Polityka i Społeczeństwo

Kaczyński musiał schować dumę do kieszeni. Kulisy negocjacji z buntownikami

PiS
Flickr.com/Kancelaria Premiera

Odejście kogokolwiek z partii, byłoby dla PiS-u wizerunkową katastrofą. Kaczyński gasząc pożar wywołany przez Lecha Kołakowskiego musiał się cofnąć.

Scenariusz w przypadku buntów czy opuszczenia szeregów Prawa i Sprawiedliwości jest od ponad dekady oklepany do perfekcji. Buntownicy, chcąc wrócić na łono partii, muszą nałożyć wór pokutny, publicznie wyrazić samokrytykę wychwalając geniusz prezesa Kaczyńskiego i przy każdej okazji podkreślać, jak bardzo się mylili. Te czasy odchodzą w zapomnienie.

Przy głosowaniu nad ustawą o ochronie zwierząt doszło do fikołków w Zjednoczonej Prawicy. Ustawa będąca oczkiem w głowie Jarosława Kaczyńskiego wywołała bunt wśród partyjnych żołnierzy. Doszło do rozłamu, a wywrotowców futerkowych zawieszono w prawach członka partii. Przez prawie miesiąc przez media przetaczały się spekulacje o założeniu koła lub nawet klubu parlamentarnego pod skrzydłami byłego ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego. PiS czuł presję, ale nie przykładał do tego większej wagi. Do wtorku.

We wtorek w radiu RMF FM Lech Kołakowski zapowiedział odejście z Prawa i Sprawiedliwości i zaczęła się partyjna gonitwa. W trybie pilnym odwieszono zawieszonych, a dla Lecha Kołakowskiego Kaczyński znalazł chwilę czasu – W PiS uznano, że odejście kogokolwiek z partii byłoby wizerunkową katastrofą i mogłoby uruchomić proces rozpadu obozu władzy. Kaczyński wezwał więc dotąd szeregowego polityka na rozmowę – informuje Gazeta Wyborcza.

Negocjacje z Kołakowskim prowadził Ryszard Terlecki – W kuluarach słyszymy, że posła przekonywano nawet, że może “głosować, jak chce”, “mówić, co chce”, byleby nie opuszczał Prawa i Sprawiedliwości – pisze gazeta. Kaczyński musiał się cofnąć, przynajmniej na jakiś czas. Spekuluje się, że nowa ustawa o ochronie zwierząt wróci na wiosnę.

Źródło Gazeta Wyborcza

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Bartosz Wiciński

Najstarsi górale nie pamiętają od kiedy zaprząta sobie głowę polityką. Kronikarze podają datę pokrywającą się z aferą Rywina, ale wciąż trwa o to spór. Od dziecka lubił zapach porannych gazet w domu i tak mu zostało do dzisiaj. Interesuje się geografią i nie smakują mu karpie.

Media Tygodnia
Ładowanie