Polityka i Społeczeństwo

Druzgocące zestawienie Europejskiego Forum Parlamentarnego. Polska na ostatnim miejscu w Europie

Fot. Adam Guz / KPRM

Polska znalazła się właśnie na niechlubnym ostatnim miejscu w Europie jeśli chodzi o powszechność dostępu do antykoncepcji. Takie wnioski płyną z rankingu Europejskiego Forum Parlamentarnego do spraw Populacji i Rozwoju. Wynik naszego kraju okazał się w nowym zestawieniu na tyle kompromitujący, że zostaliśmy w tyle nawet za takimi krajami jak Białoruś i Rosja. W rankingu opartym na wartościach procentowych nasze państwo zakwalifikowano na zaledwie 31,5%, podczas gdy kraje zachodniej Europy uzyskały odpowiednio: Francja: 90,1%, Niemcy: 75,1%, Norwegia 72%. Środek europejskiej stawki tworzą państwa takie jak Włochy, Szwajcaria, Chorwacja i Ukraina które oscylują wokół 56-57%. Wynik Polski okazuje się trudny do obrony nawet w zestawieniu z sąsiadami, tutaj Czesi i Słowacy zdobyli odpowiednio 50,8% i 48,1%. Wspomniana Białoruś w tym samym rankingu uzyskała 44,4%. Jest to szczególnie bolesny cios zważywszy, że jeszcze w poprzednich edycjach wypadliśmy znacznie lepiej – w 2017 r uzyskując 42,7 procent, a w 2018 roku na 44,8 procent. Do opisanego tąpnięcia w zestawieniu doszło głównie z powodu krucjaty resortu zdrowia przeciwko tabletce “dzień po”, która jest wydawana dziś już tylko na receptę. Stało się tak mimo braku stwierdzonej szkodliwości i dzięki mitowi medycznemu prawicy, która przyrównuje jej stosowanie do “aborcji farmakologicznej”. Powyższy ranking to jednak coś więcej niż tabelka z cyferkami, ponieważ wynikają z niego codzienne, trudne konsekwencje.

Pierwszym oczywistym skojarzeniem są prawa kobiet, które przy ograniczonym dostępie do antykoncepcji i toczącego się w tym czasie gorącego sporu aborcyjnego są tym samym ograniczone. Trzeba mieć bowiem świadomość, że gorszy dostęp do antykoncepcji to także większa liczba ciąż niechcianych, a tym samym właśnie aborcji. W polskiej debacie ten problem jest niemal zupełnie nieporuszany mimo swojej społecznej istotności. Przy odpowiednim poziomie edukacji i dostępności prawidłowo stosowanej antykoncepcji liczba aborcji mogłaby spaść, a sama prawica mogłaby ogłosić uratowanie od śmierci dziesiątek tysięcy dzieci. Jednak ideologia nie idzie w parze ze zdrowym rozsądkiem. Rząd powinien wspierać dzietność, ale nie za wszelka cenę, ponieważ każde dziecko powinno mieć prawo do posiadania troszczącej się o nie i kochającej rodziny. Ochrona życia powinna polegać na tym, aby było ono chciane. Tymczasem brak dostępu do antykoncepcji w warunkach społecznego ostracyzmu wobec młodych ciężarnych i trudności ekonomicznych rodzicielstwa sprawia, że wiele kobiet naraża swoje życie korzystając z usług podziemia aborcyjnego. Nikt w naszym kraju nie bierz także pod uwagę konsekwencji społecznych, takich jak choćby zdolności do zdobycia wykształcenia i poprawy swojego statusu społecznego względem rodziców przez osoby z grup dotkniętych najniższą świadomością na temat antykoncepcji. Z edukacją największy problem jest bowiem w grupach najbiedniejszych. Z powodu braku edukacji Polska ma wciąż problem z ciążami w grupie nastolatek, które są olbrzymim wyzwaniem życiowym, a których bez wielkich konfliktów etycznych dałoby się często uniknąć.

Ranking poza edukacją ocenia także refundację antykoncepcji oraz obostrzenia w postaci recept. Polska ma i tutaj inne standardy niż zachód kontynentu. Tabletki “dzień po” są przykładem środka, który mógłby być powszechny bez konieczności krepującego “spowiadania się” przed lekarzem w celu zdobycia recepty, co przecież samo w sobie już generuje zbędne koszty w systemie. Finansowanie antykoncepcji z budżetu zapewne byłoby najbardziej kontrowersyjne, ponieważ nasz system nie jest w stanie finansować na odpowiednim poziomie nawet zabiegów ratujących życie. Daleki jestem od tezy, że 100% dostępności jest ideałem, do którego mamy dążyć za wszelką cenę. Jednak mamy w ręku szereg prostych i nie wymagających dużych środków narzędzi, aby unikać wielu społecznych dramatów w naszym kraju. Antykoncepcja stosowana odpowiedzialnie i świadomie może nie być wrogiem tradycyjnego modelu rodziny, potrzeba tylko zdrowego rozsądku i realnego wsparcia dla rodziców. Niestety wciąż w niektórych w kręgach konserwatywnych antykoncepcja kojarzy się często zamiast z narzędziem odpowiedzialnego rodzicielstwa z “aborcją light”.

Takie podejście do omawianej sprawy rodzi poważne pytanie, czy PiS poniesie konsekwencje lekceważenia głosu kobiet. Czarne protesty pokazały, że pójście na starcie w obszarze praw kobiet może prowadzić do społecznej mobilizacji i kryzysu politycznego. Doprowadzenie naszego kraju do standardów pozaeuropejskich w obszarze antykoncepcji tym samym z pewnością będzie w najbliższych kampaniach stanowić poważne wsparcie dla odbudowujących się w Polsce ruchów lewicowych.

Fot. Adam Guz / KPRM

Źródło: tvn24.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

[wpdevart_like_box profile_id=”539688926228188″ connections=”show” width=”600″ height=”220″ header=”big” cover_photo=”show” locale=”pl_PL”]

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie