Polityka i Społeczeństwo

Kaczyński, rocznica, 1,5 mln zł i bomba termobaryczna

W każdą miesięcznicę smoleńską Jarosław Kaczyński obiecywał nam dotarcie do prawdy o katastrofie, która miała miejsce 10 kwietnia 2010 r. Już jesteśmy blisko -przekonywał – tylko nieczyste siły stoją nam na przeszkodzie w jej ujawnieniu.

Wczoraj, w siódmą rocznicę tej tragedii narodowej, prezes Prawa i Sprawiedliwości nareszcie zdobył się na wypowiedzenie historycznych słów: „Dzisiaj jest szczególny dzień. Prawda została już pokazana”. Te zdania musiały wstrząsnąć zgromadzoną publicznością, bo oto dopełniła się ich misja, gdyż „prawda to dobro, które przezwycięża zło”, a okazało się, że to zło zostało pokazane w całej okazałości podczas wczorajszej prezentacji wyników prac podkomisji smoleńskiej pod przewodnictwem dr. Wacława Berczyńskiego, a de facto kierowanej przez najwyższego kapłana religii smoleńskiej, Antoniego Macierewicza. Głównym elementem sprawozdania tej skompromitowanej grupki pseudofachowców było wskazanie na wybuch ładunku termobarycznego jako jednej z przyczyn tragedii.

To już nie są domysły, to są eksperymenty naukowe, to są symulacje komputerowe wysokiej klasy. Wiemy z bardzo dużym stopniem pewności, że doszło do wybuchu i że doszło do wybuchu, który został przeprowadzony w specjalny sposób. Właśnie w taki, który doprowadza do skutków, które można było dostrzec w tej katastrofie-stwierdził Kaczyński podczas swojego przemówienia, stawiając pieczęć wiarygodności na tych absurdalnych hipotezach godnych filmu sci-fiction. Pochwalił, jako znawca nowych technologii prezentację, która kosztowała de facto 1,5 miliona zł z budżetu państwa:

Dziś, niektórzy spośród nas, wśród nich i ja, mogliśmy obejrzeć prezentację przygotowaną przez WAT, ale także przez uczelnie zagraniczne, uczelnie amerykańskie. Prezentację, która w sposób wysoce prawdopodobny pokazała w wielkiej mierze, jak to wszystko wyglądało z bardzo wysokim stopniem prawdopodobieństwa. Pokazała niewłaściwe naprowadzenie samolotu, zrobione bez wątpienia w sposób celowy, bo samolot rosyjski Ił, o którym część z państwa słyszała – był naprowadzony w sposób właściwy i zupełnie inny. I pokazała też, jak wyglądały wydarzenia na pokładzie samolotu. Jak się rozpadał i w jaki sposób doprowadzono do jego zupełnego zniszczenia. Wiedzieliśmy dotąd, że samolot upadający ze stosunkowo małą prędkością na miękkie podłoże, nie mógł rozbić się na dziesiątki tysięcy części, ale dzisiaj wiemy więcej.

Oto dnia 10 kwietnia 2017 roku, prawie odkryta została prawda o tym tragicznym dniu, prawie, ponieważ Kaczyński używa w pewnym sensie asekuracyjnych słów mówiąc , że prezentacja w sposób wysoce prawdopodobny pokazała, jak to wszystko wyglądało”. Oznacza to, że pozostawił on jednak lekko uchylone drzwi do innych kłamstw i półprawd, by na kolejnych miesięcznicach mógł powtarzać, iż ostateczna prawda jest już prawie odkryta. Jednak czyż nie tajemnica stanowi najważniejszą wartość każdej religii? Jej odkrycie oznacza ni mniej ni więcej tylko jej ostateczną śmierć. A na to prezes nie może sobie pozwolić. Szykujmy się więc na kolejne odmiany ostatecznych ostateczności w dążeniu do prawdy smoleńskiej.

fot. Michael Wende

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie