Polityka i Społeczeństwo

Dr Małgorzata Bonikowska: Sytuacja w Kazachstanie, może doprowadzić do powstania nowych problemów między Rosją a Chinami [WYWIAD]

Jens Stoltenberg stwierdził, że istnieje ryzyko konfliktu zbrojnego w Europie. Gdzie Pani zdaniem może rozpocząć się taki konflikt?

Od dawna się mówi, że na świecie wzrasta poczucie niestabilności, zagrożenia. Nie można wykluczyć konfliktu militarnego. Poza tym wojna Rosji z Zachodem jest już faktem, tylko nikt jej nie wypowiedział, a toczy się ona w przestrzeni komunikacyjnej i cyfrowej.

Mamy liczne przykłady ingerowania Rosji w demokratyczne wybory, zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych. Rosyjscy agenci trują nowiczokiem ludzi przebywających na terenie Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej. Rosyjskie i białoruskie służby porywają opozycjonistę lecącego z jednego państwa unijnego do drugiego na pokładzie samolotu będącego własnością trzeciego państwa UE. To wojna innego typu – czołgów nie widać, ale ataki są co chwila.

Nie można także wykluczyć działań konwencjonalnych. Rosyjska inwazja na Ukrainę zapewne nastąpi, ale nie wtedy kiedy wszyscy na nią czekają, lecz kiedy nikt się nie będzie tego spodziewał. Ukraina się szykuje na wojnę, ale kiedy ona nastąpi trudno powiedzieć. Niewykluczone, że Rosjanie użyją także wojsk z Białorusi, co oznaczałoby okrążenie Ukrainy z trzech stron.

Być może konflikt militarny wybuchnie w Azji. W rejonie Indo-Pacyfiku sytuacja jest napięta, zwłaszcza na Morzu Południowo-Chińskim i wokół Tajwanu. Chiny prężą muskuły, a państwa zachodnie wzmacniają sojusze i zawierają nowe, jak AUKUS (Australia, Wielka Brytania-USA), dając Chinom do zrozumienia, że rozwiązania siłowe się nie opłacają.

Władimir Putin domaga się traktatowego zobowiązania, że NATO nigdy się nie rozszerzy na Ukrainę i nie będzie tam sił militarnych Sojuszu. Ponadto żąda nierozmieszczania znaczących wojsk NATO na wschodniej flance. Czy, Pani zdaniem, jest to kolejna próba testowania Zachodu, czy też przygotowywanie się do jakichś rzeczywistych ruchów ze strony Moskwy?

Jedno i drugie. Na pewno Rosja testuje Zachód i to od jakiegoś czasu. Warto powiedzieć, że Moskwa włożyła dużo energii w zdestabilizowanie Unii Europejskiej, a skutkiem tego są m.in napięcia między państwami członkowskimi. Mamy różne podejścia do rozmów z Rosją i wewnętrzne spory, podsycane przez Kreml. To przekłada się także na sytuację wewnątrz NATO. Putin liczy, że zdolności bojowe Sojuszu zostaną osłabione a nawet zablokowane przez konflikty politycznie między członkami.

Niedawno odbyła się rozmowa między Władimirem Putinem i Joe Bidenem, w czasie której prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział, że jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, wówczas reakcja NATO będzie stanowcza. Jakie narzędzia może uruchomić NATO, żeby powstrzymać Rosję bez wywoływania konfliktu zbrojnego?

Właśnie na to liczy Putin – że Stany Zjednoczone za wszelką cenę chcą uniknąć wojny. Dlatego cały czas pokazuje opinii międzynarodowej, że jest na nią gotów. To podobna sytuacja do tej w latach 30., kiedy bano się rosnących apetytów Hitlera i mu ustępowano w imię zachowania pokoju. Wspomnienie Monachium nie jest miłe. Ale jednocześnie, dzięki temu porozumieniu Wielka Brytania kupiła sobie trochę czasu i mogła się dozbroić, spodziewając się rychłej wojny z Niemcami. Europa dziś wie, że musi się zbroić.

Obecna sytuacja międzynarodowa jest trudna. Wiemy, że Rosja będzie wykorzystywać słabość Zachodu i „wchodzić” wszędzie, gdzie jej się pozwoli. Jak można ją powstrzymać? „Prężenie muskułów” nie wystarczy.

Co Pani zdaniem musi się stać, żeby Zachód zakończył politykę łagodnego kursu wobec Rosji?    

Podkreślam to zawsze: Europa, a w szczególności Polska, nie ma żadnego interesu w tym, żeby mieć złe relacje z Rosją. Dla nas to najbliższe sąsiedztwo, mamy kawałek wspólnej granicy. Jednak o partnerstwie nie może być już mowy, choć w latach 90. tak właśnie Rosję postrzegano. I może kiedyś się do tego wróci, ale najpierw Kreml musiałby zmienić swój stosunek do Zachodu, przestać go pozycjonować jako jedynego wroga.

Dziś Rosja jest w nieoficjalnym, ale nieukrywanym sojuszu z Chinami, bo to się obu tym krajom na razie opłaca. W dodatku oba państwa są rządzone autorytarnie, daleko im do naszych ideałów demokracji i rządów prawa. I w krótkiej perspektywie nic się tu nie zmieni. Ale w dłuższej Chiny i Rosja są na kursie kolizyjnym. Potęga Kremla opiera się na silnej armii, broni nuklearnej, wizerunku twardego gracza oraz rozgrywaniu konfliktów w różnych rejonach świata. Ale dochody biorą się głównie ze sprzedaży ropy i gazu, a popyt na te surowce będzie malał. Już dziś Rosja sprzedaje coraz mniej do Europy więc przestawia się na Azję. To jednak nie wystarczy. Rosyjska gospodarka jest słaba a innowacji brak. Rosja Putina nie jest potęgą technologiczną, w przeciwieństwie do dawnego Związku Radzieckiego. Dzisiaj rolę głównego adwersarza USA w przestrzeni nauki i techniki przejęły Chiny, które też mają wielką armię, broń nuklearną i prężną gospodarkę. Moskwa jest więc w sojuszu z Pekinem mniej znaczącym partnerem, co musi Rosjan denerwować.

Bardzo dziękuję za rozmowę.


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie