Po godzinach

Jak sprawić, by zwolennicy prawicy uznali sprawę “Srebrnej” za wielką aferę? Zmiana drobnego szczegółu daje piorunujący efekt

Miażdżący dla PiS "efekt Tuska". To koniec dominacji obozu władzy
fot. M.Śmiarowski/KPRM/Shutterstock/Michael Wende

Jest 15 marca 1990 roku. Donald Tusk wraz z Krzysztofem Czabańskim (syn współpracownika UB i SB TW o ps. Tom / Tarzan / Tomaszewski) i kilkoma członkami Platformy Obywatelskiej (Maria Stolzman, Sławomir Siwka, Maciej Zalewski oraz Bogusław Heba) zakładają Fundację Prasową „Solidarność”. Donald Tusk jest redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”, a celem fundacji jest prowadzenie i wspieranie działalności edytorskiej, prasowej i poligraficznej. Specyfika prawna fundacji sprawia, że jej założyciele zwani fundatorami formalnie nie są właścicielami jej majątku, ale mają kluczową rolę w dysponowaniu nim.

W maju 1991 r., na żądanie ówczesnego ministra stanu i szefa kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy (ponoć TW Bolek) – Donalda Tuska, fundacja nabywa „Ekspres Wieczorny”, zakłady graficzne w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej i ul. Srebrnej oraz siedzibę Ekspresu Wieczornego w centrum Warszawy. Za całość fundacja płaci 4 200 000 PLN zł pochodzących głównie z państwowego banku BPH, który dofinansowuje fundację (Prezesem banku jest współpracownik SB, który stara się utrzymać posadę. Później, w prokuraturze zeznaje, że dostał od przedstawicieli PO „propozycję nie do odrzucenia” w sprawie finansowania działalności partii przez bank, którym kieruje). Równocześnie fundacja podnajmuje biura wynajmowane od gminy bankowi BPH. Różnica czynszów będąca przychodem fundacji wynosi miesięcznie około 16 800 PLN. BANK OPŁACA CZYNSZ ZA 12 LAT Z GÓRY.

Tuż przed wyborami do Sejmu, 10 września 1991 r. Fundacja, łamiąc własny status, udziela kredytu partii Donalda Tuska, Unii Wolności, w wysokości 800 000 zł. Niecały miesiąc później 4 października 1991 r. Sejm przyjmuje ustawę dotyczącą budownictwa mieszkaniowego, w myśl przepisów której fundacja uzyskuje prawo do dzierżawy wieczystej budynków przy al. Jerozolimskich, ul. Nowogrodzkiej, Srebrnej i Ordona. Ustawa przygotowana została w Ministerstwie Budownictwa, kierowanym przez ówczesnego wiceprezesa Unii Wolności ADAMA GLAPIŃSKIEGO.

W czerwcu 1993 ówczesny prezes fundacji Sławomir Siwek i ówczesny szef Biura Organizacyjnego UW Przemysław Gosiewski oświadczają, że w lipcu 1991 r. fundacja i Unia Wolności zawarły ustną umowę, która gwarantuje PC prawo wskazania kandydata na redaktora naczelnego „Expressu Wieczornego” i określania linii programowej gazety. W lipcu 1993 r. fundacja sprzedaje „Express Wieczorny” szwajcarskiej spółce Marquard. Wcześniej przekazane Unii Wolności prawo mianowania redaktora naczelnego zostaje wycenione w ramach tej transakcji na 910 000 zł. Kilka dni później, 19 lipca 1993 r. Rada Fundacji pod przewodnictwem Donalda Tuska przyjmuje uchwałę stwierdzającą, że Unia Wolności oddała pożyczkę z procentami. To sprawiło, że ówczesnym liderem tej partii zainteresowała się prokuratura. Jeszcze w 1993 roku prokurator przedstawił Tuskowi, Czabańskiemu i Siwkowi zarzuty nielegalnego finansowania UW przez ich fundację. Proces jednak nie został rozstrzygnięty, gdyż ze względu na braki formalne, a nie brak dowodów, został on umorzony w 2000 roku. W 1995 roku fundacja zostaje głównym udziałowcem w nowo powstałej spółce „Srebrna”. Tym samym fundatorzy FP „Solidarność”, która w międzyczasie kilkukrotnie zmienia nazwę, w praktyce stają się właścicielami spółki.

O „Srebrnej” zrobiło się głośno ostatnio, gdy ujawniła plany budowy 138-metrowego wieżowca w centrum stolicy. Jest ona również właścicielem dwóch biurowców należących pierwotnie do RSW oraz nieruchomości okalających dom Donalda Tuska, w których mieści się m. in. redakcja „Gazety Wyborczej” i portalu NaTemat.pl. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy procedurze uwłaszczania majątku RSW Prasa Książka Ruch zostało ostatecznie umorzone w lutym 2010 roku.

Platforma Obywatelska poprzez Instytut Im. Brata Donalda Tuska zostaje nieformalnym właścicielem spółki, która posiada kilka nieruchomości w Warszawie o wartości ponad 100 MILIONÓW ZŁOTYCH.

Zgodnie z treścią rozmowy Donalda Tuska nagraną przez członka jego rodziny, Tusk obawia się, że jeżeli społeczeństwo się dowie, iż kontrolowana przez niego spółka wybuduje na działkach, na których się uwłaszczyła dwa wieżowce za ponad MILIARD zł, za niskooprocentowany kredyt bez zabezpieczeń z banku, który został znacjonalizowany, a prezes wyznaczony przez członków Platformy Obywatelskiej, to jego polityczna kariera będzie skończona. Podejmują decyzję, że spółka córka Srebrnej – Srebrna 2 zmieni nazwę na Nuneaton i to ona przeprowadzi inwestycję tak, aby nie było na pierwszy rzut oka widać, że całą sprawą kierują Donald Tusk i członkowie Platformy Obywatelskiej.

Donald Tusk przekazuje Geraldowi Birgfellnerowi informację, że do uruchomienia inwestycji potrzebny jest podpis pewnego rabina, który stołek w radzie Fundacji Imienia Brata Donalda Tuska odziedziczył po innym rabinie, który ponoć miał obszerne archiwum z czasów, gdy Donald Tusk nic nie znaczył w Solidarności, ale jego brat brał udział w obradach Okrągłego Stołu. Podpis ma kosztować 50.000 zł, które Austriak przekazuje w kopercie Tuskowi.

Członkowie zarządu spółki Srebrna: prezes Małgorzata Kujda (żona Kazimierza Kujdy, do niedawna szefa NFOŚiGW, a w przeszłości TW SB pseudonim Ryszard i być może TW UOP, na co wskazuje przeniesienie jego teczki do zbioru zastrzeżonego), Janina Goss i Jacek Cieślikowski dają bardzo szerokie pełnomocnictwo członkowi rodziny Donalda Tuska – Geraldowi Birgfellnerowi, aby zaprojektował wieżowce i poprowadził inwestycję. Podpisują na to umowę. Prezes znacjonalizowanego przez rządzących banku przyjeżdża do siedziby PO i potwierdza, że bank, którym kieruje udzieli kredytu w wysokości 300 MILIONÓW EURO na cudownych warunkach.

Niestety władze samorządowe Warszawy (z PiS) nie chcą wydać pozwolenia na budowę, bo nie pozwala na to lokalny plan zagospodarowania przestrzennego, a do samych nieruchomości są roszczenia od spadkobierców. Co gorsza, jeden z budynków, które mają być wyburzone pod budowę jest zabytkiem i konserwator nie chce się zgodzić.

Donald Tusk w nagranej rozmowie mówi, że nie wierzy, że Trzaskowski wygra wybory, a bez niego inwestycja nie dostanie pozwolenia na budowę. Gerald Birgfellner kończy projekt i nagrywa rozmowę, jak inny członek rodziny Donalda Tuska kwituje odbiór dokumentów będących przedmiotem umowy. Platforma Obywatelska przegrywa wybory w stolicy i nie jest w stanie obsadzić urzędów swoimi ludźmi, którzy wydaliby pozwolenia na budowę wież.

Donald Tusk na innej nagranej rozmowie przyznaje, że pan Gerald wykonał zlecone mu prace i chciałby mu za nie zapłacić, ale spółka Srebrna 2/Nuneaton nie może rozpocząć inwestycji, bo Rafał Trzaskowski nie został prezydentem Warszawy. Tusk obiecuje, że jeżeli pan Gerald złoży sprawę do sądu, to on zezna, że wszystko zostało wykonane zgodnie z umową i potwierdzi, że należy mu się zapłata. Pan Birgfellner nie otrzymuje pieniędzy za wykonaną pracę i zawiadamia prokuraturę, że został oszukany. Przekazuje umowę na wykonanie prac, podpisane protokoły przekazania, fakturę oraz nagrania rozmów z Donaldem Tuskiem, prezesem banku i innymi prominentnymi działaczami PO. W “Gazecie Polskiej” ukazuje się pierwszy artykuł o przekręcie. Rzecznik rządu PO wydaje oświadczenie, że to wszystko kłamstwa, ale tak w ogóle to Tusk nie mógł zapłacić, bo Gerald nie wystawił faktury. Prasa niepokorna publikuje fakturę. Grzegorz Schetyna drwi, że każdy może sobie taki świstek wystawić i na dowód rysuje na kartce parodię faktury. Cały rząd angażuje się w obronę Donalda. Rzecznik wydaje komunikat, że faktura to bzdura, bo nie było umowy.

Prasa publikuje historię koperty z 50.000 zł dla rabina za podpis. Wszyscy członkowie Platformy Obywatelskiej przekonują, że nie ma na świecie koperty tak dużej, żeby pomieścić 50.000 zł, więc pieniądze, które Austriak pobrał z banku tuż obok siedziby PO nie mogły trafić w ręce Donalda Tuska.

Prasa publikuje treść umowy i kolejne nagrania. W PO robi się nerwowo, prokuratura zaczyna kombinować, o co by tu oskarżyć Geralda i nie wzywać na przesłuchanie byłego premiera, oczywistego lidera całego obozu władzy. Donald Tusk udziela wywiadu, w którym mówi, że nie widzi sensu, żeby wszczynać przeciw niemu śledztwo. Borys Budka, będący jednocześnie Prokuratorem Generalnym i ministrem sprawiedliwości na konferencji prasowej potwierdza, że Donald Tusk ma rację i prokuratura nie powinna w ogóle interesować się Donaldem Tuskiem. W ten sposób główny bohater naszej opowieści, przy pomocy komunistycznych służb uwłaszczył się na majątku komunistów, tworząc dzięki niemu wielki obóz polityczny.

Wszystko jasne. Nie ma żadnej afery, proszę się rozejść. W końcu to tylko namoknięty kapiszon, prawda prawico?

fot. M.Śmiarowski/KPRM/Shutterstock/Michael Wende

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie