Hołownia i Kosiniak-Kamysz już się nie kumplują, zaskakujące ustalenia. „Udawał miesiącami”
Screen: YouTube/ Kanał Zero
Była sztama, nie ma sztamy. Szymon Hołownia coraz mocniej oddala się od Władysława Kosiniak-Kamysza. – Polsce 2050 udało się wkurzyć wszystkich – informuje dziennikarz Jacek Gądek.
Koniec chemii i narastający konflikt
Szymon Hołownia od kilku miesięcy traci poparcie i sprzymierzeńców. Lider Polski 2050 jest krytykowany ze wszystkich stron, a jego partia także zbiera coraz to liczniejsze cięgi, zwłaszcza ze strony polityków Lewicy. W najnowszym podcaście „Stan Wyjątkowy” dziennikarz i publicysta Jacek Gądek opowiedział o jeszcze innej kwestii – znacznym pogorszeniu się stosunków marszałka z szefem PSL Włodzimierzem Kosiniak-Kamyszem.
– Polsce 2050 udało się wkurzyć już wszystkich, nawet PSL, które przed chwilą było ich partnerem i przyjacielem. Od polityków z szeregów PSL, którzy mieli okazję współpracować z Hołownią, usłyszałem, że Kosiniak-Kamysz był niebywale umęczony tą współpracą – stwierdził dziennikarz.
Opowiedział przy okazji o uszczypliwej wymianie zdań pomiędzy liderem „Ludowców” a Hołownią na forum Sejmu. – Kto chce teraz zabrać głos? Dwóch wicepremierów to cały premier. Zapraszamy najpierw wicepremiera Gawkowskiego, a potem Kosiniaka-Kamysza – rzucił Hołownia. Gdy Kosiniak-Kamysz przemawiał, nie zabrakło również riposty w kierunku marszałka. – Pan marszałek mówił o sumowaniu się wicepremierów, to jest trochę inaczej niż z marszałkami rotacyjnymi, więc tego nie warto porównywać – odpowiedział Kosiniak-Kamysz.
Sytuację skomentowała również Dominika Długosz, która zwróciła uwagę na krążące od dawna pogłoski, że Polska 2050 i PSL przestały pałać do siebie sympatią. – Wszyscy mówili, że między nimi dwoma jest chemia i że ona działa. Doły PSL i Polski 2050 pogryzły się ze sobą już dawno. Rok po wyborach samorządowych zorientowały się, że się nienawidzą i nie chcą mieć ze sobą nic wspólnego. A oni, Szymon i Władysław, funkcjonowali siłą rozpędu, naprawdę do pewnego momentu się dogadywali. Trochę też dlatego, że Kosiniak-Kamysz nie miał ochoty znowu startować w wyborach prezydenckich. On już to przerobił, w 2020 r. poniósł wielką porażkę, więc wygodniej było mu postawić na Hołownię. Ale cały czas była mowa o tym, że między nimi jest super – wyjaśniała.
Gądek dodał przy okazji, że „Kosiniak-Kamysz długo gryzł się w język i udawał miesiącami, że współpraca z Szymon Hołownią układała się dobrze”. – Z szeregów samego PSL-u słyszałem, że szef ich partii był już kompletnie umęczony tą współpracą, powinien być ogłoszony świętym, że to wszystko znosił, chodziło o kolejne fochy i żarty Szymona Hołowni. Teraz, jak publicznie Hołownia wbił szpilę Kosiniakowi, to głupio było się nie odwinąć. Kosiniak dostosował się poziomem żartu do samego marszałka Sejmu, ale widać, że są między nimi urazy – podsumował.
Źródło: Newsweek