Polityka i społeczeństwo

Już wiemy, dlaczego PiS z taką łatwością rozbraja kolejne afery. Polacy wciąż się na to nabierają…

Politycy PiS pokazali, że partia rządząca jest odporna na kolejne kryzysy wizerunkowe, a cały cykl afer, które zmiotłyby każdy inny rząd w historii III RP, obecnej władzy jest niestraszny. Na taki stan rzeczy złożyło się oczywiście wiele czynników, od słabości opozycji, przez nachalną propagandę TVP, po skuteczną kotwicę w postaci efektu 500+ i obniżenia wieku emerytalnego. Jednym z elementów opisanej układanki jest jednak także specyficzna zdolność rządzących do rozbrajania afer niczym tykającej bomby, zanim te zdążą wybuchnąć z pełną siłą. W tym celu Nowogrodzka stosuje specyficzny trick, a mianowicie ustawkę z mediami, niekoniecznie w sposób oczywisty współpracującymi z władzą.

Najgłośniejszym przykładem tej strategii było rzekome “dogadanie” się premiera Morawieckiego z “Super Expressem”, aby przykryć publikacje kompromitujących polityka książek „Delfin” oraz “Morawiecki i jego tajemnice”. Gazeta opublikowała bowiem informacje o tym, że dwójka dzieci premiera jest adoptowana, a fakt ten został ujawniony w “Delfinie”. Na autora książki wylała się fala hejtu, a z szefem rządu solidaryzowali się nawet jego przeciwnicy. Następnego dnia jednak na okładce SE pojawił się wręcz tekst-laurka pochwalna dla rodzinnych cnót Morawieckich, okraszony wypowiedziami szefa Kancelarii Premiera. Gazeta nie została równocześnie za publikacje pozwana. “Newsweek” zebrał materiały pokazujące, że takich akcji jak powyższa było znacznie więcej, na co często nie zwracaliśmy uwagi. Wśród polityków PiS panować ma bowiem moda, aby w momencie pojawienia się pytań o niewygodne informacje uprzedzić ruch dziennikarzy śledczych i samemu ujawnić do mediów sprawę, ale w zupełnie innym świetle i kontekście niż jest naprawdę.

Szczególnie taką metodę upodobał sobie prezes Orlenu Daniel Obajtek. “Newsweek” przywołuje własne doświadczenia z 2018 r., kiedy tydzień przed publikacją wysłano do biura PKN Orlen kilkanaście pytań, na które nie uzyskano odpowiedzi, ale zamiast nich w tygodniku „Sieci” pojawia się obszerny wywiad z prezesem Obajtkiem, który demaskuje „kłamstwa Platformy”. Równocześnie zaś grunt pod budowę syndromu oblężonej twierdzy zaczęło budować wPolityce.pl tekstem „UJAWNIAMY! Były pogróżki, a teraz nachodzą prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka. Służby powinny rozważyć objęcie go ochroną”, który miał jasno pokazać elektoratowi, że przeciwko prezesowi Orlenu trwa istna zmowa mrocznych sił, do których także należą dziennikarze, co zawarte było w słowach: „w ślad za tym pojawiają się reporterzy niemieckiej prasy wydawanej dla Polaków”. Obajtek podobnej metody użył w obliczu drążenia przez dziennikarzy tematu jego pałacyku, na którego remont dostał dotację z resortu kultury. Tutaj także, co nie przypadkowe, do akcji wkroczył znany już nam “Super Express” ze wzruszającym artykułem o dobroczynnej działalności prezesa państwowej spółki. Tekst „Piękny gest prezesa Orlenu” buduje niemal niepodważalną medialnie narrację z wykorzystaniem najmłodszych: „Prezes Orlenu Daniel Obajtek kupił pałac na leczenie dzieci, sam też jest chory“. Postawa Super Expressu przestaje dziwić, jeśli uzmysłowimy sobie, że ten tylko w 2018 roku zgarnął od państwowych pomiotów 8,46 mln zł za reklamę, co było radykalnym wzrostem o 3,36 mln zł względem roku poprzedzającego.

Podobną metodą rozwiano kryzys wokół taśm Morawieckiego, na których premier cieszył się z wypadku Roberta Kubicy, co pozwoliło jego bankowi zaoszczędzić na sponsoringu. Reakcją rządu była ustawka szefa rządu ze sportowcem, któremu na otarcie łez zaoferowano ponoć 40 mln zł. W takim samym tonie publikowane są co jakiś czas przebitki z prezesem PiS w “casualowych” sytuacjach, które mają odwrócić uwagę społeczną. Tak w toku kampanii mieliśmy Jarosława Kaczyńskiego na rybach, czy nawet w telewizji śniadaniowej.

Opisane metody służą rozmyciu sedna przekazu niewygodnych dla władzy publikacji. Uprzedzone, pokazane w innym świetle informacje nie budzą już takiego społecznego zainteresowania, a ich autorom przypisuje się złe intencje. To ostatnie zaś działa lepiej niż jakakolwiek merytoryczna kontra. Do krytyki od “niewygodnego” dziennikarza nie trzeba się bowiem nawet odnosić, bo ta z definicji przez elektorat nie przyjmowana jest do wiadomości. Jeśli wystarczająco długo miliony wyborców będą uznawały, że każda afera PiS jest wymysłem jego przeciwników, to łatwe staje się zrozumienie, że 45% poparcia partii rządzącej nie jest dziełem przypadku.

Źródło: newsweek.pl

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie