Hołownia ma dość! Zobaczył okładkę z żoną i ruszył do ataku. „Uleńko, przepraszam”
screen: tvn24
Szymon Hołownia jest wstrząśnięty okładką tygodnika „Polityka”. Znalazła się na niej jego żona Urszula oraz Marta Nawrocka. Co tak zdenerwowało byłego marszałka Sejmu?
Najpierw „Rzepa”, teraz „Polityka”
Szymon Hołownia przeżywa trudne chwile. Wszystko w związku z papierową prasą, która wciąż ma wielką moc. Zaczęło się od „Rzeczpospolitej”, w której ukazał się tekst Jacka Nizinkiewicza przygotowany na Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją (23 lutego). Dziennikarz napisał, że polityk zmaga się z tą chorobą. Wg. Nizinkiewicza Hołownia miał podjąć leczenie i ograniczyć aktywność publiczną. „Możliwe też, że stąd niektóre wybory, decyzje, zmienność, reakcje, opinie” — czytamy.
Tekst Nizinkiewicza spotkał się ze zdecydowaną reakcją Hołowni, który napisał, że „wyłącznym dysponentem informacji o swoim stanie zdrowia zawsze i bezwarunkowo powinien być sam chory”. Z tego powodu publikację „Rzeczpospolitej” określa mianem „nowotworu dziennikarstwa”. – Jacku, postąpiłeś podle. Oby, wszyscy ci, którzy w Międzynarodowym Dniu Walki z Depresją, odważają się wyjść z kręgu cierpienia, szukają swojej nadziei, NIGDY dla NIKOGO nie stali się przedmiotem politycznej gry, towarem, przypadkiem do kazania, tekstu czy ploteczek – napisał były marszałek Sejmu.
„Rzeczpospolita” już przeprosiła za publikację.
Nim emocje opadły, tygodnik „Polityka” zaprezentował okładkę, na której znalazły się Marta Nawrocka i Urszula Brzezińska-Hołownia, żona polityka. Obok fotografii widnieje napis: „największa polska armia to wcześniejsi emeryci”.
Dużo żali, ale…
Szymon Hołownia zamieścił w sieci długi, pełen żali wpis w związku z pojawieniem się jego żony w tekście. „(…) Nigdy nie pchała się na świecznik, udzieliła paru wywiadów w czasie mojej prezydenckiej kampanii z 2020 r. (z której pochodzi też to okładkowe zdjęcie). NIE JEST osobą publiczną. Jej jedyną winą jest to, że jest moją żoną. Do niej też nikt nie dzwonił, zapytać, czy może wykorzystać jej twarz, nazwisko, wizerunek” – napisał polityk.
„Marta Nawrocka też nie wybrała sobie tego losu. Pełniąc, bez wynagrodzenia, obowiązki Pierwszej Damy – ma nadal wystawiać skarbowe mandaty? Zawsze i wszędzie powtarzałem i pilnowałem tej zasady w kampaniach: wara od rodzin polityków, to nie ich wina, że robimy to, co robimy. (…) Uleńko, przepraszam Cię, że przeze mnie musisz przechodzić przez takie rzeczy ze strony ludzi, za których życie i spokój byłaś gotowa płacić krwią. – napisał Szymon Hołownia.
Rozumiemy złość Hołowni na tekst sugerujący, że choruje na depresję. Na co by nie chorował, to jego prywatna sprawa. Ale w wypadku tekstu o żonie mamy mieszane uczucia. Skoro żona byłego marszałka nie jest osobą publiczną i tak bardzo boli go wykorzystanie jej wizerunku to… po co ją zapraszał na wiec, gdy trwała kampania? Jeżeli tak bardzo chce chronić rodzinę i wizerunek pani Urszuli, to trzeba było nie grać rodzinną kartą podczas prezydenckiej kampanii. A tak wydarzyło się w Płocku, gdzie żona Hołowni nawet zabierała głos.
A co wy o tym myślicie?
„Wolne Media” w natarciu. Wczoraj zajęły się ujawnianiem moich chorób, dziś na afisz biorą moją żonę. Która po prawie 19. latach służby, w której dosłownie narażała życie, przy każdym dyżurze bojowym będąc pierwszym ogniwem obrony RP (a więc i bezczelnie handlujących dziś jej… pic.twitter.com/YBKD5bUzlO
— Szymon Hołownia (@szymon_holownia) February 24, 2026
Źródło: Interia