zwłaszcza w zakresie wyjaśnienia społeczeństwu i innym mediom, jak ważne dla demokratycznego pluralistycznego społeczeństwa jest zapewnienie mediom publicznym stabilnego i proporcjonalnego finansowania”. Jacek Kurski w ostatnim zdaniu poucza rzecznika za bierność w tym właśnie obszarze. W powyższy sposób polityk próbował wyśmiać misję pełnioną przez RPO.

Cały list jest oczywistym przykładem wypierania się przez media narodowe odpowiedzialności za efekty swojej działalności. Prezesowi TVP jak i innym politykom PiS nie przeszkadza oderwanie ich deklaracji od rzeczywistości, tak długo jak media będą przekazywały dalej przekaz dnia.

W liście szczególny duży problem stanowią deklaracje o wyciąganiu konsekwencji służbowych wobec dziennikarzy wykluczających jakieś grupy ludzi z udziału w programach publicznego nadawcy. Prezes w myśl własnych słów powinien bowiem ukarać samego siebie. Polityka Jacka Kurskiego, którą możemy obiektywnie zmierzyć, nie leży bowiem daleko od “czarnej listy”. Przypomnijmy, że tylko w II kwartale 2018 r. PiS posiadał w programach informacyjnych i publicystycznych najczęściej aż 10-krotnie dłuższy czas antenowy (np. w czerwcu 51 godzin) niż druga PO (czerwiec – 4 h 23 min.). W ramach ochrony pluralizmu m.in. partii Razem nawet nie ma w zestawieniu publicznego nadawcy. Tak wielkie dysproporcje ciężko uznać za efekt “niezależności” redakcyjnej, na którą powołuje się prezes. W przypadku dbającej o pluralizm stacji za takie uprzywilejowanie jednej partii rzeczywiście należałoby się spodziewać konsekwencji służbowych. Niestety w TVP nie ma to co liczyć. Jacek Kurski pokazał bowiem, że kiedy raz się wejdzie na drogę notorycznego kłamstwa, to potrafi ono stać się bardzo uzależniające. TVP już dawno przekroczyła Rubikon upolitycznienia, dlatego Jacek Kurski wie, że nie ma już odwrotu, zatem można powiedzieć i napisać dosłownie wszystko.

Źródło: rpo.gov.pl

fot. flickr/EP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie