Gospodarka

Dziura w VAT – jak głęboko sięga?

Dziura w VAT – jak głęboko naprawdę sięga? Ile pieniędzy brakuje w budżecie w związku z wyłudzeniami i karuzelą podatkową? 

Jak wynika z danych opublikowanych przez Komisję Europejską, w 2014 r. państwa Unii Europejskiej straciły na podatku od wartości dodanej niemal 160 mld euro. W samej Polsce, luka w VAT to 38 mld zł. Zwalczanie luki w VAT, czyli różnicy między przychodami z tego podatku, jakie powinny trafiać do budżetu, a jakie faktycznie wpływają, to jedno z głównych zadań, które stawia sobie polskie ministerstwo finansów, zwłaszcza że z danych KE wynika, że Polska jest jednym z najgorzej radzących sobie z tym problemem członkiem sojuszu.
Przyznać należy, że 38 mld złotych, które powinny trafić do budżetu potrafią pobudzić wyobraźnię tych rządzących, którzy poparcie dla swojego stronnictwa chcą kupować poprzez rozdawanie publicznych pieniędzy. Przy założeniu, że krajowy obrót w podatku VAT w nadchodzących latach będzie kształtował się na podobnym poziomie, dodatkowe 38 mld złotych do rozdania niewątpliwie kusi i widać, że rząd bardzo wierzy w skuteczność swoich działań mających doprowadzić do uszczelnienia systemu poboru podatków, zwłaszcza podatku VAT. Zastanawia mnie tylko czy rządowi księgowi nie ulegli pewnej iluzji, która kwotę brakującego VAT-u w budżecie istotnie zwiększała w latach poprzednich, a która zniknie po uszczelnieniu systemu. Może się okazać, że recepta rządu na zwiększenie przychodów budżetowych, może być jednocześnie gwoździem do trumny zbyt optymistycznych założeń budżetowych.

W tym miejscu warto wspomnieć podstawy podatku od towarów i usług. Podstawą opodatkowania w tym wypadku jest obrót. Po ustaleniu konkretnego obrotu, kwota ta staje się podstawą do wyliczenia podatku należnego wg obowiązującej stawki (obecnie 23%). Następnie po odliczeniu przysługującego podatku naliczonego (zatem wynikającego z faktur zakupu) wylicza się należny podatek do zapłaty na konto urzędu skarbowego, który wykazuje się w składanej za dany miesiąc deklaracji VAT-7 lub ew. VAT-7K. Na tej podstawie fiskus otrzymuje informację zarówno o obrotach firm będących czynnymi podatnikami VAT, jak i należnościami, które przysługują budżetowi państwa. Następnie należności te są wpłacane lub nie. I w tym miejscu dochodzimy do luki w VAT. Kwota niewpłaconych należności skarbu państwa. To, co państwu się należy, ale nie zostało wpłacone dobrowolnie lub nie zostało zwindykowane w drodze egzekucji administracyjnej.

Przez ostatnie lata jedną z najbardziej popularnych metod wyłudzania podatku VAT była tzw. karuzela podatkowa lub jej modyfikacje. Polegały one z grubsza na tworzeniu fikcyjnych podmiotów, będących pośrednikami w sprzedaży danego towaru. Ilość fikcyjnych pośredników, a zatem i łańcucha dostaw towaru rosła wprost proporcjonalnie do ryzyka szybkiego ujawnienia procederu. Im więcej pośredników, tym trudniejsza była droga organów fiskusa i tym większa była szansa na uniknięcie wykrycia i ukarania. Jaki jednak był fiskalny efekt stosowania tego procederu? Otóż właśnie sztuczne zawyżanie obrotu globalnego. Każdy pośrednik, nawet nieuwzględniający marży, deklarował przed fiskusem kwotę obrotu, mimo, że jego udział w transakcji był praktycznie zerowy. Zakładając, że przedmiotem dostawy był towar o wartości 10 mln zł to jego sprzedaż bezpośrednio do kontrahenta generuje 2,3 mln zł. Jeśli pojawi się jeden fikcyjny pośrednik, to należnego VAT-u mamy już 4,6 mln. Jeśli dwóch to 6,9 mln. Kwota należnego VATu rośnie bardzo szybko i może sprawić, że umyka najważniejszy aspekt. Tak naprawdę mamy do czynienia z jedną dostawą towaru, zatem VATu należnego powinno być 2,3 mln zł.

Dziś można odnieść wrażenie, że optymistyczne prognozy ministerstwa finansów w zakresie stale zwiększających się przychodów z poboru podatków opierają się właśnie na kwocie należnego VAT-u wynikającej z transakcji z wieloma pośrednikami a nie faktycznie dokonanych transakcji. Jeśli wprowadzone przez rząd PIS zmiany uszczelniające system podatkowy będą skuteczne, to może się okazać, że fikcyjni pośrednicy znikną. I wtedy owszem, wzrośnie procent wyegzekwowanych należności jednak nominalnie wpłat do budżetu będzie znacznie mniej. Zwłaszcza w tych branżach, gdzie do tej pory karuzele podatkowe były na porządku dziennym. Obym się mylił.

Źródło zdjęcia: www.pzu.com.ua

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie