Polityka i społeczeństwo

Fiasko komisji do spraw Amber Gold? Poseł Suski przez przypadek wyjawił prawdę

Fiasko komisji do spraw Amber Gold? "Mamy białą plamę..."
fot. Rafał Zembrzycki/flickr

Komisja śledcza do zbadania afery Amber Gold wróciła do politycznego menu. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości dwoją się i troją, by wykazać z góry postawioną tezę, że nad Marcinem P. istniał jakiś parasol ochronny, który pozwolił mu bez przeszkód stworzyć, a potem zarabiać gigantyczne pieniądze na bazie powstałej piramidy finansowej. I choć prace komisji śledczej trwają już ponad rok, to do tego celu nie zbliżyli się ani na jotę. Kolejni powoływani świadkowie nie mówią tego, czego życzyłaby sobie przewodnicząca Małgorzata Wassermann czy medialna gwiazda tej komisji, czyli Marek Suski.

W grudniu 2016 roku pisałem o tym, że komisja, która miała być trampoliną do politycznej kariery córki Zbigniewa Wassermanna, może okazać się wielką klęską. Komisja nie budziła zbyt dużego zainteresowania opinii publicznej, a same zeznania świadków są nudne jak flaki z olejem.

Klęska komisji śledczej ds. Amber Gold

Co gorsza, im dłużej trwały prace komisji, tym więcej jej ustalenia sprawiały problemów Prawu i Sprawiedliwości niż Platformie Obywatelskiej. Wszystko to za sprawą posła Krzysztofa Brejzy z PO, który ujawnił powiązania afery Amber Gold ze środowiskiem Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo – Kredytowych, których obrońcą od lat jest PiS.

Na tę jesień zapowiadano mocne przyspieszenie prac komisji, powołanie sensacyjnych świadków, którzy wzbudzą większe zainteresowanie mediów i przy okazji ujawnią sensacyjne informacje o trójmiejskim parasolu ochronnym czy może nawet jakiejś mafii, której Marcin P. mógł być częścią. O tym, że to się udało, mówi Marek Suski na antenie Polskiego Radia 24. Wspomina o “gęsiej skórce”, o jaką przyprawiły go wczorajsze zeznania trójmiejskich biznesmenów. W tle pojawiały się kontakty tychże świadków, czyli Ireneusza Dylczyka czy Mariusa Olecha ze środowiskami gangsterów. W końcu coś, z czego prawicowe media mogłyby wykreować wrażenie istnienia tego mitycznego parasola ochronnego.

Niestety sam poseł Suski, w tej samej rozmowie bardzo szybko przyznaje, że dowodów na taki parasol nie ma.

“Czy to był parasol ochronny? Można się domyślać, ale twardego stwierdzenia, dowodu nie mamy. Mamy pewną białą plamę w tych czasach, znikające twarde dyski i dane”.

Trzeba pochwalić posła Suskiego za szczerość. Szkoda, że to przedstawienie oparte na domysłach a nie dowodach, będzie jeszcze trwało ponad rok, do wyborów samorządowych.

Źródło: wp.pl

fot. Rafał Zembrzycki/flickr

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie