Polityka i społeczeństwo

Kaczyński myślał, że to sposób na utrzymanie władzy, a w efekcie…

fot. Shutterstock/praszkiewicz

…mamy Polskę podzieloną na pół

O tym, że Jarosław Kaczyński jest postacią budzącą skrajne emocje, wiedzą wszyscy. Nie inaczej jest zresztą w przypadku najbliższych współpracowników i podwładnych prezesa. Nazwiska takie jak Ziobro, Macierewicz, Błaszczak, Terlecki czy Brudziński jednym kojarzą się dobrze, a innym fatalnie. O partii rządzącej można powiedzieć wiele, ale jedno jest pewne. Obok poczynań Prawa i Sprawiedliwości nie sposób jest przejść obojętnie.

Prezes PiS od lat znany jest jako polityk, który lubuje się w podgrzewaniu emocji społecznych i zarządzaniu przez konflikt. Ilość frontów na których Prawo i Sprawiedliwość toczy obecnie wojnę jest tak duża, że trudno jest je wszyscy spamiętać. W telegraficznym skrócie, Dobra Zmiana walczy o wstanie z kolan na takich odcinkach jak:

  • reforma edukacji,
  • zmiana ordynacji w wyborach samorządowych,
  • zmiana konstytucji,
  • repolonizacja mediów,
  • reforma wymiaru sprawiedliwości,
  • walka o poprawę pozycji Polski w Unii Europejskiej,
  • polowanie na Tuska
  • i wiele, wiele innych

Styl ten jednak ma jeden zasadniczy minus. Na dłuższą metę alienuje dużą część społeczeństwa, obracając je przeciwko rządom PiS. Ludzie co do zasady wolą spokój. To dlatego Platforma, mimo swoich licznych niedociągnięć, rządziła 2 kadencje, a w kolejnych wyborach uzyskała 25 % poparcia. Gdyby Kaczyński stosował spokojniejszą retorykę i podejmował mniej gwałtowne działania, to w połączeniu z ogromnym programem redystrybucji socjalnej, rządziłby spokojnie 2-3 kadencje.

Prezes jednak nie potrafi być spokojny, targają nim sprzecznie emocje, wszędzie węszy spisek, a ogromna ilość nagromadzonych przez lata kompleksów nieustanne popycha go do zwarć.  Efekt tego jest taki, że Polska jest dziś krajem podzielonym praktycznie na pół. Ma tych, którzy prezesa miłują i tych co go nienawidzą.

Tak duża polaryzacja społeczna nie jest w długim okresie zdrowa, gdyż przekłada się na ogromny wzrost napięcia nie tylko pomiędzy politykami, ale nami obywatelami. Kaczyński nie zdaje sobie również sprawy, że Polacy zmęczeni nieustannym konfliktem będą reagować odwrotnie do tego, jak prezes chciałby, żeby reagowali. Zamiast pogrzebać Platformę, wyborcy zaczynają coraz chętnie wskazywać PO jak alternatywę dla PiS w sondażach. Tym samym prezes wzmaga front, z którym już wielokrotnie przegrał, front antyPiSu. Im częściej lider partii rządzącej będzie używał inwektyw typu gorszy sort, zdrajcy, element animalny, donosiciele, spadkobiercy PRL tym więcej osób się od niego odwróci. Tak samo jest z błyskawiczną potrzebą przebudowy przez PiS państwa polskiego na własną modłę. Ludzie nie lubią zmian, a już na pewno nie tak drastycznych i okraszonych taką ilością pogardliwej retoryki.

Bilans półtora roku rządów Prawa i Sprawiedliwości jest następujący. Pomimo uruchomienia największego od 89 roku strumienia socjalnego, w postaci programu rodzina 500+, poparcie dla PiS jest obecnie niższe niż w dniu wyborów. Jest to podyktowane kilkoma czynnikami:

  • wpadkami, kompromitacją i aferami czołowych polityków PiS,
  • nachalną propagandą ze strony mediów narodowych,
  • pogardą, z jaką Kaczyński i spółki wypowiadają się o politycznych przeciwnikach,
  • ciągłym obwinianiu poprzedników za własne porażki,
  • hipokryzją władzy, objawiającą się Misiewiczami i skokiem na spółki skarbu państwa i wypychaniem kieszeni Rydzykowi

Zaryzykuję stwierdzenie, że Polacy w dupie mają Trybunał Konstytucyjny. Ludzie żyją dużo bardziej przyziemnymi tematami. To właśnie ta buta i arogancja władzy, połączona z ciągłymi potknięciami i nachalną propagandą zraża obywateli do Prawa i Sprawiedliwości.

Najnowsze sondaże pokazują, że Polska jest krajem pękniętym na pół. Zachodnia i północna część kraju zdecydowanie preferuje Platformę (jako najskuteczniejszy antyPiS), zaś wschodnia i południowa woli Prawo i Sprawiedliwość.  

Jeszcze półtora roku temu Polska nie była tak podzielona. PiS odniósł miażdżące wyborcze zwycięstwo, pokonując PO w 14 na 16 województw. Platforma wygrała jedyna w woj. opolskim i pomorskim – w mateczniku partii.

Analizując jednak wyniki z maja 2017 roku jak na dłoni widać, że Jarosław Kaczyński utracił sporo województw na rzecz swojej konkurencji. O ile przeciwnicy PiS cieszą się z takiego obrotu spraw, to z ogromnego poziomu społecznych animozji i z temperatury sporu politycznego w Polsce nikt nie powinien się cieszyć.

Może się okazać, że główną spuścizną rządów Prawa i Sprawiedliwości będzie pęknięte na pół społeczeństwo, którego sklejanie będzie trwało wiele lat po utracie władzy przez PiS…

źródło: Dziennik Zachodni

fot. praszkiewicz

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie