Polityka i społeczeństwo

Europosłowie PiS kradną w Brukseli? Przedstawiciele władzy złapani na gorącym uczynku

Miażdżący dla PiS audyt w Brukseli. Europosłowie zwrócą tysiące za fikcyjne etaty?
Fot. P. Tracz / KPRM

Prawo i Sprawiedliwość obiecywało hucznie zrobić audyt rządów PO-PSL, który miał być druzgocący dla znienawidzonych poprzedników. Tymczasem, o ile z tej inicjatywy wyszedł przysłowiowy “kapiszon”, ponieważ po szumnych zapowiedziach temat ucichł, to jak na ironię okazuje się, że zamiast PO z bolesnym audytem musi zmierzyć się właśnie PiS. W Brukseli wzięto bowiem pod lupę wydatki europosłów, co zaowocowało wykryciem szerokich nieprawidłowości, w których przywództwo wiodą właśnie przedstawiciele partii rządzącej.

Mowa tutaj o zatrudnianiu na “lewe”, czyli fikcyjne etaty, co stało się notoryczną praktyką wśród obecnych i byłych deputowanych partii rządzącej. Sprzyjają temu rozległe przywileje finansowe europosłów. Wśród 7 złapanych na gorącym uczynku polityków, aż 5 to członkowie PiS. Jak opisuje “Newsweek”, jest to Ryszard Legutko, Beata Gosiewska, Zbigniew Kuźmiuk, Tomasz Poręba oraz Marek Gróbarczyk – obecnie minister gospodarki morskiej. Zatrudniali oni fikcyjnie osoby powiązane z partią, od słynnego Bartłomieja Misiewicza zaczynając. W ten sposób “zatrudniono” także dwie makijażystki prezesa PiS i pielęgniarkę jego nieżyjącej mamy. Z ław opozycji na podobnych praktykach złapano natomiast Barbarę Kudrycką z PO oraz Jarosława Kalinowskiego z PSL.

Omawiani politycy muszą teraz złożyć wyczerpujące wyjaśnienia Brukseli, na co proceduralnie przewidziano jeden miesiąc. Jeśli okażą się one niesatysfakcjonujące, to obecnych i byłych europosłów czeka zwrot pieniędzy. W przypadku braku podporządkowania się temu nakazowi przez polityków, Bruksela ma jednak jeszcze jedno narzędzie w zapasie, istnieje bowiem możliwości pomniejszania kolejnych, wysokich wynagrodzeń europosłów o należne kwoty. Mowa tu o zwrotach środków liczonych w dziesiątkach tysięcy złotych.

Tym samym ponownie najciemniej jest pod latarnią, a tropiciele układu sami okazali się tymi, którzy na dokładnie takich zasadach funkcjonują. Czy w takich warunkach można jeszcze wierzyć, że PiS jest partią anty-elitarną? Niestety odpowiedź na to pytanie wydawałaby się jednoznaczna, gdyby nie panujący w Polsce plemienny podział mediów, co generuje bańkę informacyjną skutecznie izolującą wielu Polaków od tego typu informacji obnażających praktyki rządzących.

Źródło: Newsweek

Fot. P. Tracz / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie