Polityka i społeczeństwo

Gigantyczna siła, która wzmocni dobrą zmianę. Tylko Tusk może ją zatrzymać, inaczej skutki będą opłakane

Najlepszy możliwy dar od Tuska dla dawnych kolegów (i konkurentów) z PO – obronić elektorat Koalicji Obywatelskiej przed Robertem Biedroniem.

Donald Tusk zrezygnował z udziału w zjeździe politycznych celebrytów w Paryżu (gdzie byłby jedną z gwiazd) i wybrał trudną dla siebie wizytę w totalnie podzielonej ojczyźnie. Może to oznaczać tylko jedno. Kiedy skończy się kadencja Przewodniczącego Rady Europejskiej, Tusk wróci do polskiej polityki, a pierwszą taką okazją będą wybory prezydenckie.

Nie znaczy to jednak, że Donald Tusk może sobie pozwolić na czekanie do połowy 2020 roku. Jeśli opozycja wygra wybory europejskie i parlamentarne 2019 roku, kampania prezydencka – starcie z tchórzliwą marionetką obozu, który po utracie władzy pójdzie w rozsypkę, będzie dla Tuska tylko formalnością. Jeśli jednak opozycja przegra wybory parlamentarne 2019 roku, Tusk będzie wracał do Polski nie po zwycięstwo, ale po zorganizowane mu przez Kaczyńskiego kolejne upokorzenia, a być może na własny proces.

Kluczem do odsunięcia PiS-u od władzy jest efektywna jedność opozycji. Uniknięcie podzielenia i zmarnowania głosów, których już dziś – pokazały to wybory samorządowe – wystarczy, żeby odsunąć Kaczyńskiego od władzy. Donald Tusk nie tylko sam musi „grać w jednej drużynie” z Grzegorzem Schetyną (rozprowadzane w mediach plotki o własnej liście Tuska do wyborów europejskich okazały się jak do tej pory fałszywe). Ale musi też zwrócić się wyraźnie do elektoratu całej opozycji, z przesłaniem, że miejsce liderek i liderów różnych opozycyjnych partii jest na jednej liście. Pod własnymi sztandarami, wokół nie tylko „minimum programowego”, ale odważnej wizji Polski po rządach PiS-u, ale bezwzględnie na jednej liście. Tylko to daje szansę na wygranie ze „zjednoczoną prawicą”. Większościowa ordynacja wyborcza jest tu nieubłagana. Każde inne rozwiązanie będzie oznaczało – jak pokazały wybory do sejmików – zmarnowanie setek tysięcy głosów, utratę wielu mandatów, a w konsekwencji pozostawienie Kaczyńskiego u władzy. Na kolejne cztery lata, w czasie których PiS-owska mniejszość będzie dalej demolowała Konstytucję, demokrację, praworządność, a przede wszystkim pozycję Polski w instytucjach i sojuszach liberalnego Zachodu.

Grzegorz Schetyna zbudował Koalicję Obywatelską ciężką polityczną pracą, sprytem, rozgrywaniem przeciwników i konkurentów. Jednak nie ma wystarczających narzędzi, żeby obronić centrowy elektorat przed ambicjami różnych pozostawionych w tyle politycznych liderów, które mogą ten elektorat podzielić i zmarnować, dając Kaczyńskiemu drugą kadencję rządów. Inicjatywa Petru nie jest dla Koalicji Obywatelskiej (i dla jedności opozycji) zagrożeniem, bo jej lider skompromitował się i wypalił. Większe ryzyko wiąże się z Robertem Biedroniem. To co wiemy o jego potencjalnym elektoracie i to co widzimy w jego strategii i zachowaniach, pokazuje, że nie będzie poszerzał elektoratu centrowego i centrolewicowego („niegłosujący, którzy masowo zagłosują na Biedronia” to mit), ale spróbuje kanibalizować elektorat Koalicji Obywatelskiej. Potwierdzają to wszystkie przeprowadzone do tej pory badania potencjalnych wyborców nowej inicjatywy Biedronia. Procenty Biedronia będą wyrwane z elektoratu KO lub listy KO poszerzonej o PSL i SLD. Dodatkowy milion czy dwa miliony głosów PSL i SLD oddane na wspólną listę demokratycznej opozycji (jeśli powiodą się żmudne negocjacje przed wyborami do parlamentu europejskiego i do polskiego Sejmu) mogłyby zagwarantować zwycięstwo opozycji w 2019 roku. Ten sam milion zabrany przez Roberta Biedronia zagwarantuje to, że Jarosław Kaczyński będzie niszczył polską demokrację przez kolejne cztery lata, a tym razem być może to być już nieodwracalnie.

Schetyna wykonuje ciężką pracę przy lepieniu koalicji z ludzi, którzy często własne ambicje uważają za rzecz ważniejszą, niż uratowanie demokracji w Polsce. Nie jest jednak wystarczająco „charyzmatyczny” i ma zbyt wielu przeciwników w mediach, żeby obronić całe liberalne skrzydło przed „polskim Macronem”. Lubnauer i Nowacka też mogą się okazać za słabe, żeby uniemożliwić nadgryzienie przez Biedronia centrowego elektoratu. Ich „atrakcyjność medialna” znacznie spadła, od kiedy okazało się, że zamiast niszczyć jedność opozycji, same ją lojalnie budują.

Wszelkie złudzenia co do intencji Biedronia można było stracić oglądając „polskiego Macrona” w programie Michała Rachonia w telewizji Jacka Kurskiego. Robert Biedroń, korzystając z danej mu przez czołowego propagandystę PiS-u okazji, atakował tam wyłącznie liberalną opozycję i PO. Nie przeszkadzało mu nawet to, że stałym gościem i obiektem kultu Rachonia jest Wojciech Cejrowski, dzielący się tam z Polakami swoimi przemyśleniami na temat „zboczeńców”. Zarówno PiS-wskie media, jak też pisowscy sponsorzy uznali jednak Roberta Biedronia za najskuteczniejszą broń przeciw Koalicji Obywatelskiej. Wspierają go już dzisiaj, a w momencie odpalenia jego inicjatywy to wsparcie stanie się jeszcze bardziej widoczne.

Donald Tusk pozostaje dla liberalnego elektoratu autorytetem. Zarówno jako były premier i lider PO, jak też jako obecny Przewodniczący Rady Europejskiej świetnie dający sobie radę w wizerunkowych potyczkach z polską prawicą. Jego jednoznaczne działanie na rzecz obrony jedności centrowego elektoratu pod sztandarem Koalicji Obywatelskiej (zapraszającej kolejnych koalicjantów na wspólne listy) miałoby decydujące znaczenie dla wyniku wyborów europejskich i parlamentarnych. Torując samemu Tuskowi drogę do prezydentury. Tylko on może wiarygodnie zaapelować o pójście Biedronia na jednej liście z KO, a kiedy Biedroń odmówi, tylko Tusk może jasno powiedzieć, że to po stronie Koalicji Obywatelskiej budowana jest jedność demokratycznej opozycji i nadzieje na odsunięcie Kaczyńskiego od władzy.

fot. Shutterstock/Grand Warszawski

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Cezary Michalski

Eseista, prozaik i publicysta. W swojej twórczości związany m.in. z Newsweekiem i Krytyką Polityczną.

Studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, potem również slawistykę w Paryżu.

Był redaktorem pism "brulion" i "Debata", jego teksty ukazywały się w "Arcanach", "Frondzie" i "Tygodniku Literackim" (również pod pseudonimem "Marek Tabor").

Współpracował z Radiem Plus, TV Puls, "Życiem" i "Tygodnikiem Solidarność". W czasach rządów AWS był sekretarzem Rady ds. Inicjatyw Wydawniczych i Upowszechniania Kultury.

Wraz z Kingą Dunin i Sławomirem Sierakowskim prowadził program Lepsze książki w TVP Kultura. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W latach 2006–2008 był zastępcą redaktora naczelnego gazety Dziennik Polska-Europa-Świat, a do połowy 2009 roku publicystą tego pisma.

Media Tygodnia

Ładowanie