Polityka i Społeczeństwo

Ksiądz namawia do łamania zakazów podczas mszy. “Na zewnątrz zachowajmy przepisy, w świątyni co innego”

Flickr,com/Kancelaria Premiera

W miejscach kultu religijnego obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa. Z tego obowiązku zwolniony jest ksiądz prowadzący mszę. Proboszcz parafii św. Mikołaja w Wielu na Kaszubach nie ma nic przeciwko temu, aby wierni ściągali maseczki podczas mszy, w kilkadziesiąt osób uczestniczyli w nabożeństwie bez wymaganych odległości, a komunię dostawali do ust.

Żaden z kapłanów i ministrantów obecnych na mszy nie miał na twarzy maseczki, łącznie z prowadzącym mszę proboszczem.

Podczas komunii nie były zachowane odstępy między wiernymi. Co więcej, proboszcz w sposób bezpośredni nakłaniał parafian do złamania ustanowionego przez rząd prawa, narażając tym samym ich zdrowie, a także życie – mówi w rozmowie z Gazetą Wyborczą czytelnik.

Na nagraniu z mszy transmitowanej onlinie, ksiądz Jan Flisikowski zajmuje się interpretacją obowiązujących przepisów prawnych i wyciąga brawurowe wnioski – Jest taki przepis w prawie państwowym, że dyrektor danego zakładu ma możliwość zwolnienia z noszenia maseczek pracowników, którzy są obecni na terenie zakładu. Jeśli przyjmiemy, że świątynia jest moim miejscem pracy, to możecie, jeśli chcecie, zdjąć te maseczki, nie musicie być zamaskowani – oznajmił wiernym.

Proboszcz jeszcze nie jest światowej sławy wirusologiem, ale widać, że czuje się na siłach, aby doradzać rządom na całym świecie w zwalczaniu pandemii – Daliśmy sobie wdrukować, że w sklepie, mimo że czasami jest ścisk, tam się nie zakazimy. A ktoś próbował nam wdrukować, że w kościele się zakazimy. Czym? Chyba miłością i dobrocią – przekonywał. Po usłyszeniu ogłoszeń parafialnych, można za całą pewnością przyznać księdzu dyplom renomowanej uczelni medycznej – Niech to będzie nowy oddech wiary. Zanieśmy to do naszych domów. Na zewnątrz zachowajmy przepisy, w świątyni co innego – powiedział uczestnikom nabożeństwa.

W rozmowie z Wyborczą powiedział, że jego słowa zostały źle zinterpretowane – (…)Szaleństwem byłoby namawiać do czegoś, co może zagrażać zdrowiu – zakomunikował i się rozłączył. Tak się rodzą cisi bohaterowie walki z epidemią, posiadający prawniczy talent i wirusologiczne zacięcie.

Źródło Gazeta Wyborcza

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie