Polityka i Społeczeństwo

Kaczyński “odsunie” Morawieckiego? To może być początek poważnego kryzysu w Zjednoczonej Prawicy

Nikt w obozie władzy nie mógł się spodziewać, że amerykański szczyt ws. sytuacji na Bliskim Wschodzie zamiast wizerunkowym sukcesem Polski zakończy się kolejnym wielkim kryzysem w relacjach naszego kraju z Izraelem. Problem w tym, że na taki kryzys, akurat na tym polu, ekipa Zjednoczonej Prawicy pod żadnym pozorem nie może sobie teraz pozwolić i to co najmniej dwóch powodów.

Po pierwsze, ponownie skupia uwagę mediów na całym świecie na problem polskiego antysemityzmu i wstydliwych wydarzeń z naszej historii, co przecież miało się już nie zdarzać, gdy Polska w końcu wstanie z kolan. Uderzający przecież w godnościowe tony rząd PiS wyraźnie sobie z tą kwestią nie radzi, a twardy konserwatywny elektorat z pewnością to odnotuje.

Druga kwestia to naciski ze strony najważniejszych amerykańskich polityków w sprawie tzw. ustawy 447, tj. wprowadzenia w polskich przepisach kwestii restytucji majątku, których społeczność żydowska została pozbawiona w wyniku II wojny światowej. To z kolei woda na młyn środowisk narodowych, które już całkowicie wprost mówią o tym, że PiS staje się “chłopcem do bicia” Amerykanów, którzy wzięli na siebie ciężar zadośćuczynienia za krzywdy Holokaustu, także w przypadku, gdy dotyczyć to ma polskiego portfela.

W obu tych kwestiach całkowicie nieudolny okazał się premier Morawiecki, którego szerokie kontakty zagraniczne i kwiecista angielszczyzna miały być gwarancją zerwania z “dziadowskim” uprawianiem dyplomacji na światowych salonach. W przypadku kryzysu z Izraelem szef rządu nie ma w zasadzie nic do powiedzenia, a jego słowa najwyraźniej nie są traktowane poważnie. Nic więc dziwnego, że w prawicowych mediach około południa pojawiła się informacja, że pod nieobecność Morawieckiego, który ruszył w Polskę z podsumowywaniem sukcesu swojej “piątki”, prezes Jarosław Kaczyński zarządził na Nowogrodzkiej pilne spotkanie jedynie kilku najbardziej zaufanych polityków obozu władzy, by uradzić, jakie kroki podjąć.

Jak doniósł tygodnik “Do Rzeczy”, Kaczyński ma mieć osobisty żal do Morawieckiego, że doprowadził do takiego spięcia tuż przed początkiem kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Już dzisiaj widać, że to nie będzie jedno-dwu dniowa przepychanka, że obije się echem w zachodnich mediach i co dla nas ważniejsze może przynieść bardzo duże straty w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi – powiedział informator tygodnika z bliskiego otoczenia prezesa PiS. Lider partii rządzącej ma też mieć coraz większe wątpliwości, czy nieformalne przedstawienie obecnego premiera jako swojego przyszłego następcy to rzeczywiście najlepsze wyjście. Podobno niektórzy namawiają nawet głównego stratega z Żoliborza do postawienia w nadchodzącej kampanii na “nową twarz”. Jest dziś co najmniej jeden polityk Zjednoczonej Prawicy, który ma bardzo mocne argumenty, by takiego rozwiązania się domagać.  Sama narada miała zostać utrzymana w ścisłej tajemnicy, nic więc dziwnego, że wobec przecieku do mediów dosłownie przed chwilą okazało się, że “sąd nad Morawieckim” wcale nie był planowany. O tym jak było naprawdę oczywiście się nie dowiemy. Nawet i bez powstałej burzy dyplomatycznej problemów nie brakuje.

Na prawej stronie polskiej sceny politycznej właśnie została bowiem zarejestrowana partia, o której pod groźbą pozwów nie wolno mówić, że jest “partią Tadeusza Rydzyka”. Co ciekawe, partię europosła Mirosława Piotrowskiego to właśnie media związane z toruńską rozgłośnią przedstawiają w znamienny sposób, tj. jako ruch, który ma być “alternatywą dla rozczarowanych Prawem i Sprawiedliwością”. Wcześniej tak otwarte przedstawianie Ruchu Prawdziwa Europa jako realnej konkurencji dla partii Jarosława Kaczyńskiego, a tym samym kwestionowanie jedynowładztwa prezesa PiS na polskiej prawicy, było niedopuszczalne. Warto przypomnieć choćby komentarz rzeczniczki PiS Beaty Mazurek na wieść, że został złożony wniosek o jej zarejestrowanie. Mówiła wówczas o potrzebie jedności, grożąc, że Każdy, kto burzy układ dzisiejszy ułatwia powrót do władzy lewicy. 

Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie, a kryzys w relacjach z Izraelem, uderzający w najbardziej wrażliwe dla konserwatywnego elektoratu kwestie, niewątpliwie może notowania nowego ruchu podnieść. Jak mówił wczoraj założyciel Ruchu Prawdziwa Europa Mirosław Piotrowski w wywiadzie z portalem Onet.pl, partia na ten moment planuje przede wszystkim start w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale start w wyborach do Sejmu i Senatu również jest rozważany. Dalszy rozwój sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości, osłabienie premiera Morawieckiego na rzecz pozostającego przecież w bardzo dobrych stosunkach z ojcem Rydzykiem Zbigniewa Ziobry i konieczność ucieczki do przodu przed kryzysem, którego skutków PiS tak bardzo się obawia otwiera nowy etap walki o przyszłość polskiej prawicy. Nie jest jednak wcale powiedziane, że to właśnie Prawo i Sprawiedliwość będzie w niej głównym rozgrywającym.

Fot. flickr / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

[wpdevart_like_box profile_id=”539688926228188″ connections=”show” width=”600″ height=”200″ header=”big” cover_photo=”show” locale=”pl_PL”]

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie