Kultura

Czy “Boże Ciało” ma szansę na Oscara? Faworyt jest jeden

Nominacja do Oscara dla „Bożego Ciała” Jana Komasy była czymś równie zaskakującym, co przyjemnym. Wydawało się, że już sama obecność na krótkiej liście jest wyjątkowym sukcesem polskiego filmu. Czy marzenia mogą sięgać dalej? Odpowiedź jest, niestety, raczej jednoznaczna.

Nie, „Boże Ciało” nie dostanie Oscara. Dlaczego? Przecież o kategorii „Najlepszy film międzynarodowy” (czyli dawniej: nieanglojęzyczny) mawia się, że jest tą najbardziej nieprzewidywalną. Zdarzało się już, że głośne filmy, uważane za faworytów, przegrywały z tymi mniej znanymi. Oscara nie zdobył „Toni Erdmann”, „Biała wstążka”, „Walc z Baszirem”, „Labirynt Fauna” czy „Upadek”. W tym roku mamy jednak powtórkę z rozrywki i faworyta absolutnego. Tak jak w 2019 ta nagroda musiała trafić do „Romy” Alfonso Cuarona, tak w nocy z niedzieli na poniedziałek przypadnie ona rewelacyjnemu południowokoreańskiemu „Parasite”.

Nie obstawiaj, bo stracisz

„Parasite” Joon-ho Bonga to bez wątpienia jeden z najważniejszych filmów poprzedniego roku. Akademia nominowała go w sześciu kategoriach, w tym za reżyserię i scenariusz. Podobnie, jak rok temu „Roma”, ma szansę na statuetkę za najlepszy film międzynarodowy oraz w głównej kategorii.

I już sama czysta logika pokazuje, że „Boże Ciało” Oscara nie zdobędzie. Skoro bowiem „Parasite” znalazł się w gronie najlepszych filmów ogółem, oczywiste, że jest też najlepszy w swojej kategorii. Złudna szansa w tym, że logika zawiedzie, a akademicy zaczną kombinować przy swoich wyborach – film Joon-ho Bonga dostanie głos w głównej kategorii kosztem tej mniejszej nagrody. Ciężko jednak uwierzyć w taki scenariusz. Bardziej prawdopodobna jest jego odwrotność: statuetka za film międzynarodowy, plus na przykład za scenariusz, będą rekompensatą za bezpieczny wybór najlepszego filmu (którym pewnie zostanie „1917”). I znów, wraca wspomnienie zeszłorocznej gali – „Roma” dostała trzy Oscary, ale tego głównego Akademia wręczyła sympatycznemu „Green Book”. A może tym razem dojdzie do precedensu i Koreańczycy zgarną obie nagrody?

Bukmacherzy są pewni wygranej „Parasite” w interesującej nas kategorii. Na ten film nawet nie ma sensu stawiać pieniędzy – wygrana będzie mniejsza, niż wkład.

Liczy się udział

Przypadek „Bożego Ciała” idealnie wpisuje się w coubertinowską zasadę mówiącą, że liczy się sam udział w zawodach. Nominacja dla polskiego kandydata jest wielkim docenieniem polskiego kina, jak i szansą dla reżysera, Jana Komasy. Można się zżymać, że Oscary nie są miarodajne, że nie zawsze wygrywa film najlepszy, że decyzje są polityczne – ale to wciąż najbardziej prestiżowa filmowa nagroda świata. Formułka „nominowany do Oscara” przed nazwiskiem jest tym samym, co skrót naukowy. Pozostanie do końca życia i otworzy niejedne drzwi.

Obecność „Bożego Ciała” na oscarowej gali trzeba docenić tym bardziej, że Jan Komasa nie jest w Hollywood reżyserem znanym. W Polsce to jeden z najciekawszych twórców, autor „Sali samobójców” czy „Miasta 44”, filmów bardzo wyrazistych. „Boże Ciało” obroniło się więc artystycznie, a nie dlatego, że zostało stworzone przez po prostu znanego reżysera.

Teraz jest właśnie dla Komasy szansa, by takim znanym reżyserem w Hollywood zostać. A tym samym – jeszcze bardziej umocnić pozycję polskiego kina w Fabryce Marzeń. W nocy z niedzieli na poniedziałek trzymajmy więc kciuki, ale nie rozpaczajmy, gdy „Boże Ciało” Oscara nie zdobędzie. Sukces już osiągnął, a jak przegrywać, to tylko z najlepszymi.

Zdjęcie: Kadr ze zwiastuna/ YouTube/ KinoSwiatPL

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie