Gospodarka

Dobra zmiana chce łupić kierowców? Wraca projekt “Benzyna +”

Jutro w Sejmie ma odbyć się głosowanie nad projektem dotyczącym opłaty emisyjnej. Taką informację podali na swoich kontach na portalach społecznościowych politycy klubu Kukiz’15, w tym sam jego przewodniczący. Wg niego Prawo i Sprawiedliwość tym krokiem zdecyduje się na narzucenie kolejnego podatku skutkującego podwyżką ceny paliwa. Podatku, którego w innej formie ze względu na zdecydowany sprzeciw społeczeństwa nie dało się narzucić. Jutro może się to jednak po cichu udać.

PiS cichutko próbuje zrealizować to, co kombinował parę miesięcy temu, czyli kolejny podatek w postaci podwyżki ceny…

Opublikowany przez Paweł Kukiz 8 maja 2018

Chodzi o wprowadzenie opłaty emisyjnej, zaproponowanej przez ministerstwo energii w projekcie Ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Ma wynosić 8 groszy netto (10 gr z VAT) za litr paliwa (benzyny i oleju napędowego) i wprowadzona celem walki ze smogiem. Ministerstwo przekonuje, że opłata nie musi (!) przełożyć się na ceny paliw, zaś państwowe spółki PKN Orlen i Grupa Lotos już zapowiedziały, że z ich strony ceny podniesione nie będą.

Opłata emisyjna ma zasilić nowy Fundusz Niskoemisyjnego Transportu, którego zadaniem ma być finansowanie projektów, związanych z rozwojem elektromobilności oraz transportu opartego na paliwach alternatywnych. Do FNT trafiałoby 15 proc. wpływów z opłaty emisyjnej, pozostałe 85 proc. trafiałoby do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki, na cele walki z zanieczyszczeniami powietrza.

Poseł-renegat Łukasz Rzepecki, obecnie zasilający klub Kukiz’15 ostrzega: „To jest powrót do projektu Benzyna+. Na to naszej zgody nigdy nie będzie. Nie będzie naszej zgody – jako Kukiz’15 – na to, żeby drenować Polaków po kieszeniach. Tą ustawą wyciągnięcie 2,5 mld złotych rocznie z kieszeni podatników. Jeżeli chcecie wyciągać pieniądze, to zacznijcie od siebie. Zlikwidujmy subwencje partyjne i pokażcie, że jesteście na równi z obywatelami, bo tylko i wyłącznie Prawo i Sprawiedliwość i Dobra Zmiana chce łupić po kieszeni Polaków.

Jak do ostrzeżeń wzrostu cen paliw odnoszą się przedstawiciele strony rządowej? Jacek Sasin w programie Kwadrans Polityczny na antenie TVP1 powiedział zdecydowanie, że cena paliwa ze względu na nową opłatę się nie zwiększy.

Perspektywa polskiego konsumenta nie jawi się jednak optymistycznie. Cena 5 złotych na litrze paliwa już dzisiaj staje się czymś coraz bardziej powszechniejszym. Rynki spodziewają się gwałtownych wzrostów cen ropy naftowej, na co wpływ mają wydarzenia poza granicami kraju oraz kondycja polskiej waluty. Ropa jest najdroższa od 2014 r. W ciągu ostatniego roku jej cena wzrosła o ponad 50 proc. do 76 dol. za baryłkę Brent. Podobne ceny na stacjach można było spotkać w okresie, gdy baryłka ropy osiągała cenę 120 dolarów, jednak wtedy Złoty był walutą dużo silniejszą. W ostatnich dwóch tygodniach, na wskutek ataku spekulanckiego PLN okazał się drugą najsłabszą walutą świata wobec dolara. Straty Złotego tłumaczone są spadkiem aktywności inwestycyjnej i rozwojem sytuacji na świecie.

Ta nie prognozuje spadków cen na rynku paliwa. Donald Trump do 12 maja ma zdecydować, czy przywrócić amerykańskie sankcje wobec Iranu, krytykując porozumienie nuklearne z tym państwem z 2015 roku. Taka decyzja mogłaby oznaczać duży wzrost cen ropy naftowej, ze względu na to, że 1,3 mln baryłek irańskiej ropy znajdzie się pod ryzykiem usunięcia z rynku. Przy tym należy wspomnieć, że ostatnia decyzja kartelu OPEC zakładająca obniżenie wydobycia surowca o 2 mln baryłek dziennie odwróciła spadkową tendencję cen i ustabilizowała ich wzrost. Niepewność na rynku paliw zwiększa ponadto zapaść gospodarcza w Wenezueli. Arabia Saudyjska, dążąca do upłynnienia części udziałów w Saudi Aramco nie jest zdecydowana na zwiększenie wydobycia.

Wzrost cen paliw ciekłych będzie poważnym obciążeniem dla gospodarek. Szacuje się, że dla krajów Unii Europejskiej wzrost cen ropy oznacza “stratę” w wysokości ok. 0,5 proc. PKB. W tak niekorzystnym momencie rząd Prawa i Sprawiedliwości decyduje się na kolejny “skok na kasę”. Zapewnienia o braku wpływu opłaty paliwowej na wzrost cen paliw należy włożyć między bajki. Ceny wzrosną na pewno, zaś PiS zrzuci zaś winę na czynniki zewnętrzne. Mądry rząd powinien brać je jednak w każdym razie pod uwagę, choćby ze względu na niezadowolenie jakie każdemu wprowadzeniu nowych danin towarzyszą – widać, że pustka w budżecie wymusza jednak taką konieczność.

Z kolei deklaracje LOTOSU i PKN Orlen nie znaczą nic, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w 2018 roku przeciętna marża detaliczna wynosi z 13 do 14 groszy na litrze, czyli o niespełna 8 proc., tj. udział marży w cenie całkowitej paliwa wynosi jedynie ok. 3%. Choćby te dane nie pozwalają się łudzić na brak wpływu nowej opłaty na cenę paliwa. Na deklaracje państwowych spółek pozwala ich dominująca pozycja na polskim rynku paliwowym. Państwo i tak zarobi na podatku VAT, osobno traktowany zarobek ww. spółek nie ma tu wiele znaczenia. Niewiele stoi jednak na przeszkodzie obu spółkom, by na przyszłość wywindować ceny.

Fot. P. Tracz / KPRM

 POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie