Po godzinach

Już wiadomo dlaczego Szydło przyznała sobie gigantyczną nagrodę. Internauci mają na to swoją teorię

Beata Szydło w ostatnich tygodniach nie schodzi z czołówek gazet. Dzieje się tak w dużej mierze za sprawą tzw. afery nagrodowej, w ramach których członkowie gabinetu byłej premier z nią samą na czele otrzymali sowite dodatki do wynagrodzenia za swoją ciężką pracę. Hitem była oczywiście nagroda dla samej Beaty Szydło, która była szefowa rządu przyznała…sama sobie.

W następstwie tych zdarzeń wywołała się prawdziwa burza, zaś kolejny politycy zjednoczonej prawicy zaczęli się dwoić i troić, by wybielić siebie, wytłumaczyć elektoratowi najnowszy przejaw gigantycznego rozpasania obozu władzy, często wrzucających przy tym partyjnych kolegów pod autobus.

Wszyskich przebiła jednak sama Beata Szydło, która kilka dni temu krzyczała z trybuny sejmowej, że nagrody należą się jak psu zupa, gdyż są jedynie wynagrodzeniem za ciężką pracę. Tym jednym ruchem była szefowa rządu rozwaliła w drobny mak wszelkie próby kontrolowania narracji przez obóz dobrej zmiany, jak i położyła kres działaniom, mającym na celu zapanowanie nad najnowszym kryzysem wizerunkowym.

Wygląda jednak na to, że Beata Szydło nie powiedziała w Sejmie pełni prawdy. Według jednego z internautów wytłumaczenie na nagrodę dla samej Szydło jest prozaicznie, zaś była premier miała po prostu pecha, gdyż znalazła się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. To naprawdę mogło się przydarzyć każdemu z nas…

Zamiast lżyć byłą szefową rządu za jej pazerność, powinniśmy w zasadzie jej współczuć. Ona naprawdę nie chciała źle, miała po prostu gigantycznego pecha…

fot. flickr/KRPM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie