Polityka i społeczeństwo

Czy potrzebna jest katastrofa, by rządzący się obudzili? Dramatyczna sytuacja w polskiej armii

Czystki kadrowe to nie wszystko. Macierewicz wygumkowany z MON?
Fot. Flickr

Niekończąca się historia czyli kolejny zwrot akcji w sprawie śmigłowców dla wojska. Ministerstwo Obrony Narodowej wycofało zaproszenia do składania ofert na maszyny dla wojsk specjalnych. Chodzi o cztery śmigłowce do prowadzenia bojowych operacji poszukiwawczo – ratunkowych. Rzecznik Inspektoratu Uzbrojenia ppłk Robert Wincencik potwierdził w rozmowie z portalem Defence24.pl, że przekazano uczestnikom postępowania postanowienie o unieważnieniu zaproszenia do składania ofert ostatecznych.

Choć decyzja Inspektoratu Uzbrojenia nie oznacza jeszcze zamknięcia całej procedury, to pośrednio potwierdza informacje o planach jej unieważnienia. Pierwotnie zakładano pozyskanie ośmiu maszyn dla sił specjalnych i podpisanie umowy do końca roku, co jednak jak wiemy nie nastąpiło. Rozpisanie tej procedury nastąpiło po tym, jak w październiku 2016 roku niepowodzeniem zakończyły się negocjacje offsetowe w sprawie zakupu 50 śmigłowców Caracal, wybranych w konkursie zorganizowanym za rządów PO – PSL. O wszczęciu postępowania na pozyskanie nowych helikopterów IU poinformował w lutym 2017 toku.

Po decyzji IU w mediach zaczęły się pojawiać komentarze, że być może w kwestii pozyskania wiropłatów dla sił specjalnych, wojsko wybierze drogę przetartą przez policję. Policjanci po koniec maja zakupili bez przetargu dwa Black Hawki w PZL Mielec/Sikorsky czyli w zakładach należących do amerykańskiego koncernu Lockheed Martin. MSWiA tłumaczyło wtedy uproszczony tryb tym, że Black Hawki najlepiej spełniają wymogi funkcjonariuszy. Oczywiście nie obyło się wtedy bez akcentów kabaretowych. Szef policji z pełną powagą mówił w Sejmie, że ten model wybrano po przejrzeniu stron internetowych producentów. Podejście do tak poważnego zakupu odsłoniło brak profesjonalizmu, jeśli nie niekompetencję.

Historia zakupu nowych śmigłowców zaczyna przypominać epopeję. Zaczęło się od Antoniego Macierewicza który kilka razy w bardzo szybkim tempie zapowiadał zakup nowych helikopterów. Po anulowaniu przetargu na Caracale wojsko miało w krótkim czasie dostać dostać dwie nowe sztuki, których do dzisiaj nie zobaczyło. Potem miało być siedem, następnie jedenaście, śmigłowce miały być w Nowy Rok, potem miesiąc po Nowym Roku. W końcu w lutym 2017 roku ogłoszono przetarg na osiem śmigłowców dla wojsk specjalnych oraz osiem dla ratownictwa morskiego i zwalczania okrętów podwodnych. Śmigłowce mieliśmy też wyprodukować razem z partnerami z Ukrainy. Oczywiście wszystko okazało się mokrymi snami Antoniego Macierewicza. Dzisiaj Ukraina kupuje francuskie Caracale, z których w Polsce zrezygnowano. Parlament w Kijowie ratyfikował porozumienie z rządem Francji o zakupie 55 śmigłowców.

Wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz w rozmowie z Defence24.pl poinformował, że istniejące śmigłowce będą remontowane i zostanie wydłużona ich eksploatacja. To wszystko wygląda jak kasowa komedia z amerykańskiej wytwórni filmowej, ale niestety tak nie jest. To jest ogromnie smutny obraz amatorszczyzny, chaotyczności i nieudolności. Nie chcę być złym prorokiem, ale rząd w sprawie śmigłowców obudzi się dopiero, gdy dojdzie do katastrofy podczas ćwiczeń z żołnierzami na pokładzie.

Źródło: Defence24.pl

Fot. W. Kompała / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie