Polityka i Społeczeństwo

Donald Tusk ma plan na pokonanie Kaczyńskiego. Może mu w tym przeszkodzić jedna rzecz

fot. Paweł Jędrusik

Jeśli Bruksela jednak da rządowi PiS pieniądze, cała dotychczasowa narracja szefa PO legnie w gruzach. Donald Tusk będzie musiał zaczynać od początku – twierdzi Antoni Dudek.

Tusk zakłada totalną konfrontację Kaczyńskiego z Brukselą

Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie kupują bałamutnej narracji własnego prezesa NBP, w myśl której Polska jest tak bogata, że bez pieniędzy z Unii Europejskiej będzie jeszcze bogatsza. Przeciwnie, uważają, że bez unijnej kroplówki polskie finanse wytrzymają najwyżej rok, a potem trzeba będzie uciekać. Ich sceptycyzm jest zatem zbieżny z przekonaniem ich największego wroga, bo Donald Tusk uważa podobnie.

Co jeśli jednak zostanie zawarte jakieś porozumienie?

Prawo i Sprawiedliwość niczego nie pragnie bardziej niż trwania u władzy. Wystarczy być szarym wyborcą formacji Jarosława Kaczyńskiego, aby istnienie tego środowiska utożsamiać z zajmowaniem rządowych gabinetów i biur jednostek terenowych. Jak wielkie musi być zatem to utożsamianie życia ze sprawowaniem władzy wśród najbardziej prominentnych przedstawicieli dzisiejszych elit? To nakazuje całkiem poważnie sądzić, iż gabinet Mateusza Morawieckiego po cichu, przy zgaszonym świetle i w pozycji walki z reumatyzmem, ale jednak spróbuje dogadać się z unijnymi urzędnikami na tyle, na ile jest to konieczne, aby dostać pieniądze. Jeśli do takiego porozumienia dojdzie, władza otworzy butelki z szampanem, a Donald Tusk będzie musiał na nowo zaprojektować swoją obecność w polityce. W tych warunkach i przy tak wąskim polu manewru oraz z tak niepewnymi opozycyjnymi partnerami będzie to ogromnie trudne.

Prof. Antoni Dudek studzi entuzjazm po wczorajszych prounijnych demonstracjach

Demonstrują tysiące, głosują miliony. Demonstracje, owszem, mają znaczenie, ale na końcu, gdy dochodzi do wyborów, liczą się sympatie, antypatie, poglądy. Demonstracje nie przesądzają o wynikach wyborów. Gdyby o zachowaniach wyborczych decydowały protesty, PiS nigdy by nie rządziło, a już na pewno nie wygrałoby wyborów w 2019 roku – zauważył politolog z UKSW.

PiS uważa, że skoro wygrali wybory, to mamy siedzieć cicho

Szef PO przywołał sprawę dymisji austriackiego premiera Sebastiana Kurza, ten przykład był sugestywny. Bo w Polsce mamy tyle afer z udziałem polityków obozu rządzącego, że gdyby takie standardy, jak w Austrii, obowiązywały u nas, to do dymisji musieliby się podawać najważniejsi decydenci. Ale u nas standardy są inne: “wygraliśmy wybory, więc siedźcie cicho”, tak twierdzi PiS – docenił celny fragment wystąpienia Donalda Tuska na Placu Zamkowym prof. Antoni Dudek.

Źródło: WP.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie