Kaczyński wyszedł ze szpitala, ale nie wrócił na Żoliborz. Wiadomo, gdzie zawiozła go limuzyna. „Dobrze znany mu adres”
screen/ TV Republika
Jarosław Kaczyński po ponad tygodniu wyszedł ze szpitala i wraca do świata zdrowych. Pod placówkę przyjechała po niego limuzyna i ochroniarze.
Jarosław Kaczyński już jest zdrowy
Jarosław Kaczyński wylądował w szpitalu w środę 28 stycznia. Powód? Podejrzewano nawet zapalenie płuc. Rzecznik PiS Rafał Bochenek uspokajał, że choroba nie zagraża życiu prezesa i pisał o „sezonowej infekcji”. W piątek 6 lutego lider PiS w końcu został wypisany z placówki. Jak podał „Fakt”, wyszedł z obiektu tylnym wyjściem i to iście po VIP-owsku, bo w towarzystwie ochroniarzy. Przed budynkiem czekał na niego kierowca i limuzyna.
Ochroniarze zapakowali rzeczy Kaczyńskiego do bagażnika, a on sam wsiadł do auta, następnie wszyscy odjechali.
– Kaczyński wrócił pod dobrze mu znany adres, chociaż nie była to słynna willa na Żoliborzu – relacjonuje „Fakt”. Limuzyna podwiozła prezesa pod jeden z domów na warszawskiej Pradze-Południe, gdzie lider PiS mieszka z kuzynem, Janem Marią Tomaszewskim. Jego brat cioteczny gości go od kilku miesięcy. Powód? Sąsiedzi najważniejszego polityka z Nowogrodzkiej remontują swoją część willi na Żoliborzu. Generują na tyle duży hałas, że prezes nie wytrzymał i czmychnął do kuzyna.
Tomaszewski odwiedzał swojego krewniaka w szpitalu, a nawet przygotował się na jego powrót: nie tylko zamówił usługę sprzątania, ale jeszcze zrobił zakupy. Kto wie, może nawet kupił ulubione winko Kaczyńskiego, czyli Kadarkę.
Lider PiS, jak dalej relacjonował tygodnik, wysiadł pod domem z samochodu przed bramą i, trzymając się poręczy, wszedł po schodach do domu.
PiS po Kaczyńskim się rozpadnie?
Kaczyński jest jednak coraz starszy i wiele wskazuje na to, że na parę lat będzie musiał odejść z polityki. Biologia wykluczy go z politycznej gry.
Co się wtedy stanie z PiS? Już teraz partia jest rozrywana przez frakcje maślarzy (Czarnek, Bocheński, Sasin, Jaki) i harcerzy (Morawiecki i jego ekipa). Prezes jeszcze jakoś to spaja, wystarczy jednak poważniejsza choroba (czego nikomu nie życzymy), by przestał się liczyć w partyjnych rozgrywkach. A to doprowadzi do rozpadu ugrupowania, na czym skorzystają Konfederacja i Grzegorz Braun. Zresztą już teraz wyborcy PiS, jak pokazują to sondaże, uciekają „bardziej na prawo”.
Źródło: Fakt.pl