Polityka i społeczeństwo

Internauci martwią się o wicepremiera Gowina. Jego propozycja jest tak absurdalna, że pytają, czy nie majaczy z głodu

Gowin siedzi na dupie, wyrzucają go z redakcji
fot. flickr/Sejm RP

Chciałbym, by na gruncie nowej konstytucji wprowadzono głosowanie rodzinne – tak, by rodzice wychowujący małe dzieci dysponowali nie tylko głosem własnym, ale też głosem swoich dzieci – mówił na sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Gowin. Zaskakujący pomysł ministra natychmiast wzbudził falę drwiących komentarzy. Co nie spodobało się internautom, czy pojawiły się lepsze propozycje – to można wyczytać z rozmaitych wpisów opublikowanych na Twitterze.

https://twitter.com/technofrau743/status/985170363125551106

Samo wspomnienie przez Jarosława Gowina o zmianach w ustawie zasadniczej, czy nawet całkowicie “nowej konstytucji” świadczy o planie Prawa i Sprawiedliwości na zdobycie większości konstytucyjnej w przyszłych wyborach. Niedawno PiS odpowiedziało na zapowiedzianą przez prezydenta propozycję zwołania referendum konstytucyjnego, w którym miałyby paść pytania o kierunek zmian w konstytucji. Temat ten stał się elementem tarcia między prezydentem a partią, stąd działania PiS dążące do storpedowania prezydenckiej propozycji: ankiety wysyłane do naukowców, zapowiedzi nowych świadczeń socjalnych oraz właśnie absurdalne propozycje zmian w konstytucji, jak ta Jarosława Gowina.

Przyjęło się mówić, że ryby i dzieci głosu nie mają. Gowin w swojej propozycji niejako chce tę niesprawiedliwość w rewolucyjny sposób ukrócić. Bo tylko o elementarną sprawiedliwość musi tu chodzić – inaczej PiS musiałby zmienić nazwę. To, że przy okazji można zgarnąć masę głosów rodzin wielodzietnych, statystycznie częściej głosujących na Prawo i Sprawiedliwość, jest tylko nic nieznaczącą koincydencją. A przyznawane im kolejne “+” to tylko wynik odruchu serca polityków, którym przyszło szczęśliwie rządzić w kraju ociekającym w rozliczne bogactwa.

W myśl przepisów każda osoba fizyczna nabywa zdolność prawną z chwilą urodzenia. Pełną zdolność do czynności prawnych zdobywa się z chwilą osiągnięcia pełnoletniości. Kodeks wyborczy mówi jeszcze wyraźniej, czynne prawo wyborcze zależne jest od wieku – jak w większości krajów świata, za taką granicę uznano dzień ukończenia 18. roku życia. Zaś zgodnie z treścią art. 62 ust. 2 Konstytucji RP, prawo udziału w referendum oraz prawo wybierania nie przysługuje osobom, które prawomocnym orzeczeniem sądowym są ubezwłasnowolnione lub pozbawione praw publicznych albo wyborczych.

Zadaniem prawa publicznego jest ochrona interesu publicznego. Dlatego ustawodawstwo całego świata daje czas na przygotowanie się do odpowiedzialnej roli wyborcy. Jarosław Gowin w swojej kuriozalnej propozycji potraktował zaś niepełnoletnich i dzieci, jak osoby ubezwłasnowolnione, za których decyzje odpowiada pełnomocnik – w tym wypadku rodzic. Oczywiście w pojęciu władzy rodzicielskiej zawiera się również odpowiedzialność za dziecko i często podejmowanie decyzji za nie. Jednak głosowanie za dzieci – ordynarny skok na głosy PiS – byłby zamachem na wolność niepełnoletnich obywateli.

Któż chciałby żyć ze świadomością, że w jego imieniu zagłosowano, przykładowo na PiS? Czy nabywający czynnego prawa wyborczego obywatel odpowiadałby za niesłuszne w jego mniemaniu decyzje rodziców? Jak i czy dziedziczy się poglądy polityczne? Dlaczego każdy z rodziców dysponowałby równą połówką głosu? Dzielenie głosów na pół dla każdego z rodziców, nie zawsze jednomyślnych mogłoby być zarzewiem domowych konfliktów. Dlaczego by nie głosować za zmarłych, oni wszak też chcieliby wszystkiego najlepszego dla ojczyzny?

Dlatego warto zastanowić sie nad propozycjami, które nie ingerują w wolność przekonań politycznych dzieci. Czyż nie prościej wprowadzić wagi głosów? Przecież PiS wszystko może – waga głosu zwolennika Prawa i Sprawiedliwości mogłaby znaczyć więcej niż chociażby ta od przebrzydłego lewaka. Prościej i już nie tak kontrowersyjnie, czyż nie?

Internauci licznie zareagowali na dziwaczny pomysł Gowina.

https://twitter.com/Prezes_Fabryki/status/985445965971820545

Marzenia Jarosława Gowina nie mają szans na powodzenie. Kuriozalny pomysł ministra oraz całość konwencji programowej PiS pokazały, że partia rodziną “wyciera sobie mordy”. Prawo i Sprawiedliwość pokazało, że swój przyszły sukces wyborczy zamierza oprzeć na rozdawnictwie publicznych pieniędzy na programy socjalne. Dobra zmiana nie ma innego pomysłu na spadek popularności. Musi jednak pamiętać, że swoimi działaniami hoduje nieświadomych, często kapryśnych wyborców. Tylko czy budżet to wytrzyma?

Źródło: Twitter

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie