Kaczyński nie dogadał się z Nawrockim i zmiękł. Poszło o TO nazwisko. „Niestety nie ma rządu pana prezydenta”
screen/ Prawo i Sprawiedliwość YT
Karol Nawrocki nie jest tak łatwy we współpracy jak Andrzej Duda, o czym już przekonał się Jarosław Kaczyński. Prezes PiS zdradził, że miał brał pod uwagę kandydaturę Zbigniewa Boguckiego jako kandydata na premiera, ale nie dogadał się z prezydentem.
Jest Czarnek, mógł być Bogucki
Odkąd Jarosław Kaczyński ogłosił, że Przemysła Czarnek jest kandydatem PiS na premiera, ten stał się wyjątkowo aktywny w przestrzeni internetowo-medialnej. Okazało się nawet, że obniżka cen paliw na stacjach to nie zasługa rządu, a efekt uporu i wywierania presji przez byłego ministra edukacja na politykach koalicji. Gdyby reprezentacja Polski wygrała ze Szwecją i awansowała na mistrzostwa świata to PiS też ogłosiłby, że to zasługa ich kandydata na premiera. Jak się jednak okazuje w głowie Kaczyńskiego kiełkował inny pomysł związany z poszukiwaniem kandydata na premiera.
Drugą opcją, którą rozważał Kaczyński był wybór Zbigniewa Boguckiego. I łatwo to wytłumaczyć. Prezes PiS zapewne wymyślił sobie, że warto postawić na człowieka kojarzonego z Karolem Nawrockim, aby pokazać, że ewentualny rząd PiS będzie znakomicie współpracował z Pałacem. W gruncie rzeczy to forsowanie zmiany systemu na prezydencki. Cała władza w rękach Nawrockiego – wyobrażacie sobie taki scenariusz?
Nie dogadał się z Nawrockim
Ostatecznie z planów prezesa nic nie wyszło, bo nie udało się porozumieć z prezydentem. – Bogucki mógłby być naraz szefem Kancelarii i jednocześnie kandydatem na premiera. Chodziło po prostu o to, żeby było zupełnie jasne, żeby to nie była sfera deklaracji, tylko oczywistych faktów, że to jest kandydat pana prezydenta Nawrockiego. Ale tutaj nie porozumieliśmy się, nie udało się – wyjaśnił Kaczyński na antenie telewizji wPolsce24.
– Na razie niestety nie ma rządu pana prezydenta – powiedział Kaczyński i dodał, że o tym scenariuszu rozmawiał z prezydentem jeszcze wtedy, gdy ten był „obywatelskim kandydatem” PiS. Według niego prezydent wybiera „drogę nieco bardziej zawiłą”, ale wciąż patrzy w tym samym kierunku, co PiS. – Wydawało nam się, że prezydent będzie chciał pójść prosto tą drogą, ale on uważa, że lepsza jest droga nieco bardziej zawiła. Ale na pewno chce iść w tym kierunku – podsumował Kaczyński.
Swoją drogą, wyobrażacie sobie Andrzeja Dudę, który stawia prezesowi jakieś żądania albo nie zgadza się z jego planem? Chyba nawet Kaczyński nie sądził, że z Nawrockim tak ciężko będzie się układać.
Źródło: Wp.pl, wPolsce24