Polityka i Społeczeństwo

Kaczyński uprawia smoleński hazard. Najważniejsze osoby w państwie znowu będą narażać swoje życie

Miesięcznice smoleńskie zachętą dla narodowców

Ciężko zrozumieć, co społeczeństwu chce udowodnić rząd, szykując się do wylotu do Smoleńska i Katynia. Już za tydzień przypada 10. rocznica katastrofy pod Smoleńskiem i w dobie szalejącej epidemii, ze względu na bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie, taką wyprawę dobrze by było odłożyć w czasie. Tym bardziej, że nie jest znana prawdziwa sytuacja epidemiologiczna na terenie Rosji i Białorusi.

(…)mimo wprowadzania w Polsce coraz bardziej restrykcyjnych ograniczeń w związku z epidemią koronawirusa – rząd wciąż szykuje delegację na uroczystości związane z rocznicą zbrodni katyńskiej i katastrofy pod Smoleńskiem – informuje Dziennik Gazeta Prawna.

Rozmówcy DGP mówią, że delegacja będzie się składała z 49 osób m.in. z premierem Mateuszem Morawieckim i Jarosławem Kaczyńskim na pokładzie. Wszyscy mieliby wylądować 10 kwietnia na lotnisku w Witebsku i stamtąd pojechać podstawionymi autokarami 130 kilometrów do Smoleńska i Katynia. 13 kwietnia do Charkowa miał polecieć prezydent Andrzej Duda, aby oddać hołd pomordowanym polskim oficerom, ale jak informuje gazetę rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, te plany na dzień dzisiejszy zawieszono.

Pomysł wylotu do Witebska w warunkach pandemii informator DGP nazywa fatalnym – Lotnisko, na którym miałby wylądować polski boeing, znajduje się na terenie kraju, który ma liberalny reżim walki z COVID. Prezydent Aleksander Łukaszenka w walce z wirusem zalecił jazdę traktorem i spożywanie przed snem 50 gramów wódki. Oficjalne informacje podają liczbę 163 zakażonych i dwa zgony – mówi gazecie. Dane z Rosji także są uznawane za niewiarygodne.

Dziennik Gazeta Prawna zapytał Ministerstwo Zdrowia o rekomendacje w związku z takim wyjazdem. Okazuje się, że resort nie ma o nim wiedzy, nikt go nie poinformował, że jest taki plan. Jeden z rozmówców przekonuje, że brak wiarygodnych informacji na temat tego, co się dzieje za naszą wschodnią granicą, powinien być wystarczającą rekomendacją, aby z takiego wyjazdu zrezygnować.

Nie da się wylądować bez żadnego kontaktu z kimkolwiek np. zakażonym pogranicznikiem i dojechać na miejsce – Planując wylot, rząd uprawia hazard. Ta decyzja jest podejmowana bez szacowania ryzyka – mówi rozmówca DGP. Nie wiadomo także co z obowiązkową dwutygodniową kwarantanną. Aby taki wylot doszedł do skutku lotnisko musi być wcześniej sprawdzone przez funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, a w związku z tym Rosjanie muszą zdjąć z gości obowiązek kwarantanny po przekroczeniu białorusko-rosyjskiej granicy.

Prawdę mówiąc, to PiS przez pięć lat nie latał do Smoleńska. Mało tego, w sprawie wyjaśniania katastrofy nie zrobił nic, nawet na poziomie dyplomatycznym. Krzysztof Brejza, senator Platformy Obywatelskiej, w zeszłym roku zapytał MSZ, ile razy przez ostatnie 9 lat w notach dyplomatycznych była podnoszona kwestia zwrotu wraku tupolewa. Odpowiedź ministerstwa mówi sama za siebie: 11 razy rząd PO-PSL domagał się zwrotu wraku, a rząd PiS przez cztery lata wystosował tylko jedną notę dyplomatyczną w tej sprawie. Być może dążenie do wylotu ma drugie dno i jest związane z udowodnieniem czy pokazaniem jakiejś determinacji związanej z przepychaniem pomysłów na wybory.

Źródło: forsal.pl/

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie