Polityka i Społeczeństwo

Ekspert podkomisji Macierewicza ma problemy, został oskarżony o przekręty. “Oszukał mnie na jakieś 200 tys. złotych”

Profesor medycyny sądowej Jarosław B. Został oskarżony o przekręty finansowe. B. współpracował jako ekspert z podkomisją smoleńską Antoniego Macierewicza.

Oskarżony o przekręty finansowe prof. Jarosław B. nie jest w środowisku anonimowy. Zasłynął z wydawania kontrowersyjnych opinii w niewygodnych dla polskich policjantów sprawach, np. w sprawie Igora Stachowiaka. Współpracował też z podkomisją smoleńską Antoniego Macierewicza. W 2019 roku przygotował opinię dotyczącą katastrofy prezydenckiego samolotu, na podstawie której podkomisja oparła swoje teorie o zamachu.

Wkrótce okazało się, że prof. B. ma problemy z prawem. Prokuratura postawiła mu zarzuty jesienią 2020 roku. Śledztwo trwało jednak wcześniej – co ciekawe, profesor wiedział, że toczy się ono, gdy podjął współpracę z podkomisją. W środowisku medycznym nie brak przypuszczeń, że B. świadomie zgłosił się do komisji, w nadziei, że uzyska ochronę od partii rządzącej w obliczu swych problemów z prawem.

Prokuratura zarzuca profesorowi B. przekręty finansowe podczas kierowania przez niego Zakładem Medycyny Sądowej w Łodzi. Dochodziło do oszustw wobec innych lekarzy.

Pokrzywdzonych działaniem prof. Jarosława B. jest ponad 100 ekspertów, którzy wydawali opinie zlecone łódzkiemu ZMS. Niestety powołani przez nas biegli nie byli w stanie dokładnie wykazać, jaka jest kwota stwierdzonych nieprawidłowości – powiedział w rozmowie z Onetem prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prowadzącej śledztwo Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Obliczyłem, że przez lata oszukał mnie na jakieś 150–200 tys. zł, bo za wydawane przeze mnie opinie przyznawał mi tylko około 40 proc. całej należności. Resztę brał dla siebie. Początkowo, gdy jeszcze byłem jego podwładnym, nie zwracałem na to uwagi, cieszyłem się, że mam pracę. Poza tym nie chciałem się wychylać, bo zadarcie z szefem oznaczałoby śmierć zawodową – mówi Onetowi jeden z medyków sądowych z Łodzi. – Zakład funkcjonował bowiem według widzimisię pana profesora. Sam zarabiał tyle, że gdyby podzielić jego dochody przez liczbę dni w miesiącu, wyszłoby, że pracował ponad siły – relacjonuje medyk.

Źródło: Onet

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie