Polityka i społeczeństwo

Katastrofa rządowego programu walki z niepłodnością. Sprzeciw wobec in vitro zakończył się spektakularną klęską

Prawo i Sprawiedliwość z przyczyn czysto ideologicznych wypowiedziało wojnę procedurze in vitro. Zabieg będący na zachodzie medycznym standardem, w Polsce na prawicy zaczął być kojarzony z uprzedzeniami rodem z wierzeń ludowych, a nie z nowoczesnym państwem XXI wieku. W efekcie, mimo świetnych efektów metody w walce nie tylko z niepłodnością, ale i rosnącą zapaścią demograficzną, na Nowogrodzkiej zdecydowano się na zakończenie publicznego finansowania procedury. Zamiast tego miała powstać zgodna z katolickim sumieniem alternatywa – oparty na naprotechnologii Narodowy Program Prokreacyjny. Jednak minęły trzy lata rządów PiS i okazuje się, że cała inicjatywa zakończyła się spektakularną klęską. Wydano 30 mln zł, a w ciążę ostatecznie zaszło zaledwie… 70 kobiet. O ile procedura in vitro kosztuje 8-12 tys. zł, to w ministerialnym projekcie podobny efekt uzyskano kosztem już niemal pół miliona złotych.

Powyższe wyniki są tak złe, że resort nie chce się do nich bezpośrednio odnosić. Nie liczba ciąż ma być bowiem miarą sukcesu programu:

“Na początku, aby ten program mógł być realizowany, musieliśmy stworzyć odpowiednio wyposażone ośrodki, które mogły go realizować. Program de facto zaczyna działać w tym roku. Te ośrodki są gotowe do jego realizacji, pary są przyjmowane. Planem ministra zdrowia jest kontynuacja tego programu”.

Ciężko nie odmówić częściowo racji tłumaczeniom urzędników, jednak 70 ciąż na 2 tysiące uczestniczących par wciąż oznacza skuteczność na poziomie zaledwie 3,5 proc. Jest to w kategoriach efektywności przyjętych założeń katastrofa. Dla porównania z wprowadzonego przez poprzedni rząd programu in vitro w zaledwie kilka lat przyszło na świat 21 tysięcy dzieci, co głównie odpowiada za ostatnie wzrosty statystyk urodzeń, a nie mityczne 500+.

Widać zatem jak na dłoni, że krucjata przeciw in vitro zakończyła się klęską rządzących. Obywatele zostali pozbawieni możliwości łatwego dostępu do skutecznej techniki leczenia niepłodności, a dane demograficzne ulegają dalszemu pogorszeniu. Klęska Narodowego Programu Prokreacyjnego jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tego, jak bardzo megalomańskie deklaracje obecnego rządu radykalnie rozmijają się z rzeczywistością późniejszych prób ich wdrażania.

Źródło: tokfm.pl/DGP

Fot. flickr/ KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie