Polityka i Społeczeństwo

Długo to trwało, ale w tym przypadku nie mogło być inaczej. Jest dymisja Łukasza Mejzy

Finał tej afery nie mógł być inny – Łukasz Mejza podał się do dymisji ze stanowiska wiceministra sportu. To pokłosie medialnych doniesień o niemoralnych działaniach jego firmy medycznej.

Losy Łukasza Mejzy ważyły się długo – minęło już kilka tygodni, odkąd portal WP opisał wątpliwy moralnie proceder, jakim parała się firma Łukasza Mejzy. Miała ona oferować ciężko chorym m.in na raka czy Alzheimera kosztowne, niesprawdzone terapie. Publikacja wywołała oburzenie, opozycja od razu zaczęła domagać się dymisji wiceministra sportu.

Pojawiły się pytania, czy o niechlubnej przeszłości Mejzy wiedział przed dokooptowaniem go do rządu Jarosław Kaczyński.

– Sytuacja na pewno będzie teraz przedmiotem bardzo szczegółowych wyjaśnień, związanych z weryfikacją tego, co zostało podane i sprawdzeniem, czy są to fakty, czy są to manipulacje – mówił Mateusz Morawiecki, pytany o tę sprawę. PiS bardzo, bardzo długo „wyjaśniało” sprawę, ale w tym przypadku strategia przemilczenia problemu z nadzieją, że sam się rozwiąże, nie mogła się udać. Tym bardziej, że działania wiceministra wywołały oburzenie także w obozie partii rządzącej. Sytuacji Mejzy nie poprawiła kuriozalna konferencja prasowa, podczas której zgrywał rolę ofiary i przekonywał, że ujawnienie afery jest “największym politycznym atakiem od 1989 roku”

Później Mezja ogłosił, że udaje się na urlop. Ten rozpoczął się – jakże wygodnie – akurat po ważnych dla PiS głosowaniach w sprawie budżetu i Lex TVN. Ale atmosfera wokół wiceministra gęstniała.

Spodziewałem się dymisji, a przynajmniej spodziewałbym się, ponieważ ta sprawa nabrzmiewała przez ileś dni – mówił senator klubu PiS Jan Maria Jackowski. Także Paweł Kukiz otwarcie ostrzegał, że nie widzi dla siebie miejsca w koalicji, w której znajduje się Mejza. Jasne było, że zwlekanie z dymisją wiceministra jest grą na zwłokę, zwykłą kalkulacją – PiS musiało przeanalizować, czy odpuszczając Mejzę, uratuje sejmową większość. Losy Mejzy przypieczętował wczoraj Ryszard Terlecki.

Mejza z pewnością nie będzie już w rządzie – powiedział wicemarszałek Sejmu. W czwartek wieczorem, w przeddzień wigilii Bożego Narodzenia, Mejza opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym ogłosił, że podaje się do dymisji i odchodzi z “podniesionym czołem”.

W poczuciu odpowiedzialności za Polskę i obóz Zjednoczonej Prawicy, doskonale rozumiejąc przy tym twarde reguły politycznej gry i coraz poważniejsze zagrożenie oddania władzy w ręce politycznych bandytów z opozycji, systematycznie donoszących na swój kraj za granicą i tą drogą próbujących przejąć władzę w Polsce, a także usłużnym im mediom, podjąłem decyzję o dobrowolnym podaniu się do dymisji ze stanowiska Sekretarza Stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki – napisał i podziękował m.in. Kaczyńskiemu i Morawieckiemu za współpracę.

Odchodzę na swoich warunkach, z podniesionym czołem i poczuciem uczestniczenia w (jak wskazują zasięgi medialne i internetowe) największej nagonce w historii polskiej polityki – stwierdził były już wiceminister w swoim oświadczeniu.

Mejza trafił do Sejmu w marcu tego roku. Objął mandat po zmarłej posłance KP-PSL Jolancie Fedak. Nie przystąpił jednak do klubu Koalicji Polskiej. Pozostał niezrzeszony, ale podjął współpracę z PiS. W październiku z rekomendacji Republikanów Adama Bielana został wiceministrem sportu.

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie