Polityka i społeczeństwo

Kaczyński nakryty na kłamstwie? Ten szczegół o majątku Srebrnej miał nie ujrzeć światła dziennego

Jeśli Jarosław Kaczyński spodziewał się, że dzisiejszy wywiad z Jackiem Karnowskim dla tygodnika “Sieci” rozwieje wszystkie wątpliwości wokół interesów spółki Srebrna i jego zaangażowania w nie, to już teraz można powiedzieć, że będzie mocno rozczarowany. Nie tylko pokazał, że w tej sprawie bardzo boi się trudnych pytań, przed którymi nie mógłby uciec na otwartej konferencji prasowej (gdyby takową wzorem Donalda Tuska z 2014 roku zorganizował), ale też postawił na szali cały swój autorytet, prezentując jednocześnie łatwą do przezwyciężenia ostateczną linię obrony.

Co gorsza, nie minął nawet jeden dzień, a co bardziej uważni czytelnicy tego monologu, przerywanego jedynie sugestywnymi pytaniami prowadzącego, zauważyli, że prezes Jarosław Kaczyński z sobie tylko znanych powodów minął się z prawdą w bardzo ważnej kwestii, a mianowicie początków powstawania majątku spółki Srebrna. Chodzi o okoliczności pozyskania przez Fundację Prasową “Solidarność” (będącą głównym udziałowcem spółki Srebrna) majątku po likwidowanym PRL-owskim koncernie RSW Prasa-Książka-Ruch. To właśnie ta fundacja wzięła udział w procederze, który trudno nazwać inaczej, jak uwłaszczeniem się na komunistycznym majątku.

W maju 1991 na żądanie Jarosława Kaczyńskiego (pełniącego wtedy funkcję ministra stanu i szefa kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy) fundacja nabyła od Skarbu Państwa  „Express Wieczorny” oraz prawa wieczystego użytkowania kilku działek wraz z czterema nieruchomościami w pobliżu ścisłego centrum Warszawy tj. Nowogrodzka 84/86 (ówczesna siedziba zakładów graficznych, obecna siedziba partii politycznej Prawo i Sprawiedliwość i biura poselskiego Jarosława Kaczyńskiego), Al. Jerozolimskie 125/127 (ówczesna siedziba „Ekspressu Wieczornego”), Srebrna 16 (ówczesna siedziba zakładów graficznych) oraz Ordona 3 (ówczesna siedziba zakładów graficznych).

Jarosław Kaczyński tak opisywał tamte wydarzenia w swojej autobiografii “Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC” z 2016 roku:

„Zadzwonił do mnie Aleksander Hall i poprosił o rozmowę. Zaproponował następujący układ: my – dokładnie nie precyzował, o kogo chodzi, ale rozumiałem, że ma na myśli środowisko, któremu patronował Tadeusz Mazowiecki – bierzemy »Życie Warszawy«, a wy – »Express Wieczorny«. Nie musiałem się długo zastanawiać, było jasne, że chodzi o to, byśmy nie oprotestowali przejęcia »ŻW«, a oferta była kusząca. Cała operacja miała się odbyć w ramach procesu likwidacji Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej »Prasa«. Piekielnie wstyd mi się dzisiaj do tego przyznać, ale sądziłem, że przydziały – także dla innych środowisk – mają być darmowe. Przyjąłem z radością propozycję, ale gdy nieco później – bo Hall nic o tym nie wspominał – dowiedziałem się, że chodzi o sumę szesnastu miliardów złotych, pomyślałem, że to żart. Nie mieliśmy nawet szesnastu milionów. Nie mieliśmy nic (…) Moi koledzy okazali się jednak dużo sprawniejsi ode mnie. Zaczęli różne zabiegi. Szukali i znaleźli rozwiązanie w krakowskim Banku Kredytowym na zasadzie: oni biorą na wiele lat atrakcyjny lokal w budynku »Expressu Wieczornego« i płacą za wynajem z góry. Krótko mówiąc, zdobyliśmy pieniądze i nie był to kredyt” – pisał sam Kaczyński zaledwie kilka lat temu.

Na ten temat ostatnio wiele pisał na Twitterze poseł PO Krzysztof Brejza, wskazując, że jak na partię uchodzącą za antykomunistyczną, bardzo wiele zawdzięcza ona często wysoko postawionym notablom władzy PRL-owskiej. Nie da się bowiem ukryć, że autor doktryny o zgniłych układach nomenklatury komunistycznej z tymi zepsutymi “elitami III RP” sam dobrał sobie za partnera biznesowego Janusza Quandta, menedżera powiązanego z wysoko postawionymi działaczami PZPR i dzięki nad wyraz korzystnej umowie wieloletniej dzierżawy (bank zapłacił czynsz za 13 lat z góry) pozyskał olbrzymie środki na “zakup” nieruchomości będących dziś głównym źródłem przychodów spółki Srebrna.

Dziś, gdy sprawa majątku tej kluczowej z punktu widzenia interesów finansowych obozu władzy spółki stała się dla Jarosława Kaczyńskiego obciążeniem przed jego własnym elektoratem, decyduje się on na kłamstwo, zaprzeczając swoim własnym słowom ze wspomnianej autobiografii. Jak zauważył na Twitterze jeden z ekonomistów fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju Marcin Zieliński, w dzisiejszym wywiadzie dla tygodnika “Sieci” mówi on bowiem o legalnej “pożyczce”, jakiej polski bank udzielił jego fundacji.

Różnica w opisywaniu tamtych wydarzeń niby nie jest duża, jednak taka zmiana narracji, że “wszystko było legalnie i to była zwykła pożyczka od państwowego banku” pokazuje przede wszystkim dużą nerwowość lidera Prawa i Sprawiedliwości oraz strach, że jego wyborcy zaczną zadawać pytania “to jak to w końcu było z tą współpracą z PRL-owskim notablem” i co tenże biznesmen otrzymał w zamian? Kaczyński chcąc ukryć ten wątek, mimowolnie kieruje na niego uwagę mediów, zachęcając wręcz do drążenia i jego eksponowania. Gdy sytuacja zrobi się naprawdę poważna, może zawsze wyprzeć się swoich słów z wywiadu i stwierdzić, że to Jacek Karnowski “przedobrzył”. W końcu “ciemny lud” nie takie kity kupował.

Źródło: Rzeczpospolita

fot. 360b/Shutterstock

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie