Polityka i Społeczeństwo

Dorota Łoboda: Wprowadzenie do szkół nowoczesnych narzędzi nie rozwiąże problemu jakim jest model nauczania [WYWIAD]

– Powinniśmy wykorzystać wzrost kompetencji nauczycieli i uczniów do wprowadzenia radykalnej zmiany. W XXI wieku kompetencje cyfrowe to warunek konieczny dalszej nauki. Narzędzia cyfrowe nie powinny być atrakcyjnym dodatkiem, ale być w pełni zintegrowane z procesem uczenia. Umożliwiają one dostęp do informacji, wspólną naukę i pracę – uczniom, nauczycielom, radom pedagogicznym i dyrektorom. Podkreślam jednak, że dodając tylko nowoczesne narzędzia, którymi dysponujemy nie zmienimy oblicza polskiej szkoły. Zmiany wymaga obowiązujący model nauczania – z Dorotą Łobodą, przewodniczącą Komisji Edukacji w Radzie Warszawy o kondycji polskiej szkoły w czasie pandemii rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Mamy trzecią falę pandemii. Uczniowie nadal kontynuują naukę zdalną. Czy Ministerstwo Edukacji i Nauki podjęło jakieś kroki, żeby okres edukacji zdalnej nie okazał się całkowicie zmarnowany?

Dorota Łoboda: Ministerstwo Edukacji i Nauki wydaję się konsekwentnie ignorować problemy jakie wywołuje edukacja zdalna, a więc nierówności edukacyjne, czyli fakt, że dzieci z środowisk o mniejszych zasobach społeczno – ekonomicznych w obecnych okolicznościach radzą sobie gorzej. O tym mówią wszyscy od samego początku pandemii. Resort tego nie zauważa i w zasadzie jedyne co robi to przekazuje pewne środki na doposażenie w sprzęt. Jednak po pierwsze – środków na sprzęt komputerowy jest zbyt mało, a po drugie – bez powiązania z dostępnością do internetu nie poprawia sytuacji uczennic i uczniów z mniejszych ośrodków.

Warto też wspomnieć, że oprócz problemów z dostępem do sprzętu brakuje również platformy edukacyjnej, która byłaby wspólna i jednolita dla wszystkich obszarów w kraju, żeby wszystkie uczennice i uczniowie, również z wykluczonych środowisk, mogli korzystać z jej zasobów. Jeśli rząd nie był w stanie przygotować własnej platformy, to mógł zrobić to, co zrobiła Warszawa – wykupić dostęp do takiej platformy i przekazać go wszystkim uczniom i nauczycielom. Nie zrobiono też nic w zakresie uczennic i uczniów, którzy wypadli z systemu, a powinni dostać w obecnych okolicznościach szczególne wsparcie.

Zdalna edukacja wywołuje szereg innych problemów, na przykład organizacja egzaminów. Owszem resort podejmuje jakieś działania, ale nie są one satysfakcjonujące dla zainteresowanych.

W maju odbędą się egzaminy maturalne i egzaminy ósmoklasisty. Jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że uczniowie w zeszłym roku narzekali na brak odpowiedniego przygotowania, to co należałoby zrobić w tym roku, kiedy sytuacja jest de facto taka sama?

Ministerstwo rozwiązanie problemów maturzystek i maturzystów ograniczyło do zmian samego egzaminu. Maturę okrojono o część ustną – podobnie jak w roku ubiegłym. To działanie oceniam na plus, ponieważ decyzja została podjęta szybko, a informacja trafiła do maturzystów z odpowiednim wyprzedzeniem. Oprócz tego zrezygnowano z obowiązku przystąpienia do matury z przedmiotu na poziomie rozszerzonym, co tak naprawdę niewiele zmienia, bo na tym egzaminie nie było progu zdawalności. Natomiast sam egzamin na poziomie rozszerzonym jest potrzebny osobom, którzy chcą dostać się na lepsze studia, a ponieważ większość maturzystek i maturzystów planuje dalszą edukację na uczelniach wyższych, to ruch ten oceniam jako działanie pozorowane, a nie faktyczne wsparcie.

Jakie kroki podjęło w tym roku ministerstwo w celu lepszego przygotowania uczniów, którzy w tym roku będą pisać maturę lub egzamin ósmoklasisty?

Ministerstwo? Żadne.

Wsparcie uczennic i uczniów w tym trudnym czasie spadło całkowicie na barki nauczycieli. Materiał, który powinni opanować maturzyści został okrojony, ale nie zmienia to faktu, że za nimi już ponad rok nauki w warunkach zdalnych, w których po prostu nie da się w całości zrealizować obszernej podstawy programowej.

Ministerstwo zaproponowało konsultacje na terenie szkól, ale z tego co wiem to niewielu uczniów z nich skorzystało, ponieważ panuje pandemia, a uczniowie i nauczyciele nie chcą się narażać na zakażenie. Dodatkowo, konsultacje na terenie szkoły rodzą wiele trudności organizacyjnych. Ci sami nauczyciele muszą prowadzić zajęcia na terenie szkoły i edukację zdalną. Odpowiadając na Pana pytanie, można śmiało powiedzieć, że zarówno maturzyści jak i ósmoklasiści są w dużo trudniejszej sytuacji niż miało to miejsce w ubiegłym roku. Z prostego powodu – obecni maturzyści mają ponad rok zdalnej edukacji ze swojej trzyletniej nauki, co zapewne odbije się na ich wynikach. Fakt, że materiał będzie okrojony, sprawi, że wyniki tegorocznych matur trudno będzie porównywać z zeszłorocznymi egzaminami i ocenić na ile na wpływ na nie miała epidemia.

Jaka jest kondycja psychiczna uczniów i nauczycieli w czasie pandemii?

Po roku izolacji i nauki zdalnej kondycja psychiczna dzieci i młodzieży jest zła, bo pamiętajmy, że to nie jest tylko nauka zdalna, ale też zamknięcie w domach i brak kontaktu z rówieśnikami. W momencie życia, w którym ten kontakt jest niezbędny. Pamiętajmy, że nastolatki drugi raz w szkolę średniej nie będą i nie zbudują swojego doświadczenia poprzez różnorodne kontakty ze swoimi rówieśnikami, tak jak my wszyscy to robiliśmy. Mija już rok, bez spotkań w szkole i poza nią, wypadów do kina czy na pizzę, osiemnastek i studniówek.

Natomiast, jeśli chodzi o młodszych uczniów to dla nich również długotrwała izolacja i brak kontaktu z nauczycielami i innymi dziećmi jest niezwykle trudna. Nauczyciele, którzy wrócili do szkół w styczniu, mówią, że musieli poświęcić bardzo dużo czasu na odbudowywanie swoich relacji z uczniami, bo niektórzy, po przerwie, nie potrafili się odnaleźć w warunkach kontaktu bezpośredniego. Sytuacja ta będzie się pogłębiała i sądzę, że będziemy musieli się zmierzyć z olbrzymią potrzebą wsparcia psychologiczno – pedagogicznego w kolejnym roku szkolnym.

 Musimy też pamiętać, że ta sytuacja wpływa niekorzystnie również na nauczycielki i nauczycieli, dla nich jest to również trudne doświadczenie. Lekarze, kiedy wybierają swój zawód, liczą się z tym, że będą na pierwszej linii i będą musieli ryzykować swoim zdrowiem, a nawet życiem, pomagając pacjentom. Natomiast nauczyciele nigdy nie spodziewali się, że wyjście do pracy będzie wiązało się z zagrożeniem zdrowia i życia własnego lub najbliższych. To też pokazuje, że wsparcie psychologiczne dla nich też będzie potrzebne.

Czy w obecnych warunkach, nauczyciele organizują godziny wychowawcze dla swoich klas w celu wsparcia uczniów w czasie pandemii?       

Trudno mi mówić o sytuacji w całej Polsce. W Warszawie podczas wakacji przygotowaliśmy nasze wytyczne dla szkół i jednym z najważniejszych elementów, które się tam znalazły to wskazówki w jaki sposób zadbać o zdrowie psychiczne dzieci, jak podtrzymywać relacje czy motywować do nauki. Bardzo wyraźnie podkreślam, że ważniejsze dla mnie jest utrzymanie kontaktu z dziećmi oraz zadbanie o dobrostan uczniów niż realizacja kolejnego tematu z danego przedmiotu. W wytycznych wspominamy również, że w warunkach pracy zdalnej nawet dzieci przedszkolne potrzebują rozmowy i kontaktu i praca z nimi nie może się ograniczać wyłącznie do wysyłania zadań do zrobienia. Rozmowa jest absolutnie niezbędnym elementem edukacji zdalnej, tylko tak można sprawdzić jak uczniowie radzą sobie w obecnej sytuacji i czy potrzebna jest im jakaś pomoc.

Z sygnałów, które otrzymuję od rodziców wiem, że takie lekcje są prowadzone i nauczyciele rozmawiają z uczennicami i uczniami o tym jak psychicznie znoszą lockdown. Cały czas działają również poradnie psychologiczno-pedagogiczne, które udzielają pomocy stacjonarnie, telefonicznie i online.

Minister Czarnek nieustająca zapewnia o szybkim powrocie uczniów do szkół po 9 kwietnia. Co Pani sądzi o jego optymizmie w tej kwestii?

Mam wrażenie, że minister jest oderwany nie tylko od rzeczywistości, ale też od decyzji swojego rządu. Mówi zupełnie co innego niż Ministerstwo Zdrowia i premier Mateusz Morawiecki. Nie pierwszy raz się zdarza, że Przemysław Czarnek wspomina o powrocie uczniów do szkół, ale deklaracje te nie mają pokrycia w rzeczywistości. Były już konferencje na których minister edukacji i nauki mówił, że nie będzie lockdownu w jakimś województwie, a parę godzin później wychodził minister Niedzielski i ogłaszał zamknięcie tego województwa. Ewidentnie widać że wiele decyzji rządu  nie jest konsultowanych z Przemysławem Czarnkiem.

Natomiast co do Pana pytania, to każdy kto śledzi przebieg pandemii widzi, że według prognoz epidemiologów planowany na połowę kwietnia powrót do szkół odbyłby się w szczycie liczby zachorowań. To byłoby całkowicie nieracjonalne.

Kiedy, Pani zdaniem, uczniowie i studenci mają szansę na powrót do nauki stacjonarnej, zwłaszcza w sytuacji, że osoby poniżej 18 roku życia w ogóle nie są objęte programem szczepień przeciw Covid-19?  

Istnieje jakaś szansa, że część studentek i studentów zostanie zaszczepiona. Z studentami jest o tyle łatwiej prognozować, że już wiadomo, że w tym roku akademickim na uczelnie nie wrócą. Najwcześniej może się to odbyć w październiku i moim zdaniem jest to realna data, bo jeżeli do tego czasu zaszczepiona zostanie spora liczba osób do wzrośnie zbiorowa odporność i ten powrót będzie bezpieczniejszy. Pamiętajmy, że zaszczepieni są wykładowcy i oni już nie będą bali się zakażenia. Natomiast na uczelni łatwiej niż w szkołach zapewnić reżim sanitarny.

Jeśli zaś mowa o uczennicach i uczniach, którzy mieliby wrócić do szkól to sądzę, że klasy 1-3 wrócą jeszcze w tym roku, ale starsze roczniki jednak dokończą edukację już w trybie zdalnym i powrócą do edukacji stacjonarnej we wrześniu. Pozostaje pytanie – jak długo będzie ona trwała?


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie