Kowalski stanął na tle książek i zaczął straszyć… szwedzką studniówką. „Janusz, masz zryty beret”.
Janusz Kowalski/YouTube
W mediach społecznościowych Janusz Kowalski prezentuje fałszywe treści. Poseł PiS zestawił dwa filmy pokazujące „prawdę” o studniówkach w Polsce i za granicą. To typowy ideologiczny fake.
Janusz Kowalski sugeruje, że zagraniczne studniówki to upadek tradycyjnych wartości w przeciwieństwie do polskich balów maturalnych. Problem w tym, że prezentowane materiały i wnioski Kowalskiego nie wytrzymują konfrontacji z faktami.
Do swojego wystąpienia Kowalski dołączył zmanipulowany film. Dolne nagranie, przedstawione jako przykład „normalnej” studniówki w Szwecji, pochodzi z zagranicznego balu szkolnego typu „Prom”. To szkolna zabawa, gdzie można przyjść w bardziej frywolnych strojach, która odbywa się m.in. w Stanach Zjednoczonych. To nie studniówka w polskim rozumieniu, lecz lokalna tradycja kończąca etap edukacji. Organizowana w innym terminie i według zupełnie innych zasad. Zestawianie jej z polskim balem maturalnym bez kontekstu jest klasycznym nadużyciem.
Z kolei górne nagranie, które Kowalski przedstawia jako studniówkę w Polsce, nie pochodzi z oficjalnego balu maturalnego. To fragment miejskiej imprezy, wyrwany z kontekstu i błędnie opisany.

„Janusz ty naprawdę masz zryty beret ”, „Ja p******* Janusz, jak ty coś wymyślisz, to normalnie brak słów zapomniałeś jeszcze dodać, że to jest wina tuska”, „Janusz, a od kiedy to w Polsce studniówki są latem i odbywają się w plenerze. Czas się ogarnąć i spojrzeć w lustro. Wiem, ze to nic nie da, ale spróbować warto” – komentują internauci.
Studniówki w Polsce odbywają się w styczniu i w lutym, a na filmie pogoda jest słoneczna. Zwraca na to uwagę komentator Sławomir, że niby „maturzyści” są niezbyt dobrze ubrani jak na początek roku w Polsce.
Przekaz Kowalskiego to przykład politycznej manipulacji obrazem i prezentacji uproszczonych porównań. Takie zestawienia służą Kowalskiemu do budowania narracji o rzekomym zagrożeniu polskich tradycji. Zarazem Kowalski nie mówi dokładnie o jakie tradycje chodzi. W tym przypadku więcej jest emocji niż faktów. Studniówki pozostają tym, czym były od lat. Szkolnym rytuałem przejścia, a nie polem ideologicznej walki.
źródło: Facebook