Gospodarka

Kolejna błazenada Glapińskiego. Konferencje prezesa NBP przypominają kabareton

NBP

Rada Polityki Pieniężnej w czwartek już po raz ósmy z rzędu postanowiła podwyższyć stopy procentowe. Prezes NBP Adam Glapiński wytłumaczył nową politykę władz monetarnych w dość zaskakujący sposób.

Glapiński mówi o polityce RPP

Prezes NBP Adam Glapiński powiedział, że dziś podnoszenie stóp proc. to “jedyne mocne narzędzie” w walce z wysoką inflacją. W tej kwestii ma rację, choć nie dodaje, że obecna sytuacja to w sporej mierze efekt błędów władz z poprzednich lat.

– Ci, co wzięli kredyty na kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, muszą pamiętać, że stopy procentowe – teraz podwyższane – będą obniżane w momencie jak inflacja będzie się obniżać – pocieszał w mało przekonujący sposób Glapiński.

Potem kontynuował propagandę sukcesu.

– Dzięki zdecydowanej reakcji banku centralnego Polska przeszła spokojnie przez sporą część kryzysu pandemicznego, a dziś jesteśmy liderem wzrostu gospodarczego – dodał.

Niektórzy ekonomiści mówią, że stopy powinny być podnoszone już w 2018 czy 2019 r.  Według Glapińskiego, dopiero w październiku zeszłego roku sytuacja się zmieniła, pozwalając na podwyżki. “Wcześniejsze działanie byłoby niekompetentne” i mogłyby “doprowadzić gospodarkę do tragicznego stanu”, twierdzi.

– Jeśli ktoś twierdzi, że można to było zrobić wcześniej, ma złą wolę – dodał.

Stwierdził, że gdyby zaczęto podnosić stopy kilka miesięcy wcześniej, “nie miałoby to praktycznie żadnego wpływu na inflację w ostatnich miesiącach, na skalę obecnych podwyżek stóp procentowych”. Dodał, że czynniki wpływające na inflację są ogólnoświatowe.

Czy Glapiński ma rację?

Glapiński, jak już wspomnieliśmy, nie powiedział o tym, że wpływ na inflację miała i ma też hojna polityka socjalna rządu PiS. To ona powoli rozpędzała skok cen, zaś sytuację dobiła reakcja władz na pandemię. Tarcze antycovidowe doprowadziły do wprowadzenia na rynek jeszcze większej liczby pieniędzy i to w okresie, gdy rynek mniej produkował. Był więc nadmiar pieniędzy i niedobór towarów i usług. Wystarczyło odmrozić gospodarkę po pandemii, by mieć wystrzał inflacji. O tym jednak politycy PiS nie mówią nazbyt chętnie.

Źródło: InnPoland 

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie