Kultura

Książka czy film? Polecamy udane ekranizacje, które zachwycą fanów pierwowzoru

Odwieczne pytanie „co jest lepsze? Książka czy film?” towarzyszy seansowi każdej adaptacji. Związek kina i literatury trwa w zasadzie odkąd tylko ludzie nauczyli się kręcić filmy. Od początku chciano uwiecznić na taśmie to, co zachwycało ich na kartach książek. Czasem wypadało to lepiej, czasem gorzej. Ale historia kina jest pełna wybitnych adaptacji. „Ojciec chrzestny”, „Lot nad kukułczym gniazdem”, „Milczenie owiec” to najoczywistsze przykłady. Poniżej przedstawiamy kilka innych ekranizacji, po obejrzeniu których pytanie „co było lepsze” wcale nie dostanie jednoznacznej odpowiedzi.

Morderstwo w Orient Expressie, 1974, reż. Sidney Lumet

Jedną z najsłynniejszych powieści kryminalnych nie tylko Agathy Christie, lecz po prostu wszech czasów, na ekran przeniósł Sidney Lumet. Czyli właściwy człowiek na właściwym miejscu. Kto mógłby lepiej zrobić film, którego miejscem akcji jest pociągowy przedział, niż reżyser „Dwunastu gniewnych ludzi”? Do tego doszła naprawdę gwiazdorska obsada. Herculesa Poirota zagrał Albert Finney, a na ekranie towarzyszyli mu Lauren Bacall, Sean Connery, Vanessa Redgrave, Anthony Perkins i Ingrid Bergman, która za swój występ otrzymała Oscara.

Lśnienie, 1980, reż. Stanley Kubrick

Horror nakręcony na podstawie książki Stephena Kinga jest teraz uważany za film kultowy. W swoich czasach nie wzbudził jednak zachwytu. Dość powiedzieć, że Stanley Kubrick nominowany został do Złotej Maliny. Film nie podobał się też samemu Kingowi. Dziś wspomina się genialną rolę Jacka Nicholsona, niektóre sceny z filmu kojarzy każdy, docenia się też reżysera za ciekawą interpretację książkowego pierwowzoru.

Imię Róży, 1986, reż. Jean-Jacques Annaud

Pierwsze skojarzenie, jakie budzi hasło „Imię Róży” to kryminał w klasztorze. To jednak uproszczenie – powieść Umberto Eco jest mocno erudycyjna, z filozoficznymi wstawkami. Dla tych, których interesuje tylko wątek tajemniczych morderstw i śledztwa Wilhelma z Baskerville, powstała ekranizacja w reżyserii Jeana-Jacquesa Annauda. To bardzo klimatyczna, mroczna opowieść, która ma w sobie coś z horroru… A szpetne oblicza mnichów z benedyktyńskiego klasztoru co wrażliwym mogą śnić się po nocach.

Czas apokalipsy, 1979, reż. Francis Ford Coppola

Widowisko Francisa Forda Coppoli to dowód na to, że akcję literackiego pierwowzoru można osadzić w zupełnie innych realiach, a  przy tym pozostać mu wiernym. „Jądro ciemności” rozgrywane w czasach wojny wietnamskiej to powalające rozmachem arcydzieło. Coppola idealnie zachował ducha powieści Josepha Conrada i pokazał ją w obrazach, których nie da się zapomnieć. Nalot śmigłowców przy akompaniamencie Wagnera, Robert Duvall mówiący o napalmie – te sceny przeszły do historii kina.

Władca Pierścieni, 2001, 2002, 2003, reż. Peter Jackson

Trylogia na podstawie powieści J.R.R. Tolkiena to na tego typu zestawieniach pozycja oczywista, tak jak te wymienione we wstępie. Zasługuje jednak na kilka słów. Po pierwsze, Peter Jackson podjął się misji niemal niemożliwej – „Władca Pierścieni”, z powodu swojego literackiego rozmachu i mnogości wątków, uchodził za niemożliwy do sfilmowania. A jednak, Jacksonowi nie tylko się to udało – on stworzył arcydzieło. Dodatkowo uszlachetnił gatunek fantasy – bez sukcesu trylogii nie powstałaby „Gra o Tron”. Kolejną zasługą „Władcy…” dla kina jest wykreowanie Golluma – to było pierwsze tak szerokie zastosowanie technologii motion capture. Gdyby Andy Serkis grał w prawdziwej, a nie cyfrowej charakteryzacji, zebrałby każdą możliwą aktorską nagrodę.

Poradnik pozytywnego myślenia, 2012, reż. David O. Russell

David O. Russel wziął na warsztat uroczą powieść Matthew Quicka o mężczyźnie, który wychodzi z psychiatryka i próbując ułożyć sobie życie, poznaje ekscentryczną dziewczynę. Książka ma epizodyczną formę, a scenariusz oparto na jednym z jej wątków. Scenariusz, dodajmy, idealnie balansujący między humorem a powagą. Do tego kwartet świetnych aktorów – Jennifer Lawrence (Oscar), Bradley Cooper, Robert De Niro i Jackie Weaver. Wyszła z tego nieoczywista komedia romantyczna, perfekcyjny tzw. „feel good movie”. „Poradnik…” to szkoła tego, jak idealnie wycinać wątki z literackiego pierwowzoru, by opowieści wyszło to na dobre.

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Dominik Kwaśnik

Z wykształcenia – polonista i filmoznawca, absolwent stołecznego UKSW. Miłośnik dobrej książki, dobrego filmu i dobrego meczu. Pasjonat historii i podróży, uwielbia odkrywać i poznawać nowe miejsca – zarówno w swojej Warszawie, jak i poza nią.

Media Tygodnia
Ładowanie