Polityka i społeczeństwo

Gigantyczna hipokryzja minister Zalewskiej. To kpina z wyborców prawicy

Gigantyczna hipokryzja minister Zalewskiej. To kpina z wyborców prawicy
Fot. P.Tracz/KPRM

Minister Anna Zalewska stała w forpoczcie rządowej krucjaty przeciwko umowom świecowym. Minister chwaliła się szeroko swoimi osiągnięciami w tym zakresie, ponieważ z jej inicjatyw wprowadzono przepisy, które zmuszają właścicieli placówek niepublicznych, czy to szkół czy przedszkoli, do zatrudniania pracowników na podstawie umowy o pracę.

Jednak okazuje się, że jak to zwykle bywa, najciemniej jest pod latarnią. Była już sprawa umów śmieciowych w resorcie Elżbiety Rafalskiej, teraz zaś okazuje się, że minister edukacji narodowej może powalczyć o tytuł hipokryty roku. Czołowa bojowniczka o prawa pracownicze w swoim bierze poselskim na umowę o pracę zatrudniła bowiem… zero osób. Zalewska w 2017 roku nie wydała ani złotówki na etaty, podczas gdy na umowy świecowe popłynęło aż 92 tysiące złotych. Pokazuje to jak bardzo podła wobec obywateli jest dobra zmiana. Politycy ograniczyli zwolnienia podatkowe umów cywilnoprawnych oraz zawężyli ich stosowanie, zwiększając tym samym opodatkowanie wynagrodzeń, zwłaszcza tam, gdzie nie było ono zbyt wysokie.

Jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Anna Zalewska prezentuje mentalność komunisty, którym na rękę “dowalić prywaciarzom”, podczas gdy sama jako pracodawca ani myśli wydawać środków na dodatkowe ubezpieczenia społeczne i przywileje pracowników. Jest to zadziwiający przypadek, kiedy politycy tak dużo mówią o ochronie praw pracowników, a swoich podwładnych próbują pozbawiać ochrony wynikające z kodeksu pracy. Czyżby jednak te regulacje nie były takie doskonale jak przed kamerami politycy PiS twierdzą?

Bardzo pouczające jest, że o ile minister Zalewska prowadziła antyśmieciówkową krucjatę, a sama tylko na nie zatrudniała, to jej partyjni koledzy mieli z reguły więcej moralnego kręgosłupa i umowy cywilnoprawne są tylko uzupełnieniem ich wydatków płacowych (nawet Jarosław Gowin wydał na etaty ponad 85% funduszu wynagrodzeń).

Nie ma się zatem co dziwić, że państwo polskie jest tak niesprawne, jeśli politykom brak konsekwencji i poczucia jakichkolwiek zasad przy stanowieniu prawa. Stosowanie zasad równych i równiejszych bowiem zawsze źle się kończy dla rozwoju państwa i dobrobytu społeczeństwa. Może zatem warto skończyć, że sztuczną stygmatyzacją umów śmieciowych, a po prostu zreformować polskie archaiczne prawo pracy?

Źródło: onet.pl

Fot. P.Tracz/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie