Pandemia Po godzinach

Kampania trwa, ale my już typujemy. Oto TOP 3 największych przegranych kampanii prezydenckiej

Szymon Hołownia
Flickr.com/Otwarte Klatki

Kampania prezydencka dopiero co została zrestartowaniu, ale już teraz widać, że w biegu do Pałacu Prezydenckiego niewiele się już zmieni. II tura rozegra się pomiędzy Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim. Jakże daleki to scenariusz od tego, który wydawał się najbardziej prawdopodobny jeszcze miesiąc temu! Wymiana kandydata na prezydenta w obozie KO wyeliminowała na dobrą sprawę z rywalizacji trzech polityków, którzy mieli spore szanse odegrania w tej walce ważnej roli. O kogo chodzi?

3. Robert Biedroń

fot. materiały prasowe

Zaczynamy naszą topkę od polityka Lewicy. Prawdę powiedziawszy nikt nie spodziewał się po Biedroniu niczego spektakularnego. Jako kandydat został wybrany drogą eliminacji, zgodnie z myślą “gorzej od Ogórek przecież nie wypadnie”.

Włodzimierz Czarzasty nie chciał zapewne startować.

Wiedział, że jako polityk niewiecowy i niezbyt sexy nie zrobi dobrego wyniku. Nie poprze go młodzież, a elektorat kochający PRL i PZPR jest już na wymarciu, a to na jego głosy mógłby głownie liczyć. Skończyłoby się to dla lidera SLD kompromitacją.

Adrian Zandberg? Choć Razem w sondażach partii przed wyborami do Sejmu miało znikome poparcie, on sam miałby szanse zrobienia dobrego wyniku. To z kolei nie podobałoby się Czarzastemu.

I tak został Biedroń, który już wcześniej miał porzucić Brukselę i walczyć o mandat posła. Skoro z tego ostatniego jakoś się “wymiksował”, musiał bronić honoru startem w wyborach prezydenckich. Tyle że od początku sprawia wrażenie, jakby robił wszystko, by tylko nie wygrać. Efektem tej dziwnej strategii są jednak wyniki w sondażach rzędu 2-4 proc. Może “gorzej od Ogórek nie będzie”, ale jego kariera w Polsce na tym się zakończy. Zapewne powalczy jeszcze raz o mandat europosła, może nawet ponownie go uzyska, ale wątpliwe, by były prezydent Słupska odegrał w naszym kraju jeszcze jakąś znaczącą rolę.

2. Władysław Kosiniak-Kamysz

Fot. Flickr

Miał być “drugim Tuskiem”, miał stanąć na czele Platformy 2.0. – Koalicji Polskiej, która mogła zagospodarować centrowe poletko wyborców. Miał być też premierem wspólnego rządu opozycji. Jeszcze miesiąc temu mówiło się, że wejdzie do II tury wyborów prezydenckich, a w niej wygra z Dudą.

Dziś wszystko okazuje się mirażem. Ułudą był przepływ elektoratu PO do lidera PSL-u. Po wejściu do gry Trzaskowskiego, wyborcy Platformy wracają do macierzy. 

Co na to Kosiniak-Kamysz? Wyraźnie się pogubił. Ostatnio atakuje PO, zapominając chyba na chwilę, że przecież jego partia współrządziła z tym ugrupowaniem przez osiem (!) lat. Jednocześnie – po paru karnych bęckach w social mediach – przyznaje, że współpracy z PO w sumie to jednak aż tak nie żałuje.

Nie miejmy jednak złudzeń. Nie wejdzie do II tury z obecnym prezydentem, co zapewne wywoła w jego partii małą wojnę domową. Dodajmy, że ma on też na głowie wiecznie zbuntowanego Pawła Kukiza, który już teraz odgraża się, że może jesienią wyjść z Koalicji Polskiej.


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie