Sport

Cztery miesiące do EURO. Czy kadra zdąży wypracować swój styl gry?

Niewiele ponad cztery miesiące dzielą nas od mistrzostw Europy. Celem reprezentacji Polski jest przynajmniej wyjście z grupy. Zadanie to niełatwe, bowiem na drodze Biało-Czerwonych staną między innymi mocni Hiszpanie i Szwedzi. Jak wygląda stan kadry na ten moment?

Reprezentacja Polski w XXI wieku zagrała tylko jeden dobry turniej – pamiętne EURO 2016. Trzy mundiale i dwa pozostałe finały mistrzostw Europy (w tym jedne u siebie!) kończyły się kompromitacjami. Tym razem ma być inaczej – kadrowa starszyzna ma świadomość, że to prawdopodobnie ostatni wielki turniej, na którym zagra w obecnym składzie. Jeśli drużyna z Fabiańskim, Glikiem, Krychowiakiem, Grosickim i Lewandowskim chce zapisać się w historii polskiej piłki – to jest właśnie ten moment.

Wielka w tym rola selekcjonera Jerzego Brzęczka, dla którego EURO będzie też możliwością, by udowodnić sceptycznym dziennikarzom i kibicom, że jest właściwą osobą na reprezentacyjnej ławce. Brzęczek z jednej strony ma komfort, ponieważ może czerpać z doświadczeń poprzednich selekcjonerów, uczyć się na ich błędach. Z drugiej – przygotowanie reprezentacji na wielki turniej to nie jest budowa zamku z klocków, nie wystarczy skopiować dobrych rozwiązań z Beenhakkera, Janasa i Nawałki i liczyć, że wszystko się uda. Tak, trzeba unikać błędów poprzedników, ale i nie popełniać swoich.

Czasu na testy nie ma wiele. To zaledwie dwa sparingi w marcu (z Finlandią i Ukrainą), następne mecze będą grane już w czerwcu, bezpośrednio przed EURO. I w nich kadra powinna zaprezentować się już w dobrej, turniejowej formie. Te pierwsze mecze towarzyskie pokażą, w którą stronę idzie nasza reprezentacja. W tym momencie, na pytanie: na co stać Polaków podczas EURO? W odpowiedzi można rozłożyć ręce i odpowiedzieć: “nie wiadomo”.

W jakim stylu zagramy? To tajemnica

Jaki jest styl reprezentacji prowadzonej przez Jerzego Brzęczka? Tak naprawdę trudno powiedzieć. Czy zespół rozwinął się od momentu jego debiutu na selekcjonerskiej ławce? Nie można odpowiedzieć twierdząco. Wciąż powtarza się, że najlepszym meczem w kadencji Brzęczka był właśnie ten pierwszy, z Włochami. Biało-Czerwoni grali wtedy nawet lepiej od przeciwnika, gdyby nie niepotrzebny faul w polu karnym Jakuba Błaszczykowskiego, można było pokusić się o trzy punkty na inaugurację Ligi Narodów.

Problem w tym, że gdyby dziś miało dojść do rewanżu, to Polski w roli faworyta nie stawialiby chyba nawet najwięksi optymiści. Od września 2018 roku reprezentacja Włoch mocno się rozwinęła, przeszła jak burza eliminacje do EURO. Wtedy, w Bolonii, w roli selekcjonera debiutował też Roberto Mancini. I można powiedzieć, że zrobił z drużyną postęp.

Reprezentacja Polski nie do końca została zweryfikowana. W grupie eliminacyjnej – na szczęście – uniknęliśmy mocarzy, na EURO udało się awansować bez większych komplikacji. Problem w tym, że gra drużyny nie porywała. Trudno przełożyć nawet efektowne zwycięstwo nad Izraelem na mecz w mistrzostwach Europy. Z kolei pewien niepokój mógł budzić mecz w Warszawie z Austrią. Goście długimi momentami prowadzili grę, zamknęli Polaków na ich połowie i chyba tylko magia Stadionu Narodowego sprawiła, że Marko Arnautović miał gorszy dzień. Jaki jest pomysł Jerzego Brzęczka na grę – wciąż trudno to powiedzieć. Podobnie jak to, w ilu procentach ta kadra już gra według tego pomysłu.

W kultowej grze Football Manager wszystko byłoby oczywiste: mózgiem zespołu byłby Piotr Zieliński, który wraz ze skrzydłowymi kreowałby sytuacje Robertowi Lewandowskiemu. W rzeczywistości często gra kadry za bardzo opiera się na napastniku Bayernu. Lewandowski często próbuje sam rozgrywać, przez co nie ma go w polu karnym. A niedobrze jest tracić najlepszą 9 świata, by zyskać dobrego rozgrywającego.

Mówi się, że naturalnym polskim stylem gry jest kontratak. Do tego potrzeba mocnej obrony i szybkich graczy z przodu. Problem w tym, że na skrzydłach mamy wyraźne braki. Kamil Grosicki nie będzie w stanie wykonywać sprintów przez cały mecz, a Sebastian Szymański nie jest jeszcze w reprezentacji zweryfikowany. Początek miał dobry, ale na co go stać w konfrontacji z najlepszymi obrońcami świata – nie wiadomo. Pamiętajmy, że w barwach Legii nie miał okazji grać w fazach grupowych europejskich pucharów.

Mecz z Austrią pokazał też, że Polacy w defensywie nie są Grekami z EURO 2004. Oparcie taktyki na defensywie może być ryzykowne, zważywszy, że gramy z Hiszpanami, którzy nie takie bloki obronne potrafili rozmontować.

Na pewno plusem jest, że Jerzy Brzęczek nie planuje wprowadzać przed samym turniejem nowatorskich rozwiązań. 3-5-2 Adama Nawałki okazało się kompletnym niewypałem. Lepiej poświęcić pozostały do finałów czas na pielęgnowanie obecnego pomysłu, jakikolwiek on jest. Może odpowiedź przyjdzie podczas turnieju…

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie