Kryzys energetyczny Polityka i Społeczeństwo

Dr Bartosz Draniewicz: Katastrofa na Odrze to konsekwencja niewłaściwej polityki ściekowej [WYWIAD]

Wiele miejscowości nadal nie jest skanalizowanych, a to skutkuje tym, że ścieki są odprowadzane do ziemi lub do wód. Konsekwencją tego jest nie tylko zanieczyszczenie Odry, ale również innych rzek. Dopóki w tej sprawie nie nastąpi zmiana, to zanieczyszczenia rzek będą na porządku dziennym – z radcą prawnym dr Bartoszem Draniewiczem o prawie gospodarczym i ekologicznym w kontekście sytuacji na Odrze rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Od dłuższego czasu na Odrze trwa katastrofa ekologiczna. Jakie instytucje państwa zawiodły, że doszło do tej katastrofy?

Dr Bartosz Draniewicz: Trudno powiedzieć, czy zawiodły instytucje państwa, czy też pojawił się konkretny zbieg okoliczności. Mianowicie do katastrofy doszło najprawdopodobniej w wyniku czynników naturalnych – wysoka temperatura i niski poziom wód oraz czynnik ludzki w postaci zrzutów zasolonej wody, jak i również zaniechania instytucji państwa, co przyczyniło się do skali szkody. Jednak te kwestie należy zweryfikować, jak i również ustalić, jakie instytucje państwowe i od kiedy miały wiedzę o sytuacji na Odrze i co zrobiły w tej sprawie. Wtedy można by przypisać konkretnym funkcjonariuszom zaniechanie swoich obowiązków, które powinni wykonać, kiedy otrzymali informacje o śniętych rybach na rzece.

Odpowiadając na Pana pytanie: w artykułach o prawie wodnym, które mówią o gospodarowaniu i zarządzaniu wodami jest kilka podmiotów: ministrowie, wojewodowie, przedstawiciele samorządu powiatowego czy gminnego, ale także Wody Polskie. Natomiast, żeby przypisać komuś odpowiedzialność karną, musimy poznać przyczynę, która nadal nie jest znana.

Kiedy, w Pana ocenie, opinia społeczna może poznać przyczynę, zwłaszcza że od katastrofy minęło już sporo czasu?      

Według doniesień medialnych, ale również wypowiedzi ministra środowiska i wojewodów, jak i również przedstawicieli strony niemieckiej, przyczyną jest zrzut wód zasolonych.

Natomiast żeby do tego doszło, potrzebny jest czynnik ludzki i mimo twierdzeń funkcjonariuszy publicznych o zmianie biegu rzeki i zasoleniu Odry w jej górnym odcinku przez stronę niemiecką. Na obecną chwilę należy poszukiwać zakładów, które działają legalnie lub też nielegalnie, a w ostatnim czasie zrzucały jakieś substancje do rzeki.

Oprócz znalezienia takich zakładów i sprawdzenia, czy mają odpowiednie pozwolenia, należałoby również sprawdzić, w jakich okolicznościach odbywały się zrzuty.

Powiedział Pan o zakładach, które posiadają pozwolenia na zrzuty do rzeki. Co z firmami, które nie mają odpowiednich pozwoleń?

Przyczyną zasolenia wody mogła być działalność podmiotów, które posiadają pozwolenie wodno-prawne, jak i również tych, którym nigdy takich zgód nie udzielono. Jeśli chodzi o drugi rodzaj firm, to Główny Inspektorat Środowiska powinien sprawdzić, czy zakłady dokonujące zrzuty mają odpowiednie uprawnienia.

Odpowiadając na Pana pytanie, jeśli nie ma pozwoleń na zrzuty, to z punktu odpowiedzialności prawnej sprawa jest oczywista. Mianowicie działanie takie jest bezprawne. Natomiast jeśli zanieczyszczenia zostały zrzucone przez zakład, który ma uprawnienia, to sprawę należy zbadać, czy zostały w dokumentach precyzyjnie ustalone warunki zrzutu.

Premier i instytucje państwa o sytuacji na Odrze dowiedziały się po czasie. Kto w Pana ocenie powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a nie tylko pozbawiony stanowiska? 

Owszem odpowiedzialność o charakterze politycznym to za mało. Jednak należy powiedzieć, że tak samo jak odpowiedzialność powinien ponieść bezpośredni sprawca tej szkody tak samo można pociągnąć do odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy publicznych, którzy nie wywiązali się ze swoich obowiązków.

Aktywiści, którzy zajmują się rzeką, mówią, że „rzeka umarła i nie wiadomo, czy uda się ją przywrócić do życia”. Czy wymiar kary może być wyższy?  

Jeśli chodzi o odpowiedzialność karną, to ona co do zasady wynosi do 5 lat, jeśli jest powiązana z naruszeniami administracyjnymi. Może być nawet wyższa, bo do 8 lat. Należy też powiedzieć, że niedawno został znowelizowany kodeks karny, który zaostrza wymiar kary.

Odpowiadając na Pana pytanie: bez wątpienia wielkość szkody i okres, w którym ona się pojawiła, jest uwzględniany przez sąd. W moim przekonaniu wymiar kary powinien oscylować w górnych granicach, gdyż trudno znaleźć okoliczności łagodzące.

W rzece płyną tony rozkładających się ryb. Czy w Pana ocenie istnieje też ryzyko skażenia terenów nadrzecznych, gdzie mieszkają ludzie?

Tak. Jak wynika z wypowiedzi specjalistów można wywnioskować, że problemem nie jest zatrucie rzeki, a zatrucie wtórne. Mianowicie śnięte ryby, które zostały odłowione, to tyko pewien procent, a dalszy rozkład ekosystemu będzie miał swoje skutki w postaci kolejnych skażeń terenów nadodrzańskich.

Specjaliści twierdzą, że przywracanie rzeki może trwać 20 lat. Czy w Pana ocenie, jeśli dojdzie do skażenia nadrzecznych terenów, proces ten może być dłuższy? Czy w przypadku skażenia teren nadodrzański może zostać objęty stanem wyjątkowym na kilka lat? 

To zależy od przyczyny oraz wielkości szkody, która powstała w wyniku zanieczyszczenia. Taki scenariusz jest możliwy, zwłaszcza w sytuacji, gdy nadal trwa odławianie ryb, a odradzanie rzeki będzie trwało. Być może po ustaleniu przyczyn trzeba będzie podjąć konkretne kroki administracyjne w celu wsparcia lokalnej społeczności oraz oczyszczania Odry.

Odra jest rzeką graniczną. Czy w Pana ocenie fakt, że problem pojawił się po stronie polskiej może doprowadzić do spraw przed instytucjami europejskimi?  

Bez wątpienia, ponieważ mamy do czynienia z przypadkiem szkody środowiskowej transgranicznej. W prawie polskim organem, który zajmuje się takimi sprawami, są regionalni dyrektorzy ochrony środowiska.

Niedawno Polska miała sprawę przed instytucjami europejskimi, która również dotyczyła transgranicznej szkody środowiskowej. Mianowicie sprawa kopalni w Turowie, o którą był spór między stroną czeską a polską. Katastrofa na Odrze jest podobnym przypadkiem, gdyż bez wątpienia strona niemiecka została dotknięta jej skutkami. Nie można wykluczyć, że Niemcy będą chcieli odszkodowania za tę szkodę.

Co w tej sprawie mogą zrobić instytucje europejskie, zwłaszcza że wkrótce może się pojawić kolejny problem – substancja ta wpadnie do Bałtyku?     

Na to pytanie należy trochę szerzej odpowiedzieć. Mianowicie, jeśli założy się, że przyczyną katastrofy jest zakwitanie alg, które przyczyniło się do zasolenia wód, to to z kolei jest przyczyną nieprawidłowej polityki ściekowej. Należy zwrócić uwagę na fakt, że Polska przegrała przed TSUE jedną sprawę, gdyż głównym zarzutem było niewłaściwe wdrażanie dyrektywy wodnej i monitorowanie stanu wód, co w przypadku Odry widzimy doskonale.

Kolejna sprawa trwa i dotyczy odprowadzania ścieków komunalnych. Należy powiedzieć, że Polska w niewłaściwy sposób wdraża przepisy dotyczące odprowadzania ścieków komunalnych, co z kolei przyczynia się do niewłaściwego poziomu wód za co Polsce grozi kara w wysokości 6 000 000 euro.

Odpowiadając na Pana pytanie: to są przepisy, które regulują kwestie właściwego gospodarowania wodami morskimi. Jeśli będziemy mieli do czynienia z czarnym scenariuszem, to może zostać wszczęte kolejne postępowanie przeciwko Polsce. Mianowicie samo zasolenie nie spowoduje szkód w ekosystemie Bałtyku, ale śnięte ryby już tak, a to z kolei może spowodować szkodę ekologiczną nie tylko po stronie Niemiec, ale również innych państw basenu Morza Bałtyckiego.

Co Polska powinna zmienić w polityce odprowadzania ścieków komunalnych?  

Główne zaniechania w tej sprawie zostały przedstawione w raporcie NIK-u, który ukazał się w maju tego roku. Z raportu wynika, że tylko dwadzieścia gmin w sposób prawidłowy odprowadza ścieki. Mianowice oczyszczalnie powinny oczyścić ścieki do konkretnych parametrów, ale tego nie robią ze względu na ilość, która do nich spływa. Powody tego są różne.

Należy też powiedzieć, że wiele miejscowości nadal nie jest skanalizowanych, a to skutkuje tym, że ścieki są odprowadzane do ziemi lub do wód. Konsekwencją tego jest nie tylko zanieczyszczenie Odry, ale również innych rzek. Dopóki w tej sprawie nie nastąpi zmiana, to zanieczyszczenia rzek będą na porządku dziennym.

Jak państwo może pomóc ludziom, którzy mieszkają nad Odrą i do tej pory prowadzili swoją działalność gospodarczą?

Jest przygotowany projekt specustawy i prawdopodobnie zostaną wypłacone pieniądze przedsiębiorcom, tylko że cechą charakterystyczną „tarcz” dla przedsiębiorców jest to, że były wypłacane pieniądze, które de facto nie rekompensują szkody. Należy powiedzieć, że państwo ma możliwości, żeby sprawdzić jakie straty poniósł przedsiębiorca i wypłacić odszkodowanie. Jednak to jest zadanie służb, które badają przyczyny katastrofy.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie