Kolega z PiS poucza Ziobrę, TE słowa dotrą aż do Budapesztu! „Powinien iść…”.
Zbigniew Ziobro/Youtube
Zbigniewa Ziobrę ostro krytykują partyjni koledzy za wyjazd na Węgry. Dla polityków z Nowogrodzkiej sprawa azylu byłego szefa sprawiedliwości w PiS, to gorący kartofel, którym partia może się bardzo poparzyć.
Odpowiedzi na pytania o Zbigniewa Ziobrę są coraz mniej dyplomatyczne w PiS. Poseł Bolesław Piecha podkreśla, że „w sprawie azylu ma poważne wątpliwości”. Podczas gdy najwierniejsi akolici lidera dawnej Suwerennej Polski krzyczą o dyktaturze w Warszawie, doświadczeni politycy PiS patrzą na ten spektakl z niesmakiem.
– Dobrze byłoby, gdyby Zbigniew Ziobro po prostu stawił się w prokuraturze, jak robił to na przykład Mateusz Morawiecki – uważa poseł Piecha, były minister zdrowia w rządzie PiS.
Piecha tłumaczył w rozmowie z „Super Expressem”, że azyl polityczny bierze się w ostateczności, gdy we własnym kraju grozi ci śmierć lub tortury, a nie gdy prokurator chce zadać kilka pytań. Doświadczony poseł z PiS zdaje sobie sprawę, że narracja o Ziobrze, jako „uchodźcy politycznym”, dla przeciętnego wyborcy, brzmi groteskowo, a dla samej partii jest wizerunkowym obciążeniem.
Bolesław Piecha nie kupuje opowieści o męczeństwie. Jego dystans do sprawy, pokazuje, że część obozu Kaczyńskiego ma dość radykalnych ruchów byłego szefa resortu sprawiedliwości. Ziobro zamiast walczyć w kraju, wybrał „bezpieczną przystań” w Budapeszcie. Dla Piechy i wielu innych działaczy, którzy zostali w Polsce na placu boju, wygląda to po prostu słabo.
O co gra prokuratura?
Ziobro wraz z rodziną wyjechał na Węgry, by uniknąć konfrontacji z polskim wymiarem sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa zgromadziła spory materiał dowodowy przeciwko niemu. Śledczy chcą postawić byłemu ministrowi aż 26 zarzutów. Chodzi przede wszystkim o Fundusz Sprawiedliwości. Pieniądze, które miały wspierać ofiary przestępstw, płynęły szerokim strumieniem na cele polityczne. Wozy strażackie za głosy, dotacje dla kół gospodyń wiejskich w okręgach wyborczych „ziobrystów”, podejrzane granty dla zaprzyjaźnionych fundacji, itd. Ziobro, uciekając, potwierdził, iż zdaje sobie sprawę, że tym razem nie skończy się na politycznych przepychankach, ale na konkretnych paragrafach.
Wojna domowa na prawicy
Sprawa azylu to kolejny zapalnik w beczce prochu, na której siedzi Jarosław Kaczyński. Wewnątrz PiS trwa walka o wpływy i sukcesję. Z jednej strony „Zakon PC”, z drugiej frakcja Mateusza Morawieckiego. Do tego jeszcze grupa, tzw. „maślarzy”, wśród których, najczęściej ostatnio wymieniany na przyszłego szefa PiS, Przemysław Czarnek. Ludzie byłego premiera, uważają, że to właśnie radykalizm Ziobry i jego wojna z Brukselą, przyczyniły się do utraty władzy. Słowa Piechy to tylko echo tego, co mówi się w kuluarach przy Nowogrodzkiej. Wielu posłów PiS uważa Ziobrę za obciążenie. Teraz, gdy były minister szuka ratunku u Orbana, jego pozycja w partii słabnie jeszcze bardziej. Kaczyński próbuje utrzymać dyscyplinę w szeregach, ale pęknięcia są zbyt głębokie, by je przypudrować opowieściami o jedności. Każdy gra na siebie, bo lojalność w polityce kończy się tam, gdzie zaczynają się prokuratorskie zarzuty.
Źródło: Super Express