Polityka i Społeczeństwo

Dotarliśmy do oświadczeń majątkowych nowego rzecznika prezydenta Dudy. Mamy do czynienia z nowym Misiewiczem?

Niespodziewana rezygnacja z funkcji rzecznika prezydenta Andrzeja Dudy przez Krzysztofa Łapińskiego wygenerowała olbrzymią falę plotek, dotyczących rzeczywistych powodów odejścia z otoczenia głowy państwa i przejścia do sektora prywatnego. Na mieście mówi się, że jeszcze we wrześniu gruchnąć ma rewelacja, która może postawić duży znak zapytania pod kwestią dalszej kariery politycznej obecnego prezydenta, jednak póki co nikt nie chce puścić pary z ust. Ze strony Pałacu Prezydenckiego zdecydowano najwyraźniej, że by te plotki jak najszybciej uciszyć, należy błyskawicznie znaleźć nowego rzecznika. Dziś redakcja portalu 300polityka ustaliła, że będzie nim radny łódzkiego sejmiku, bliski współpracownik byłego rzecznika PiS Marcina Mastalerka, Błażej Spychalski. Nowy rzecznik ma 33 lata, z wykształcenia jest prezesem a z zawodu dyrektorem, zwłaszcza po 2015 roku, czyli odkąd nastały rządy dobrej (dojnej) zmiany.

Jak opisują karierę nowego rzecznika Andrzeja Dudy komentatorzy 300polityki, polityczna droga Spychalskiego związana była z drogą Mastalerka. Spychalski pełnił funkcję zastępcy szefa młodzieżówki PiS, kiedy kierował nią Mastalerek. Po wyborze Mastalerka na posła a później na szefa okręgu PiS, zrezygnował z mandatu radnego sejmiku wielkopolskiego i przeniósł się do łódzkiego. Pełnił także funkcję zastępcy pełnomocnika inicjatywy ustawodawczej Ulgi dla studentów, która zebrała 150 tys. podpisów. Od kilku lat jest prezesem największych spółek miejskich w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie prezydentem jest walczący o prawdopodobną reelekcję polityk PiS Marcin Witko.

Na związaniu swojej kariery zawodowej z partią nowy rzecznik źle nie wyszedł. Lektura oświadczeń majątkowych, które składał w sejmikach wojewódzkich jest pasjonująca, jednak w dużej mierze pasuje do wykreowanego przez ostatnie trzy lata przez opozycję wizerunku “klasycznego Misiewicza”, bądź “Pisiewicza”. Bo cóż widzimy? Otóż młody chłopak, będący co rusz asystentem europosła (najpierw Szymańskiego, później Wojciechowskiego) na początku 2015 roku trafia w wieku 30 lat do miejskiej spółki (Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej w Tomaszowie Mazowieckim) na stanowisko prezesa i dyrektora, gdzie już w pierwszym roku zgarnia 112 tys. złotych. Kolejne lata są jeszcze lepsze – w 2016 roku do portfela wpada 167 tys., w 2017 roku – już blisko 209 tys.

Służba prezydentowi takich kokosów z pewnością nie da – no, ale czego się nie robi dla swojego kraju.

Fot. Kancelaria Sejmu/Krzysztof Białoskórski

POLUB NAS NA FACEBOOKU

[wpdevart_like_box profile_id=”539688926228188″ connections=”show” width=”600″ height=”200″ header=”big” cover_photo=”show” locale=”pl_PL”]

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie