Koniec tragifarsy, nauczycielka z Kielna wraca do pracy! „To była zabawka”
Screen: TV Republika youtube
Nauczycielka z Kielna, którą zawieszono po tym, jak wyrzuciła do kosza na śmieci zabawkę w formie krzyża, wraca do pracy. — W życiu nie wyrzuciłabym do kosza czegoś, co jest dla innej osoby przedmiotem czci – powiedziała w TVN24.
Wojna o krzyż-zabawkę
W jednej ze szkół w Kielnie na Kaszubach (woj. pomorskie) wybuchła afera. Pewna nauczycielka miała wyrzucić do kosza na śmieci krzyż. W konsekwencji została zawieszona w pełnieniu obowiązków. Jak podkreśla, powrót do szkoły jest dla niej niezwykle ważny, pracuje w tej placówce już od jedenastu lat.
Kobieta broniła się, twierdząc, że nie wyrzuciła symbolu religijnego, lecz przedmiot jedynie przypominający krzyż – plastikową zawieszkę wykorzystaną wcześniej podczas zabawy halloweenowej przez jedną z uczennic. Jak relacjonuje, zdarzenie miało miejsce na lekcji: poprosiła uczniów, by zdjęli zawieszkę ze ściany, ci odmówili, więc zrobiła to sama i wyrzuciła przedmiot do kosza. – Gdy sięgałam do szafy po pomoce naukowe dla uczniów, zauważyłam, że ktoś powiesił krzyż nad klatką chomika, który jest naszym klasowym zwierzątkiem. W tej klasie nigdy wcześniej nie było żadnego krzyża — wspominała.
— W życiu nie wyrzuciłabym do kosza czegoś, co jest dla innej osoby przedmiotem czci. I jeśli ostatecznie tak się stało, ktoś poczuł się urażony, to jest mi naprawdę przykro — podkreśliła w rozmowie z TVN24.
Wkrótce po tym wybuchła głośna, jej zdaniem mocno przesadzona, afera medialna. Zwraca uwagę, że media pokazują wciąż te same osoby – rodzinę i chłopca, z którymi nie ma żadnego kontaktu zawodowego. Podkreśla, że dzieci, które pojawiły się na słynnym zdjęciu z posłanką PiS (o tym za chwilę), nie są jej uczniami, a uczniowie z jej klasy nie występują w mediach. Po prostu pokazywane są podstawione osoby.
Wraca do zawodu
Co istotne, rodzice dzieci, które uczy, ani wychowawca klasy nie zgłaszali do niej żadnych pretensji ani próśb o wyjaśnienia sprawy. Jak tłumaczy, plotka zaczęła się rozprzestrzeniać po wieczornych rekolekcjach w kościele, co zapoczątkowało lawinę nieporozumień.
Nauczycielka podkreśla, że cała sprawa dotyczyła zabawki, a nie przedmiotu kultu religijnego. Wyjaśnia, że jedna z uczennic była przebrana na Halloween za postać przypominającą śmierć i miała przy sobie tę zawieszkę w kształcie krzyża.
Sytuację skomentowała m.in. Barbara Nowacka. — Bez względu na to, w co kto wierzy, to każdy ma prawo do poszanowania godności swojej wiary. To wydaje mi się fundamentalne i nauczyciele o tym doskonale wiedzą. Mają oni obowiązek pokazywania dzieciakom wartości i dbałości o wartość i o szacunek — powiedziała na antenie TVN24 minister edukacji. Dodała, że „bez względu na to, czy wierzymy, wiemy, że krzyż jest ważnym symbolem i trzeba szanować uczucia większości i mniejszości”.
Z kolei posłanka PiS Dominika Chorosińska wrzuciła do sieci post, który miał nawiązywać do sprawy. Tyle że dodała do wpisu… grafikę wykonaną przez sztuczną inteligencję.

Sprawa ma swój szczęśliwy finał
Teraz nauczycielka wraca do pracy. Okazuje się, że jej odwołanie od decyzji dot. zawieszenia zostało uznane i będzie ponownie uczyła w placówce.
Warto dodać, że to nie koniec stresu dla najbardziej zainteresowanej. Pozostaje rozstrzygnąć, czy nie złamała prawa i nie będzie musiała ponieść odpowiedzialności karnej.
Źródło: Onet