Polityka i Społeczeństwo

Kaczyński przyznaje, że sądy pracują gorzej po reformie Ziobry. Ale znalazł też wygodne usprawiedliwienie

Prezes Prawa i Sprawiedliwości udzielił bardzo obszernego wywiadu należącemu do Telewizji Polsat portalowi Interia.pl. Jednym z wątków jego rozmowy z redaktorem naczelnym Interii Piotrem Witwickim był wymiar sprawiedliwości, a konkretnie to, co wynika ze zmian przeprowadzonych w sądach przez obecny obóz rządzący.

W tym względzie jest gorzej, przyznaję to – powiedział Kaczyński. Przyznał, że obywatele mają rację, że sądy dziś pracują gorzej niż przed „reformą” i zasugerował dalsze zmiany, które mają poprawić sytuację, ale ciężar zapaści sądownictwa przerzucił na samych sędziów, których umiejscowił jako integralną część opozycji parlamentarnej.

W sądach mamy dziś skrajnie ideologiczne i bardzo silne związki polityczne, tylko nie z władzą a z opozycją – stwierdził prezes. 

Nie ma w tym nic zaskakującego, ale jednak brnięcie w tezę, że postępowania sądowe niemiłosiernie się wloką, bo sędziowie realizują polecenia szefów opozycyjnych partii pokazuje, że funkcja wicepremiera ani trochę nie przybliżyła do rzeczywistości tego, który w dzieciństwie brzydził się zabaw z kolegami na podwórku.

Wicepremier wyśmiał przy okazji weto prezydenta Andrzeja Dudy do ustaw sądowych postawione w lipcu 2017 roku, po wielotysięcznych protestach w wielu dużych i mniejszych miastach w naszym kraju. Stwierdził nawet, że „historycy będą się zastanawiać o co wtedy chodziło” i odpowiedzialność zrzucił na ówczesne otoczenie głowy państwa.

Prezes PiS pytany był także o prokuraturę w kontekście śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej. „Nie widzę żadnych efektów tej pracy” – odparł gorzko. Winę za ten stan rzeczy przerzucił jednak na ówczesnego premiera Donalda Tuska, który podjął – jego zdaniem – fatalną decyzję o wyborze podstawy prawnej badanie zdarzenia z 10 kwietnia 2010 r.

Jarosław Kaczyński pokazał, że nawet szczerze gardząc Zbigniewem Ziobro w sprawach koalicyjnych, będzie do upadłego bronił go wszędzie tam, gdzie Ziobro działał zgodnie z jego poleceniami, a winni zgubnych skutków tych działań dla zwykłych obywateli są wszyscy tylko nie architekci całego zamieszania. Między bajki można zatem włożyć tezy, że Kaczyński i Ziobro poróżnią się na tyle, że jeden zacznie sypać drugiego i w następstwie tego upadnie rząd. Dla nich obu władza jest wszystkim, a jej utrata może ich wiele kosztować zupełnie prywatnie.

Źródło: Interia

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie